Reklama

Marny kierowca i kochanek

Psycholog brytyjski Chris Burgess odkrył niezmiernie prostą, a jakże ważną prawdę: zły kierowca samochodu to również słaby kochanek! Uczony w zasadzie formułuje swoje sądy odnośnie mężczyzn, jednak w domyśle dotyczy to również kobiet.

Reklama

Chcesz więcej dowiedzieć się o interesującym cię panu (pani) - obserwuj go przy prowadzeniu samochodu. Jak prowadzi pojazd, jak reaguje na inne pojazdy i ich kierowców. Facet w tej sytuacji - głosi uczony z uniwersytetu Exeter - jest jak na dłoni, najbardziej sobą. Ujawnia swoje słabości, które normalnie często ukrywa pod powłoką ujmującego człowieka i godnego uwagi potencjalnego kochanka. Tych sądów - mających w pewnym sensie charakter doradztwa - prof. Burgess nie wziął z powietrza. To wnioski jego długich obserwacji i analiz zachowania się kierowców, dokonanych na zlecenie Angielskiego Związku Automobilowego.

Reklama

Niczym płachta na byka

W ten sposób zlecenie niejako rutynowe stało się doradztwem matrymonialnym. Taka jest prawda. Być może odmieni ona sytuację pań poszukujących godnego partnera. Pełnych nieufności, często uzasadnionych, potwierdzonych niejednym bolesnym rozczarowaniem w przyszłości. Teraz wydaje się to bardzo proste. Zachowanie się mężczyzny za kierownicą da odpowiedź. Ten, który przejdzie pozytywnie tę próbę, zasługuje na poważne potraktowanie jako przyszły partner na całe życie. Ten, który nie zda tego egzaminu - nie wart jest uwagi i należy pożegnać się z nim jak najrychlej...

Chris Burgess stwierdza: wystrzegajcie się tych, którzy są złymi kierowcami, bo takimi są i będą w uczuciu i w miłości. A takim jest ten, który jest typem agresywnego kierowcy, na którego wszyscy inni użytkownicy dróg działają niczym czerwona płachta na byka. To ci, którzy w sposób bezwzględny wyprzedzają innych, którzy przejeżdżają skrzyżowania przy czerwonym świetle, płoszą pieszych na przejściach, są stale wściekli na innych kierowców, wymachują innym pięścią przez okno, czynią nieuprzejme grymasy i gesty, którzy wymuszają pierwszeństwo przejazdu. Tacy ludzie również w miłości zachowują się podobnie, starając zapewnić sobie miejsce najważniejsze. I czynią to nie oglądając się na ponoszone przy tym straty.

Recepta jest prosta

Prof. Burgess stawia sprawę jasno. Psychologiczny profil agresywnego kierowcy z jego typowymi wadami charakterologicznymi, idealnie pokrywa się z niezdolnością do miłości. Portret takiego kierowcy - stwierdza Chris Burgess - ukazuje, że jeśli nie potrafi on swojej woli przeforsować, traci zainteresowanie i rezygnuje. Oznacza to, że posiada on "wadliwie zintegrowane życie seksualne", ponieważ przychodzi mu z trudem zawierać i utrzymywać bliskie stosunki. Tak to brzmi w suchym języku uczonego.

Swoje obserwacje i badania prof. Burgess konfrontował z materiałami policji drogowej. Między innymi przeanalizował sprawy 115 notorycznych sprawców przewinień drogowych, szkicując ich portrety psychologiczne. Wszystkie obserwacje pozwoliły na stwierdzenie, że kierowcy o wyraźnie egoistycznym sposobie bycia, za kierownicą wikłają się w wypadki drogowe, z reguły przez siebie spowodowane o 50 proc. częściej od innych! Ponad jedna trzecia z nich przyznała się, że łamie regularnie przepisy drogowe i że w osobach innych kierowców widzi uciążliwą przeszkodę.

Mężczyźni - twierdzi Chris Burgess - formułując również tę opinię jako radę dla kobiet, z reguły uważają się za znakomitych kierowców, wystawiając sobie bez żenady wysokie oceny. Według siebie są oni również znakomici w miłości. Tymczasem partnerka siedząca obok kierowcy sparaliżowana przerażeniem "wspaniałą sztuką kierowania" swego partnera powinna sobie uświadomić, że on tak samo bezwzględnie z nią będzie się obchodził.

Recepta, jak widać jest prosta.

Franciszek Pieńkowski

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kierowcy | kierowca | kochanek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje