Reklama

Kobiece wady nie do zaakceptowania

- Czego nie lubię w swojej kobiecie? Tego, że musi golić nogi. Że jak tego nie zrobi, to zarasta, co automatycznie odbiera mi ochotę na jakiekolwiek łóżkowe figle - pisze na jednym z forów Krzysiek.

No właśnie, całe wieki kulturowego treningu nie tylko wyrobiły w nas przekonanie o niższej pozycji kobiet. Sprawiły też, że postrzegamy je nazbyt idealistyczne - tak, jakby nie dotyczyły ich przyziemne sprawy, związane z funkcjonowaniem ludzkiego organizmu.

Reklama

Normalna kontra wzorzec

Od jakiegoś czasu nasze wygórowane oczekiwania wzmacniają również wszelkiej maści kampanie, w których idealne kobiece ciało pełni rolę reklamowego wabika. Dość przypomnieć niemiecką supermodelkę Heidi Klum, zerkającą zalotnie z billboardów, ubraną jedynie - a jakże - w seksowny strój kąpielowy...

Idealne rysy twarzy, idealne proporcje między ramionami, talią i biodrami, "świeża" cera, nasycone kolorami źrenice, lśniące włosy... - który z mężczyzn nie marzy o takiej kobiecie? Jednak w prawdziwym życiu trudno ją spotkać, ba - nawet nie sposób, gdyż często mamy do czynienia nie z żywą istotą, tylko wytworem komputerowych grafików...

Chcemy więc czy nie, wiążemy się z "normalnymi" kobietami. I często wielu ich "parametrów", które nie trzymają wyidealizowanego wzorca, po prostu nie lubimy. - Jezu! - pisze Jerremy. - Nie wiedziałem, że kobieta może mieć tak intensywny zarost łonowy. Kocham Kaśkę i zastanawiam się, jak delikatnie jej powiedzieć, by coś z tym zrobiła...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje