Reklama

Kiedy i gdzie kłamią kobiety

Kobiety kłamią tyle co mężczyźni. Ale jak kłamią, to o wiele skuteczniej. Jak nie dać się zwieść? Przynajmniej za bardzo...

- Kochanie, czy ja grubo wyglądam? - mówi ona. Co na to odpowie on? Na pewno nie: - Trochę tak, kochanie. Ale ja lubię cię właśnie taką, jaką jesteś.

- Czy było ci dobrze? - mówi on. - No dziś nie za bardzo, ale akurat to nieistotne - odpowiada ona. Raczej nie. Tak nie powie. Choć zarówno jedna, jak i druga wypowiedź, może być prawdą, trudno w nią uwierzyć. Prawda nie zawsze wyzwala. Ale kłamstwo rzadko jest niewinne.

Reklama

Nie lubię drogich restauracji

Niewinne kłamstwa popełnia się, by nie wyrządzić przykrości. - Nigdy nie wierz kobiecie, która mówi, że nie lubi drogich restauracji albo wyraża pogląd, że kwiaty są mocno przeceniane - twierdzi Monika, lat 36, księgowa. - Kobiety kochają diamenty - śpiewa Marylin Monroe w przypływie szczerości. Choć nie dla wszystkich liczy się głównie kasa, to każdej sprawi radość drobny prezent.

Kobiety kłamią w łóżku

Gdzie kobiety kłamią najczęściej? W łóżku. Jak wynika z badań, 48 proc. Polek zdecydowanie nie jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego. A jak często słyszy się to z ich ust? Jeśli ktoś myśli, że nigdy żadna kobieta nie powiedziała mu, że nie było jej dobrze, bo zawsze było dobrze, to albo ma rację, albo nie.

- Oszukiwanie w łóżku nie jest dobrym pomysłem. Powinniśmy rozmawiać o naszych uczuciach i pragnieniach, bo tylko to prowadzi do poprawy naszych stosunków - mówi Beata Ciesielska, seksuolog. Lepiej powiedzieć, co nam nie pasuje lub jakie braki odczuwamy i spróbować rozwiązać ten problem niż żyć z nim lata.

Zachęcanie do szczerości nie jest proste i może być sprawdzianem dla związku. Dlatego często wydaje się, że wygodniej jest zostawić wszystko tak jak jest. Budowanie bardziej szczerych relacji nie jest łatwe, ale owocuje zbliżeniem i wyzwoleniem. Dobrze mieć osobę, przed którą nie trzeba kłamać.

...i by pójść do łóżka

- Poznałem dziewczynę, poszliśmy do łóżka. Okazało się, że ma kogoś już od dłuższego czasu. Dalej się spotykamy, ale ona od niego nie odchodzi. Czasem mówi tak, jakby już miała go rzucić. Innym razem w ogóle nie odpowiada na moje smsy. Nie wiem, jak jest naprawdę. Czy jestem przystawką do obiadu, czy jednak zależy jej na czymś więcej poza seksem ze mną od czasu do czasu? - zastanawia się Michał, 27-letni pracownik działu IT. Czy Michał jest ofiarą zwodzenia?

Może nie, może tak. - Ja zwodzę faceta, jak nie jestem pewna, czy chcę z nim spędzić jedną noc, czy zjeść jeszcze śniadanie, czy może chcę, by mi się oświadczył - śmieje się Kasia, 25-letnia studentka europeistyki.

Zwodzeni jesteśmy i będziemy, możemy najwyżej starać się ograniczyć wchodzenie nam na głowy. Choć czy tego chcemy?

ML

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje