Reklama

Jak się cieszyć jej piersiami?

Dowiedz się więcej

Reklama

Rozmawiałam niedawno z koleżankami i jedna z nich mówiła, że chciałaby, aby jej chłopak bardziej interesował się jej piersiami, kiedy się kochają. Nasza inna koleżanka zrobiła minę i powiedziała, że jej chłopak ma obsesję na punkcie jej piersi, uważała, że poświęca im stanowczo zbyt dużo czasu i uwagi, podczas gdy ona wolałaby, żeby szybciej zabierał się do czegoś bardziej konkretnego.

Powiedziałam, że moim zdaniem powinny zamienić się chłopakami. To niezbyt praktyczna rada. Może więc lepiej zapytać partnerkę, co lubi - większość kobiet z przyjemnością odpowie na to pytanie.

Nie tak mocno

Czy zdarzyło się wam, panowie - rzecz jasna zupełnym przypadkiem - rzucić kiedyś okiem na film ze scenami z miłością lesbijską? Tak sądziłam. Otóż zdarzają się tam różne mniej lub bardziej przekonujące sceny, ale jednej nigdy nie ma. Takiej mianowicie, że piersi jednej kobiety są przez inną brutalnie ugniatane, miętoszone, gryzione, tarmoszone, szarpane, przeżuwane, klepane i wyciskane. Więcej nie piszę, bo już mam gęsią skórkę, i to bynajmniej nie z podniecenia.

Pewnie że w niektórych sytuacjach nieco bardziej zdecydowane pieszczoty sprawiają nam więcej radości, ale ogólna zasada pozostaje niezmienna - rób to delikatnie! Na koniec informacja dla prymusów: im dłużej będziesz pieścił okolice wokół brodawek, tym większą rozkosz jej sprawisz, gdy w końcu przejdziesz do bezpośredniego ataku. Cierpliwość jest cnotą.

Nie zapominaj o nich

Może już najwyższa pora, aby ktoś to ci powiedział głośno: Panowie, prosimy, nie bądźcie tacy schematyczni w łóżku. Na babskich wieczorach plotkuje się o różnych sprawach i z tych pogaduszek wyłania się następujący obraz. Jako pierwszy następuje pocałunek w usta, potem po szyi zjeżdżacie do piersi, gdzie spędzacie parę chwil (trzymając już jedną rękę między naszymi udami), a potem staracie się jak najszybciej przejść do konkretów. Ten pierwszy etap trwa zazwyczaj około 10 minut, chociaż byłabym niesprawiedliwa, gdybym pominęła wypowiedź naszej koleżanki, która, wzbudzając naszą zazdrość, przyznała się do 45-minutowej gry wstępnej! Chcę być dobrze zrozumiana: te tak zwane konkrety są bardzo miłe, ale nam chodzi o to, abyście nie traktowali naszego ciała militarnie - teren został zdobyty, nie ma sensu do niego wracać, tylko trzeba posuwać się dalej. Pieszczenie naszych piersi jest nie tylko uwerturą, która otwiera operę; nie, piersi są aktywne i wrażliwe podczas całego zbliżenia i bardzo często dotykanie ich podczas stosunku sprawia, że eksplodujemy.

To właśnie połączenie pieszczot "tu na górze" z pieszczotami "tam na dole" sprawia nam największą przyjemność. Gdybyś chciał obejrzeć dowód, poproś swoją dziewczynę, aby ci zrobiła pokaz "samodotykania" - zapewniam cię, że podczas samozaspokajania się zdecydowana większość kobiet dotyka równie często brodawek sutkowych i piersi, co łona i łechtaczki. Nie wspominając już o tym, że znam kobiety, które osiągają pierwszy orgazm na skutek dłuższego zajmowania się ich biustem i bardzo go sobie cenią. Pozwala im to pełniej oddawać się późniejszym rozkoszom i nie koncentrować się na egoistycznej i mozolnej walce o orgazm.

Dowiedz się więcej na temat: góra | wzrok | biust | Piersi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje