Reklama

Jak manipulować kobietą

Sztuka prowadzenia sporów nie należy do najłatwiejszych. Jeśli jednak chcesz się nauczyć manipulować kobietą podczas dyskusji, koniecznie to przeczytaj!

Tak, istnieje sztuka manipulacji, i ma się dobrze, żeby nie rzec, iż coraz lepiej. Nazywa się erystyka i wywodzi się z przekonania, że człowiek jest z gruntu zły. Gdyby było inaczej, to nie starałby się za wszelką cenę dowodzić swoich racji, a jedynie poszukiwałby prawdy. Nie byłby próżny do tego stopnia, żeby wymyśleć erystykę właśnie - czyli sztukę, dzięki której może wygrać prawie każdy spór, postawić na swoim i poczuć dziką satysfakcję, choć jego poglądy daleko odbiegały od prawdy. Chęć zwycięstwa za wszelką cenę jest tak silna, że powstały dziesiątki wariantów prowadzenia sporów. Oto kilka z nich:

Reklama

Sztuczka retorsjo argumenti

jest iście błyskotliwym wynalazkiem. Polega ona na tym, że ten sam argument, którym posługiwał się przeciwnik stosujemy przeciw niemu. Proste? Oto przykład: "to jeszcze dziecko, trzeba mu pobłażać", kontra: "właśnie dlatego, że to jeszcze dziecko, trzeba je ukarać, żeby nie zakorzeniły mu się złe nawyki".

Doprowadzenie przeciwnika do złości

daje też całkiem dobre wyniki, bowiem rozjuszony rozmówca nie jest w stanie prawidłowo rozumować i gubi się we własnych sprzecznych wypowiedziach. Można danego delikwenta wyprowadzić z równowagi bezczelnym zachowaniem lub nieuzasadnionymi i niesprawiedliwymi oskarżeniami.

Wykorzystaj jej autorytety

Sposób, dzięki któremu nie musimy niczego uzasadniać, wystarczy powołać się na autorytety (najlepiej odpowiadające przekonaniom przeciwnika). Warto jednak pamiętać, że im bardziej ograniczone są wiadomości rozmówcy, tym więcej posiada on autorytetów, natomiast jeśli jest na wysokim poziomie intelektualnym, ma ich bardzo mało lub nie ma wcale.

Odstraszenia przeciwnika

od swojej teorii dzięki działaniu na wolę, a nie na intelekt. Polega ona na tym, że dajemy do zrozumienia rozmówcy, iż jeśli jego zdanie zwycięży, zaszkodzi jego własnym interesom. Wówczas odrzuci ją tak szybko jak tylko to możliwe. Przykład: duchowny broni jakiegoś filozoficznego dogmatu - wystarczy tylko zwrócić uwagę, że jego wypowiedź godzi bezpośrednio w jakiś podstawowy dogmat kościoła i spór jest wygrany... Powodzenia!!!

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje