Reklama

Hipokryzja damskiego dekoltu

Wydekoltowane, przezroczyste, ażurowe, przykrótkie. Bluzki, koszulki, rajstopy, spódniczki. Na ulicach, w autobusach i tramwajach. I weź tu człowieku nie myśl tylko o jednym.

Lato jest porą sprzyjającą lżejszemu odzieniu, a półnagie ciała nikogo na ulicach nie dziwią. I trzeba przyznać, że coraz więcej pań z tego korzysta i to bez nadmiernego skrępowania. Zamiast swetra - bluzeczka, zamiast spodni - spódniczka. Oczywiście bluzeczka odpowiednio przejrzysta, a spódniczka adekwatnie krótka. W ostateczności może być zwiewna letnia sukienka. Ale koniecznie niedługa i wydekoltowana.

Reklama

Słowem, niewiele do ukrycia i całkiem sporo do zobaczenia. Nie narzekamy. Jeśli w drodze do pracy wzrok raz czy drugi zatrzyma się na interesującym dekolcie dziewczyny siedzącej naprzeciwko w autobusie, to dzień zaraz staje się lepszy, świat piękniejszy - chce się żyć. Może tylko kierowcy powodują nieco więcej kolizji, oglądając się za przechodzącymi ulicą roznegliżowanymi panienkami.

Zastanawia jednak pewna - bo tak to trzeba nazwać - hipokryzja w zachowaniu samych kobiet. Najpierw rozbierają się jak do rosołu, chodzą półnagie po ulicach bezczelnie falując piersiami w przejrzystych bluzkach i kręcąc pułapami w przykrótkich - nawet jak na standardy mini - spódniczkach, a potem dziwią się, że faceci obmacują je wzrokiem i traktują jak obiekty seksualne.

Trzeba by mieć naprawdę niewielkie mniemanie o kobiecym rozsądku, żeby uwierzyć, że panie nie zdają sobie sprawy z wrażenia, jakie robią na facetach wszelkie przezroczystości i wycięcia, a ograniczają do niezbędnego minimum ilości noszonego ubrania tylko po to, aby w upalne dni nie było im nazbyt gorąco.

One mają w tym swoje cele. Po pierwsze oczywiście - wbrew temu co mówią - sprawia im zwyczajną przyjemność, że faceci oglądają się za nimi na ulicach i gapiąc się na ich spódniczki powodują kolizje drogowe. Nie ma w tym zresztą niczego złego, że lubią się czuć pożądane, tyle, że nie chcą się do tego przyznać, żeby przypadkiem nie wyszło na jaw, że nie tylko my myślimy wyłącznie o jednym.

Po drugie zaś doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie ma skuteczniejszego sposobu na zainteresowanie sobą faceta niż przyciągnięcie jego wzroku odpowiednio frywolnym strojem. Potem już pójdzie gładko, potem można mu przedstawić swój światopogląd i roztaczać zalety intelektu. Ale od czegoś trzeba zacząć, żeby w ogóle chciał posłuchać.

Cóż, w tym trzeba przyznać rację kobietom, że faceci nie są pod tym względem bardzo skomplikowanymi istotami i najczęściej to po prostu działa. Co więcej, bynajmniej nie mamy nic przeciwko temu, by nas na takie - co tu dużo gadać - tanie sztuczki łapać. Minimum przyzwoitości wymagałoby tylko od naszych drogich pań, żeby potem nie narzekały, że je traktujemy przedmiotowo....

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: hipokryzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje