Reklama

Graliśmy w porno, jej się spodobało

- Kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy z żoną, że weźmiemy udział w nagraniu filmu dla dorosłych. Trochę dla kasy, trochę po to, by spróbować czegoś nowego. Efekt? Żona nie może już żyć bez kamery przy łóżku i ciągle zmieniających się partnerów...

- Już wcześniej eksperymentowaliśmy z krótkimi filmikami, robionymi na własny użytek - zwierza się Robert. - Ich oglądanie, to był element naszej gry wstępnej, a ja sam "ratowałem się" nimi, gdy wyjeżdżałem na dłuższe delegacje.

Reklama

W układzie zbiorowym

- Kiedyś, gdy przeglądaliśmy najświeższy urobek, Magda wystrzeliła: "a może byśmy zagrali w takim prawdziwym porno?". Oczywiście żartowała, ale mnie pomysł bardzo przypadł do gustu. Zacząłem wiercić jej dziurę w brzuchu, aż w końcu, po kilku tygodniach, powiedziała "ok" - wspomina Internauta.

Masz problem? Szukasz porady? Napisz do nas!

- Już na castingu Magda wpadła w oko facetowi, który przedstawił się jako producent - pisze Robert. - Wcześniej umówiliśmy się, że gramy tylko ze sobą, więc spuściliśmy gościa, który koniecznie widział żonę w "układzie zbiorowym".

Sama, z obcymi facetami

- Film, jak film - w sumie dobrze się bawiliśmy - wspomina użytkownik Faceta. - A zarobionych parę stów też się nie zmarnowało. W każdym razie postanowiliśmy powtórzyć ten numer - raz, drugi, trzeci. Za którymś razem przełamaliśmy się: najpierw zagraliśmy w trójkącie z inną kobietą, później z inną parą. Magdzie najwyraźniej się spodobało, bo przy kolejnej produkcji nie miała już oporów, by wystąpić sama, z obcymi facetami.

- Miałem dość - pisze Robert. - Poprosiłem, byśmy dali sobie spokój, na co Magda odpowiedziała: "trzeba było mnie do tego nie zachęcać". Kilka dni temu pojechała na plan sama - tak przynajmniej mówiła. Krew mnie zalewa z zazdrości, wiem, że powinienem ją rzucić, ale nie mogę... Co robić?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: żona | robert | magda | porno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje