Reklama

Gotowy na nowy związek

Rozstanie może być piekłem. Ale jeżeli zwycięsko przejdziesz przez wszystkie jego kręgi, masz szansę na nowy, lepszy związek.

Etap pierwszy - szok

Reklama

Rozłąka sprawia, że twoje ciało produkuje więcej adrenaliny. Ewolucyjnie jest to zrozumiałe: organizm przygotowuje się do walki o utraconą własność. Twój przodek już by pędził i walczył o swoją kobietę, a ty, jako człowiek cywilizowany, musisz jej decyzję znosić z godnością. I tylko napięcie mięśni sprawia, że boli cię głowa i odczuwasz ogólne rozbicie, jak przy grypie.

POKONAJ TO! Badacze z Diamond Headache Clinic w Chicago dowiedli, że 200 mg kofeiny (filiżanka espresso to ok. 60 mg) może zlikwidować ból głowy skuteczniej niż ibuprofen. A z napięciem mięśni poradzisz sobie, odwiedzając siłownię. Ćwiczenia o średnim natężeniu rozładują napięcie, zaś piętnaście minut na bieżni pomoże ci uporać się z natrętnymi myślami.

Etap drugi - tęsknota

Czujesz nieodpartą chęć, żeby do niej zadzwonić. Tęsknisz jak pies. Twój mózg dostaje dodatkowy zastrzyk dopaminy - hormonu związanego z motywacją do osiągnięcia celu. To właśnie sprawia, że przejawiasz zdumiewającą energię do działań ukierunkowanych na odzyskanie utraconej miłości. Jeżeli osłabnie twoja samokontrola, narobisz głupot, których będziesz później bardzo żałował.

POKONAJ TO! Zrób sobie małe wagary od życia i zarezerwuj bilet. Z badań opublikowanych w magazynie "Applied Research in Quality of Life" dowiadujemy się, że poziom hormonów szczęścia podnosi się w momencie, gdy planujemy podróż. W chwili planowania jest nawet wyższy niż wtedy, gdy już dojedziemy na miejsce. Wystarczy np. weekend w Pradze czy wyskok na narty, żeby oderwać się od codzienności, gdzie wszystko nam się kojarzy z byłą partnerką.

Etap trzeci - dołek

Rozstanie może ci, całkiem dosłownie, złamać serce. Przyczyną jest szybki skok poziomu hormonów stresu. Adrenalina gwałtownie osłabia pracę mięśnia sercowego lub nawet całkowicie ją blokuje, dając objawy podobne do tych towarzyszących atakowi serca.

POKONAJ TO! Nadszedł czas, aby dać się wyciągnąć kumplom na piwo. Naukowcy ostrzegają, że męski sposób na radzenie sobie ze stresami, czyli zamykanie się w sobie, jest kompletnie nieskuteczny i może cię wpędzić w chorobę. Towarzystwo innych ludzi działa pozytywnie nawet na poziomie biochemicznym, sprawiając, że wydzielają się hormony dobrego samopoczucia.

I nawet nie musisz im opowiadać szczegółów waszego rozstania. Tylko nie przeginaj z drinkami, bo naukowcy udowodnili, że nadużywanie alkoholu utrwala złe wspomnienia. Dwa piwa najzupełniej wystarczą.

Etap czwarty - osłabienie

Po tych kilku najgorszych dniach od rozłąki, gdy już w twoim mózgu opadnie poziom dopaminy, zaczynasz się czuć osłabiony. Niebezpodstawnie, bo - jak się okazuje - osłabiony jest również twój system odpornościowy.

POKONAJ TO! Mama dobrze radzi - zjedz zupę pomidorową. Pomidory, ale także winogrona, jabłka, cebula, brokuły i zielona herbata zawierają kwercerynę - związek, który według naukowców z University of Tokushima wspomaga odporność. Zwalcza również szkodliwy wpływ hormonów stresu na nasz organizm.

Etap piąty - wściekłość

Gdy już myślisz, że udało ci się wyjść na prostą, hormony stresu znów atakują, a poziom serotoniny opada. Czujesz się wściekły, co jest jednym z typowo męskich sposobów radzenia sobie z frustracją.

POKONAJ TO! Przekierowanie - to słowo klucz. W chwili gdy uświadomisz sobie, że wściekłość to naturalna reakcja, już nad nią panujesz. Teraz możesz po prostu nadmiar energii rozładować, na przykład tłukąc w worek treningowy. I skupiając się na tym, co cię w niej denerwowało, bo na pewno było coś takiego. Inaczej pewnie wciąż bylibyście razem.

Etap szósty - pustka

Helen Fisher, znana amerykańska antropolog, zbadała, że ok. 40 proc. porzuconych cierpi na stany depresyjne. Wiąże się to z działaniem między innymi układu nagrody. Gdy do mózgu porzuconego dociera, że nagroda nigdy nie nadejdzie, komórki śródmózgowia zmniejszają swoją aktywność. A to wiąże się z letargiem, przygnębieniem i właśnie depresją.

POKONAJ TO! Warto mieć świadomość, że, na szczęście, na ogół ten stan mija samoistnie i nie wymaga stosowania leków. To, co możesz zrobić w tym okresie, to po prostu zmusić się do działania. Zrób sobie plan - codziennie jakaś ekstraaktywność. Na przykład, w poniedziałek - odwiedzę znajomych, we wtorek - pójdę na basen, w środę - lekcja włoskiego (gotowania, fotografii - wszystko jedno), w czwartek - np. skopię babci ogródek (robienie czegoś dla innych to doskonały środek antydepresyjny) i tak dalej, przez cały tydzień.

Trzymaj się tego planu skrupulatnie, a pewnego dnia obudzisz się z myślą, że życie jest całkiem OK i dokoła ciebie znajduje się mnóstwo interesujących kobiet.

Men's Health

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: miłość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje