Reklama

Fani wiecznego dzieciństwa

Mają 30, 40, nawet 50 lat, a noszą się jak nastolatkowie. Odjechane ciuchy, fantazyjne fryzury, jeśli okulary, to tylko w najmodniejszych oprawkach. Otaczają się drogimi gadżetami, mają - lub chcieliby mieć - szybkie i luksusowe samochody. Na zewnątrz wyluzowani i uśmiechnięci, ale tak na prawdę trawi ich strach. Przed dorosłością...

Literatura dostarcza im wzorców. Piotruś Pan i Mały Książę - wieczni chłopcy, którzy nie chcą być dojrzali. Którzy zamiast brudnego i szarego realu wolą ucieczkę w świat fantazji - do "neverlandu". Bo tam wszystko układa się po ich myśli - mogą robić, co chcą, i nikt nie wymaga od nich odpowiedzialności.

Reklama

Wielu stara się pogodzić te dwie rzeczywistości, jednak balansowanie na granicy światów - dziecięcego i dorosłego - udaje się nielicznym. Tacy zyskują miano świrów, a z ich dziwactw czyni się marketingowy towar: kariera Kuby Wojewódzkiego, "nastolatka" z czterdziestką na karku, najlepszym tego przykładem.

Jeszcze nie epidemia

Jednak dla większości zderzenie z rzeczywistością kończy się brutalnie - tracą pracę, partnerki, a rodzice wyrzucają ich z domów. I wówczas wieczni chłopcy lądują w gabinetach psychoterapeutów, którzy diagnozują u nich syndrom Piotrusia Pana.

- Rzeczywiście, w gabinetach coraz częściej pojawiają się pacjenci z objawami tego syndromu - potwierdza Alina Henzel-Korzeniowska, seksuolog, psychoanalityk i psycholog kliniczny moderująca forum www.seksuolog.org.pl. - Ale nie nazwałabym tego epidemią. Bo nie jest to zjawisko tak masowe, jak na przykład chroniczny brak uczciwości wśród polityków. No i mam wątpliwości, czy Piotruś Pan to w ogóle jednostka chorobowa. Moim zdaniem, to po prostu znak czasu.

Zarobić na Piotrusiu

Naukowcom nie udało się ustalić, na ile syndrom PP jest zjawiskiem zdeterminowanym genetycznie, a ile w nim efektu społecznego oddziaływania. Mówiąc o tym ostatnim, psycholodzy wskazują na relacje z czasów dzieciństwa. Przekonują, że na syndrom PP często zapadają chłopcy, wychowywani bez ojca, którzy nie mieli okazji nauczyć się roli dorosłego mężczyzny. "Narażone" są też dzieci trzymane "pod kloszem", których najbliżsi przesadnie chronili przed brutalną rzeczywistością.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: seksuolog | chłopcy | Piotruś | syndrom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje