Reklama

Detektyw w spódnicy

Wiadoma to rzecz, że ona wie wszystko i że wszystko wie lepiej. Wiadomo też, że jej wiedza dzieli się - tak to nazwijmy - na faktyczną i na hipotetyczną. I że właśnie tę ostatnią ona uważa za wiedzę właściwą.

Wiedza faktyczna to znajomość faktów oparta na obserwacji rzeczywistości i łączeniu miejsc, ludzi i zdarzeń w łańcuchy przyczyn i skutków zgodnie podstawowymi prawami logiki. Czyli jest to - mówiąc krótko - wiedza, jaką ma przeciętny osobnik rasy ludzkiej, na przykład mężczyzna.

Reklama

Przykład: kiedy kobieta spóźnia się z pracy, jest wykończona, ma podkrążone oczy i tłumaczy, że musiała nadrobić zaległości, to mężczyzna nie dość, że jej wierzy (oczywiście jeśli nie ma tych "zaległości" trzy razy w tygodniu), to jeszcze - jeśli ma rzecz jasna nastrój, talenty kulinarne i akurat nie gra Liga Mistrzów - odgrzeje jej kotleta z supermarketu.

Wiedza hipotetyczna to z kolei wiedza oparta na własnych wariacjach myślowych kobiety, na założeniach, przypuszczeniach i intuicjach temat przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. Nie ma to jednak nic wspólnego z parapsychologią, a raczej z paralogiką. Bo kobieta łączy miejsca, zdarzenia i ludzi w sposób najbardziej odpowiadający tezie, którą akurat chce udowodnić.

Przykład: kiedy mężczyzna spóźnia się z pracy, jest wykończony, ma podkrążone oczy i tłumaczy, że musiał nadrobić zaległości, a kobieta jest akurat w złym nastroju, to jest przekonana (zwłaszcza, że to - o zgrozo - już drugi raz w tym roku), że on kogoś ma i zaczyna go dyskretnie obwąchiwać, czy aby nie pachnie tamtą. O kotlecie, nawet odgrzewanym i z supermarketu, nie ma co marzyć.

Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie to, że nasi detektywi w spódnicy z łatwością i całkiem bezwiednie mieszają te dwa rodzaje wiedzy, nie tylko uznając je za równouprawnione, ale nawet - kiedy jest to dla nich wygodne - dając przewagę swoim intuicjom i hipotezom. A potem używając tej rzekomej "wiedzy" przeciwko nam.

W efekcie dla kobiety to, co wie, i to, co wydaje jej się, że wie, staje się tym jednym i tym samym. Słowem, ona wie swoje i wie lepiej. A mężczyzna wie - i nie jest to żadna intuicja, ale obserwacja rzeczywistości - że kobiety, która jest pewna swojej racji, żaden argument nie przekona, że jest inaczej.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zaległości | detektyw | wiedza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje