Reklama

Czy w erze Facebooka w ogóle można ze sobą zerwać?

Zrywanie zawsze jest trudne, ale w dzisiejszych czasach może być ono jeszcze bardziej bolesne. Wszystko za sprawą serwisów społecznościowych, sieci i nowych technologii, które nie pozwalają nam zapomnieć o naszych byłych.

W Stanach Zjednoczonych zwykło mówić się, że jeśli chcemy zacząć nowe życie, to wystarczy po prostu wyjechać z Teksasu i przenieść się do Tennessee.

Reklama

To powiedzenie nie jest już aktualne od dobrych kilku lat, od kiedy to zaczęliśmy używać Facebooka, Twittera, Gchata i wielu innych różnych usług sieciowych pozwalających nam na pozostawanie w kontakcie ze znajomymi.

Słowo "znajomymi" jest tutaj kluczowe. Bo czy nasza eks nie jest właśnie znajomą - i to w dodatku taką, która zna nas nawet lepiej od najlepszych przyjaciół?

Jeśli chcemy się od niej uwolnić, to jest na dobrą sprawę niemożliwe. O ile przy odrobinie szczęścia nie wpadniemy na siebie przypadkiem na ulicy, tak nie trudno o to w wirtualnej rzeczywistości.

Na Facebooku - o ile odpowiednio o to nie zadbasz - nadal będziesz widział jej nowe statusy, zdjęcia czy kliknięcia "Lubię to!", zwłaszcza jeśli dotyczą one twoich postów.

Do tego dochodzi archiwum wiadomości i jej obecność na czacie, którą pewnie zdradza zielona kropka.

Uciec od byłej jest niezwykle trudno, ale chyba jeszcze trudniej jest powstrzymać samego siebie od tego, aby przeglądnąć jej profil, sprawdzić czy nadal utrzymuje kontakt z twoimi znajomymi i czy nie napisała czegoś o tobie gdzieś w sieci.

Sprawę dodatkowo utrudniają wynalazki pokroju aplikacji Bang With Friends, dzięki której można przekonać się czy któraś z naszych znajomych, w tym oczywiście była, nie ma ochoty na niezobowiązujący seks.

Dzięki Twitterowi na bieżąco wiemy, co nasza dawna ukochana robi danego dnia, Spotify podpowiada nam jakiej słucha muzyki, a dzięki Pinterestowi możemy poznać jej nowe zainteresowania.

Oczywiście, że wystarczy kilka kliknięć i trochę dobrej woli, aby wyłączyć wszelkie powiadomienia tego typu. Jednakże znacznie trudniej pozbyć się autouzupełniania adresatów w skrzynce mailowej i w telefonie komórkowym.

Może to być bolesne zwłaszcza wtedy, kiedy na ekranie widzimy sugestię "czy chodziło ci o...?". A ilu z nas wciąż ma numer konta bankowego swojej byłej w zakładce "zaufane przelewy", który nasz wzrok napotyka podczas comiesięcznego płacenia rachunków?

Nawet jeśli to my postanowimy zerwać kontakt, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby to twoja była dawała ci znać o swoim istnieniu.

Na niechciane maile i smsy - szczególnie te pisane pod wpływem alkoholu - naprawdę ciężko znaleźć odpowiednie lekarstwo. Zwłaszcza na te ostatnie, które mogą dopaść nas dosłownie wszędzie.

Smsy to swoją drogą broń obosieczna - napisać wiadomość jest znacznie prościej niż zadzwonić, a tego też czasami nie jesteśmy sobie w stanie odmówić.

Nie bez przyczyny powstają setki rozszerzeń do przeglądarek internetowych, które blokują nam dostęp do informacji o naszych byłych lub odgradzają nas cyfrowym murem od "ataków" eks. Sądząc po liczbie aplikacji tego typu, które pojawiły się w ostatnich latach, można śmiało stwierdzić, iż ich tworzenie jest całkiem dochodowym interesem.

Serwisy społecznościowe i rozwój technologii zmieniły nie tylko ułatwiły wiele spraw i zmieniły sposób w jaki się komunikujemy, ale również dokonały rewolucji w sferze związków w które wchodzimy. Bo w każdy nowy wkraczamy z ciężarem, którego już właściwie nie sposób się pozbyć - więziami z naszymi poprzednimi partnerkami.

Musimy też wziąć pod uwagę to, że z podobny "bagaż" ma nasza nowa druga połówka. Czy jest to coś z czym po prostu trzeba się pogodzić? Nasi rodzice nie mieli takich problemów.

 

 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: związek | seks | internet | sms

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje