Reklama

Czemu wolimy szersze biodra?

To, co nas kręci, zawdzięczamy wyborom ewolucji.

Nasi przodkowie w swoich wyborach kierowali się takimi cechami kobiety, które w bezpośredni sposób świadczą o jej zdolnościach rozrodczych. A my podążamy obraną przez nich ścieżką.

Kobieta to nie szympansica

U szympansic, z którymi mamy w 98,4 proc. wspólny genotyp, płodność jest widoczna, gdyż owulacja (okres, kiedy możliwe jest zapłodnienie) przebiega w sposób jawny. Manifestują one swoją płodność zaczerwienieniem i powiększeniem narządów rodnych, a owulacja ściśle wiąże się z ich gotowością do stosunku.

Kobiety podczas owulacji nie mają ani zaczerwienionych, ani też powiększonych narządów rodnych. W przeciwieństwie do szympansic, nie stronią także od seksu nawet wtedy, kiedy są pewne, że nie zajdą w ciążę. Co więcej, kobiety same często nie wiedzą, kiedy są w płodnym okresie cyklu miesięcznego.

Reklama

Nasi przodkowie tym bardziej nie byli w stanie tego stwierdzić. W toku ewolucji upowszechniła się więc inna metoda, dzięki której radzili sobie praludzie. Polega ona na doborze takiej partnerki, której uroda wskazuje na płodność. Metoda okazała się na tyle skuteczna, że jest stosowana zupełnie poza świadomością przez mężczyzn po dzień dzisiejszy.

Czego pragną mężczyźni

Jedną z podstawowych męskich preferencji jest młody wiek - im dalej posunięta w wieku kobieta, tym mniej dzieci jest w stanie urodzić. - Mężczyźni pragną młodszych kobiet, ponieważ w toku ewolucyjnych przemian młodość konsekwentnie kojarzyła się z płodnością - pisze psycholog David Buss w "Psychologii ewolucyjnej". Są to bowiem najbardziej dostrzegalne dowody wartości reprodukcyjnej danej kobiety.

Z młodym wiekiem w parze idą "pełne wargi, czysta i gładka skóra, żywe oczy, błyszczące włosy, elastyczność mięśni i odpowiedni rozkład warstw tłuszczu" - twierdzi Buss. Ważna jest również budowa kobiecej twarzy. Im jest ona bardziej typowa i symetryczna, tym bardziej atrakcyjna dla mężczyzny. Wszelkie krągłości kobiecej sylwetki są także bardzo pożądane - one także świadczą o kipiącej w kobiecie płodnoci.

Od dawien dawna męskie serca podbijały kobiety o talii osy. Nic dziwnego, stosunek obwodu talii do obwodu bioder jest jednym z najważniejszych atrybutów płodności i zdrowia.

Doskonała proporcja WHR (z ang. waist to the hips ratio, czyli miary stosunku talii do bioder) wynosi od 0,67 do 0,80. Kobiety o niskim poziomie tego współczynnika wcześniej wchodzą w okres pokwitania, z kolei kobiety posiadające wysoki współczynnik WHR mają problemy z zajściem w ciążę. Ta ważna cecha pozwala rozpoznać potencjał zdrowotny i rozrodczy danej kobiety. Oczywiście, nikt nie ma miary w oczach i jeśli posługuje się takimi preferencjami, to czyni to w sposób intuicyjny, i co ważne, zupełnie nieświadomy.

Mężczyzna oszukany

Jednak czy dziś kierowanie się tymi strategiami doboru partnerki przynosi mężczyźnie taką samą korzyść, jak to miało miejsce kilkaset tysięcy lat temu?

Obecnie kobieta ma do dyspozycji szeroką gamę środków antykoncepcyjnych, które w znaczny sposób pozwalają jej manipulować owulacją. Co więcej, kobiety wywodzące się z kręgu kultury euroamerykańskiej, dzięki niewyobrażalnym możliwościom współczesnej chirurgii plastycznej, potrafią zmodyfikować swoje niedoskonałe ciała w taki sposób, aby "pozornie" spełniać wszelkie warunki płodności.

Począwszy od usuwania kości żeber dla obniżenia stosunku talii do bioder, przez operacje poszczególnych części twarzy, mające na celu uzyskanie efektu symetryczności, na odsysaniu tkanki tłuszczu czy operacjach plastycznych piersi kończąc. Powoduje to sytuację, w której coraz częściej trudno odróżnić dwudziestoletnią kobietę od czterdziestolatki. I to się nazywa - przechytrzyć ewolucję (i mężczyzn). Przynajmniej do pewnego momentu...

Magdalena Tyrała

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: płodność | przodkowie | biodra

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje