Reklama

Celibat, czyli szlaban na seks

Nawet osobom głęboko wierzącym trudno jest zrozumieć, w jaki sposób księża potrafią żyć w celibacie. A choć niejedna parafia aż huczy od plotek na temat proboszcza i jego gosposi, to są duchowni, którzy dochowują ślubów czystości.

W trakcie podróży służbowej do obcego miasta wracacie późnym wieczorem do pokoju hotelowego, a tam czeka na was piękna nieznajoma, która oferuje wam zjedzenie wspólnego śniadania. Da się odmówić?

Reklama

Brzydkie (?) sprawy

- A jeśliby się dało, to czy warto? - śmieje się Adam, student medycyny. I to jest odpowiedź, pod którą podpisze się większość czytelników.

W dzisiejszych czasach, dla wielu osób niezwiązanych z Kościołem rzymskokatolickim celibat księży jest czymś niezrozumiałym i zwyczajnie sprzecznym z naturą człowieka. Czemu seks miałby być "brudny" a wstrzemięźliwość "czysta"? Seksuolodzy walczą z przekonaniem, że seks jest zły wskazując, że hamowanie naturalnych zachowań może być przyczyną mniej lub bardziej poważnych zaburzeń.

Celibat dla osób wyświęconych na kapłanów w Kościele rzymskokatolickim wprowadzono na przełomie XI i XII wieku. Nie jest dogmatem, więc jego istnienie może być przedmiotem dyskusji wewnątrz Kościoła.

Liberalni teolodzy i wielu wierzących katolików opowiada się za zniesieniem celibatu wśród księży i nie ma nic przeciwko zezwoleniu im na zawieranie związków małżeńskich. Jednym z argumentów jest bardzo mała liczba nowych powołań. Młodzi ludzie, nawet wierzący, coraz rzadziej widzą sens niekorzystania z uroków miłości fizycznej.

Między Bogiem a kobietą

Księża też jeżdżą w podróże służbowe. Wielu, którzy zerwali śluby z powodu kobiety, nie złamałoby się jednak w sytuacji zastania w swoim pokoju pięknej nieznajomej. Często ich wybory są bardzo dramatyczne: z jednej strony czują autentyczną miłość do Boga, a z drugiej darzą głębokim uczuciem kobietę.

Andrzej, eks-ksiądz, poznał swoją przyszłą żonę w świetlicy dla trudnej młodzieży, którą prowadzą księża z jego byłej parafii. - Była wolontariuszką i pomagała nam w pracy - opowiada. Spotykali się codziennie, rozmawiali, w końcu, nie wiedząc kiedy, pokochali się. - Musiałem wybrać między Kościołem a moją obecną żoną. Jakkolwiek bym wybrał, czułbym się strasznie. Wybrałem ją. Dalej czuję się członkiem Kościoła, choć jestem z niego wykluczony i jako osobie głęboko wierzącej bardzo trudno mi z tym żyć - mówi.

Wstrzemięźliwość seksualna jest problemem nawet dla tych, którzy decydują się na nią z silnych pobudek wiary. Ale, pamiętajmy, brak wstrzemięźliwości też nie gwarantuje pełni szczęścia. Czy są tacy, którzy nigdy nie zadali sobie pytania: czy nie łatwiej byłoby żyć w zakonnej celi?

Mateusz Lubiński

(imiona niektórych bohaterów zostały zmienione)

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: księża | szlaban | celibat | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje