Reklama

Będzie więcej rozwodów

Prognozy nie są optymistyczne - będzie coraz więcej rozwodów. Bo dzieci z rodzin niepełnych częściej się rozwodzą. A rodzin niepełnych jest coraz więcej.

Kiedy miłość odchodzi, nie zatrzymasz jej siłą... Takie są słowa piosenki. Jak jest w życiu? Kiedy wygasa uczucie, dochodzi do rozwodu.

Reklama

Do 1993 obserwowano w Polsce spadkową tendencję rozwodów, w latach 1994 - 1998 liczba rozwodów wzrastała, a ostatnio kształtuje się na poziomie ok. 50 tys. rocznie. Zwłaszcza gdy w 2004 r. zlikwidowano Fundusz Alimentacyjny, a wprowadzono jedno świadczenie rodzinne z tytułu samotnego wychowywania dziecka, nastąpił gwałtowny wzrost pozwów o rozwody.

Na ogół pozew składają kobiety po trzydziestce, czterdziestce. Powód? Niezgodność charakterów. Taka przyczyna jest bezpieczna, bo wtedy nie trzeba wywlekać intymnych szczegółów na sali sądowej.

Nie biegniemy przed ołtarz tuż po maturze

Zdecydowanie najwięcej par staje na ślubnym kobiercu w przedziale wiekowym 20-24 lata. Najwięcej rozwodów biorą mieszkańcy miast. Im mniejsza miejscowość, tym rozstań mniej. A najlepiej sytuacja wygląda na wsi - sielsko, anielsko. Ale tylko na papierze, w statystykach... Dlaczego? Bo rozwód na wsi wciąż jest czymś zawstydzającym.

Małżeńskie niesnaski

Psycholodzy, zajmujący się terapią rodzinną, wyszczególniają cztery obszary małżeńskich konfliktów. Zaliczają do nich: wychowanie dzieci, sposób spędzania wolnego czasu, wydawanie pieniędzy i seks. Najbardziej zaskakujący jest drugi problem, czyli relaks po pracy. Temat wydawałoby się nieistotny, wręcz błahy, a jednak rzeczywistość temu przeczy.

Podczas gdy ona lubi spędzać czas na bieganiu po supermarketach, on woli leżeć bezczynnie na tapczanie z pilotem telewizora w ręku. Ona kocha dyskoteki, on rodzinne obiady. I to wystarczy, żeby zaczęli mieć siebie dość. Taka niezgodność może być źródłem wielu konfliktów i świadczy o niedojrzałości związku.

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje