​Wystawił dziewczynę na eBayu dla żartu. Aukcja stała się hitem

Ten gość w jeden wieczór stał się gwiazdą internetu. Chciał zrobić żart swojej dziewczynie i "wystawił ją" na sprzedaż w serwisie eBay. Odzew internautów mocno go zaskoczył.

Brytyjczyk Dale Leeks umieścił aukcję w kategorii "kolekcjonerskie miniaturki", a swoją drugą połówkę porównał do używanego samochodu. W opisie stwierdził bowiem, że produkt "wydaje jęczące dźwięki" i "delikatnie cieknie z tyłu, ale da się to zatkać".

Reklama

Mieszkająca na co dzień w Londynie parka ma chyba dużo poczucia humoru, bo mężczyzna przyznał później, że skonsultował żart ze swoją partnerką, Kelly. Pokazał jej aukcję przed wspólnym wyjściem na kolację. Dziewczyna doceniła żart, pośmiali się i zapomnieli o całej sprawie.

Jednak kiedy siedzieli w restauracji, telefon Leeksa wibrował jak szalony od powiadomień z eBaya. Wiadomość o sprzedaży kobiety rozeszła się w sieci w kilka godzin. Oferty spływały z całej Europy, Australii i Stanów.

Licytujący pytali o to, czy mogą zabrać "samochód" na jazdę testową i dostać "dokładniejsze zdjęcia nadwozia".

Jakiś zaniepokojony użytkownik serwisu musiał zgłosić ogłoszenie i 24 godziny po rozpoczęciu administratorzy ściągnęli ją, gdyż łamało zakaz sprzedaży ludzkich narządów lub szczątków. Do tego momentu licytację zobaczyło 81 tys. użytkowników, a cena dobiła do 119 tys. dolarów.

- Na początku pomyślałem: "O rany, co ja zrobiłem?" - komentuje historię autor kawału. - Ale kiedy zobaczyłem, jak cena poszła w górę zaledwie w dzień, powiedziałem Kelly: "Nie będę kłamał, Twoje odejście byłoby nieco smutne, ale nie aż tak bardzo, bo płakałbym w Ferrari albo Lamborghini.

Kelly stwierdziła, że nie ma żalu do swojego chłopaka i puściła żart w niepamięć. 

/rk


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje