Reklama

Wiesz co to BDSM? Ty szczęściarzu!

Amerykańscy naukowcy nie znają słowa "wytchnienie" i wciąż prowadzą badania nad najróżniejszymi sferami życia. Według jednego z ostatnich pary, które nie odmawiają sobie w sypialni zadawania bólu są... najszczęśliwsze.

Skrót BDSM pochodzi od angielskich słów "bondage", "discipline", "sadism" i "masochism" (związanie, dyscyplina, sadyzm i masochizm), który odnosi się do specyficznej odmianie seksu związanej z zadawaniem sobie nie tylko przyjemności, ale i bólu. Często ku uciesze partnera przy wykorzystaniu różnorakich gadżetów. O takim rodzaju współżycia zrobiło się głośno za sprawą serii książek z cyklu "50 twarzy Greya" autorstwa E. L. James.

Reklama

Teraz ten kontrowersyjny temat powraca dzięki równie kontrowersyjnym badaniom naukowców z USA. Dowiedli oni, że pary praktykujące właśnie taki rodzaj seksu są szczęśliwsze od tych ograniczających się do tradycyjnych igraszek.

Badacze są zdania, że poziom ogólnej szczęśliwości u miłośników BDSM jest wyższy niż u innych, do tego takie osoby są bardziej zadowolone ze swoich związków. Ponadto fani sado-maso są otwarci na nowe doznania, nie tylko w kwestiach seksu i nie boją się odrzucenia.

To jeszcze nie wszystko: panie przyznające się do BDSM uważają, że są bardziej pewne siebie, w dodatku lepiej czują się w towarzystwie obcych mężczyzn.

Badacze uważają, że pary składające się z osób lubiących taką odmianę pożycia nie mają przed sobą tajemnic i jasno wyrażają swoje potrzeby, przez co są bardziej zadowolone z obcowania z partnerem.

Czy jesteście zdania, że to jaki rodzaj seksu uprawiamy ma wpływ na to jak jesteśmy zadowoleni ze swojego życia i związku, w którym aktualnie jesteśmy?


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: BDSM | seks | Pięćdziesiąt twarzy Greya

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje