Reklama

Tak zmieniał się świat seksu. Zupełnie nie rozmodlone średniowiecze

W średniowieczu ugruntowała się pozycja Kościoła Katolickiego w Europie i to on nadawał ton w każdym aspekcie życia. Zwłaszcza jeśli chodziło o seks.

Średniowiecze to epoka dość dziwna. Z jednej strony mamy próby odbudowy cywilizacji po upadku Cesarstwa Rzymskiego i związane z tym wojny, upadek handlu, zaprzepaszczenie dorobku naukowego i wszechwładza Watykanu. A z drugiej strony wymyślono młyn wodny, pług z kołem, a pod koniec epoki druk. Tak samo było z seksem. Z jednej strony nakazy kościoła, a z drugiej praktyka, której poddawali się również święci braciszkowie.

Reklama

Kościół chcąc władać sferą duchową mieszkańców, musiał również całkowicie zawładnąć ich życiem codziennym, narzucając zasady, które pozwalały kontrolować zachowania społeczeństwa. Tak też było z seksem. Po starożytnej rozpuście miał być on ściśle reglamentowany. Tyczyło się to wszystkich ziemi, na których chrześcijaństwo stało się dominującą religią.

Dlatego też narzucono zakaz współżycia seksualnego w czasie Wielkiego Postu i Adwentu. Uprawiać seksu nie wolno było również w niedziele i święta. Zaanektowano noc Kupały, nazywając ją nocą Świętojańską. Jednak wiele pod względem seksualności się nie zmieniło. W ukryciu, a czasem bardzo jawnie nadal spółkowano w niewybredny sposób.

Po ciemku i pod kołdrą

Niższe warstwy społeczeństwa poddane indoktrynacji kościoła starały się w większości dostosować do wymagań. Po nałożonych limitacjach mogli współżyć jedynie około 180 dni w roku, a i te dni były obwarowane zakazami i nakazami. Seks był ciężkim grzechem, a cielesność i budowa ciała była tematem tabu.

Wśród stanów niższych często dochodziło do sytuacji, że seks uprawiano jedynie w celach prokreacyjnych, w specjalnych koszulach, wyglądem przypominających worek pokutny, które miały jedynie otwory na narządy płciowe.

Z kolei nie było niczym dziwnym, że nie wiązano się więzami małżeńskimi w pojęciu, jakie znamy teraz. Jeśli chłop został zwolniony ze służby przez pana, to mógł odejść zostawiając "małżonkę".

Rycerz na białym koniu

Mimo straszenia wiecznym potępieniem mnóstwo ludzi, zwłaszcza z warstw wyższych nie folgowało sobie. Tutaj za przykład grupy społecznej, która, owszem, poddawała się naukom i wpływom Kościoła, ale nigdy do końca nie zrezygnowała z uciech cielesnych jest rycerstwo. Pomijając już akty seksualnej przemocy na mieszkankach zdobytych zamków i miast, które miały oczywiście rekompensować niewygody kampanii wojennej.

Z drugiej strony w domu też można było sobie poszaleć. Po pierwsze rycerz musiał w swoich dobrach sprawować "prawo pierwszej nocy", co było jego obowiązkiem. Po drugie musiał posiadać małżonkę, która dałaby mu potomka. Między bajki można schować opowieści o romantycznej miłości (choć jest w nich pewna doza prawdy). Małżeństwa w warstwach średnich zawierano niczym kontrakty biznesowe, z których strony musiały się wywiązać.

Trzeba też mieć na uwadze to, że w wieku  około 12 lat, kiedy pojawia się pierwsza miesiączka, dziewczynki stawały się kandydatkami na żony, najczęściej ze starszymi mężczyznami - więc cóż one mogły w seksie doświadczyć? Prym w podejściu do seksualności wiodły myśli kościoła, chociażby taka, że kobieta nie została ukształtowana z głowy Adama. Zatem nie ma ona nad nim górować, gdyż tam, gdzie ona prowadzi panuje nieład. Dlatego też kobiety na początku swoich relacji z mężami były uczone uległości, a mężczyzna mógł folgować sobie do woli.

Później, kiedy nabierały więcej obycia nadrabiały zaległości. Znane są przypadki posiadania przez znamienite damy licznych kochanków, kiedy ich mężowie byli na wyprawach przeciwko niewiernym.

To dlatego, że poza małżeństwem lub "damami serca", był też przecież zwykły seks. Nie związany z umowami małżeńskimi. Dotyczyło to nie tylko rycerzy, ale też każdej innej warstwy społecznej w średniowieczu. Świadczy o tym choćby ogromna liczba prostytutek.

Legalna prostytucja

W XIV i XV w. domy publiczne powstają jak grzyby po deszczu, często popierane oficjalnie jako "mniejsze zło", aby powstrzymać rozprzestrzenianie się homoseksualizmu. Lupanary posiadają nawet zamki należące do zakonników. Taki przybytek można zobaczyć choćby w Malborku i choć braciszkowie mieli stanowczo zakazane odwiedzanie go, to kroniki wspominają o takich przypadkach.

Do tego dochodziły miłostki ze służącymi i niewolnicami. Częste przypadki kazirodztwa, głównie z kuzynkami i bratanicami, ale też z córkami. Najbardziej znanym takim przypadkiem jest papież Aleksander VI, który również urządzał orgie w rzymskich pałacach płacąc za usługi z watykańskiej kasy.

Podobnie było kilka stuleci wcześniej, kiedy na Tronie Piotrowym zasiadał Jan XII. Rzym pod koniec X wieku dzięki niemu słynął z licznych orgii, a dom pielgrzyma zamienił na burdel. Słynnym też się stało mianowanie biskupem jego 10-letniego kochanka.

Mówią o tych bezeceństwach, między innymi, dokumenty sądowe z tego okresu. Jednym z nich jest na przykład contado Pizy z 1413 r. Częste praktyki homoseksualne, mimo że karane śmiercią nie były niczym dziwnym wśród wyższych stanów (szczególnie we Florencji, florenzer- w ówczesnej niemczyźnie, znaczyło - homoseksualista). Wszystkie tego typu zachowania były głośno potępiane, jednak w większości przypadków przymykano na nie oko. Zwłaszcza jeśli chodziło o osoby wyżej urodzone. Zwykle szukano jedynie kozła ofiarnego, którego palono na stosie.

Kościół przymykał oko na wiele kwestii, traktując niektóre zachowania jako "mniejsze zło". Prostytucję zalegalizowano, jako działanie zapobiegające deprawacji uczciwych kobiet. Jak pisał święty Augustyn: "Prostytucja w mieście jest jak ściek w pałacu. Zlikwidujesz ściek, to cały pałac zacznie śmier­dzieć". Poza tym licznym wyprawom krzyżowym towarzyszyło zapotrzebowanie na prostytutki ciągnące za armią krzyżowców, by ulżyć im w potrzebie. A rycerze nie walczyli dla siebie o dobra doczesne, a o zbawienie. Dobra doczesne trafiały do kleru.

Niegrzeczne opowiadania  


Gdyby nie było "wolnej miłości", nie powstałaby "wywrotowa" literatura drugiego obiegu. W XII i XIII w popularne były tzw. fabliaux - krótkie wierszowane i sprośne utwory, których podobno słuchali nawet duchowni. W XIV w. powstał "Dekameron", ukazujący obyczaje w epoce włoskiego renesansu, a na jego tle bujne życie pełne miłości, erotycznych przygód i ludzkiej zmysłowości.

Nie powstałby również "Wielki testament" François Villona, który do niedawna znajdował się w kanonie lektur szkolnych. Francuski pisarz opisuje w nim życie w średniowiecznym Paryżu pełnym prostytutek, karczm, lupanarów, przekupnych urzędników, księży, oszustów i pełnego seksu.

Nasze wyobrażenie o rozmodlonym, pozbawionym uciech średniowieczu, które zapatrzone było jedynie w Boga jest mylne. Pod tym płaszczykiem kryła się bardzo lubieżna strona tej epoki.

Źródła:

Marek Karpiński; "Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji"; Warszawa 2010

J. Le Geof; "Historia ciała w średniowieczu"; Warszawa 2006

Armand de la Croix; "Życie erotyczne w średniowieczu", Warszawa 2005

Przeczytaj poprzednie części:

Egipt faraonów.

Greccy myśliciele.

Rzymscy rozpustnicy.

Słowiańskie przyjemności.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje