Reklama

Sexting, czyli pisz mi niegrzeczne rzeczy

Sexting, czyli wysyłanie przez Internet lub telefon komórkowy sprośnych tekstów oraz roznegliżowanych zdjęć, to najczęstsza forma zdrady.

"Sexting", czyli flirtowanie za pośrednictwem sieci, uprawia w USA aż 60 procent kobiet i prawie 50 procent mężczyzn.

Reklama

Internauci, którzy zdecydowali się na wzięcie udziału w sondażu University of Nebraska, musieli odpowiedzieć na 68 pytań. Nie określono limitu wieku. Prawie 40 procent ankietowanych stanowiły osoby powyżej 50 roku życia. W mniejszości były osoby w wieku 19-24 lat, ale to właśnie one najchętniej wysyłają sprośne teksty i nagie zdjęcia.

Większość ankietowanych to osoby dobrze wykształcone (prawie 70 proc. z nich skończyła co najmniej college) i dobrze zarabiające (średnio 86 tys. dolarów rocznie). Wiele z nich miało stałego partnera. Spośród tych osób aż trzy czwarte uprawiało na boku "sexting".

Z badań wynika, że nawiązana znajomość na ogół nie ograniczała się jedynie do romansowanie przez Internet. 80 proc. kobiet i dwie trzecie mężczyzn przyznało, że spotkało się w realu z poznaną w sieci osobą.

Z badań naukowców wynika także, że mężczyźni zaczynają wysyłać seksesemesy, kiedy chcą zainteresować sobą nowo poznaną kobietę. Panie decydują się na sexting będąc dopiero w stałym związku, który chcą w jakiś sposób "ożywić". Zdaniem naukowców takie wiadomości, a zwłaszcza te ze zdjęciami, mogą być symbolem przywiązania do partnera i zaufania.

Doktor Weisskirch, jedna z osób odpowiedzialnych za badania, mówi:

- Kiedy partnerka rozpoczyna sexting na wczesnym etapie związku, może oznaczać to, że wcale nie jest to dla niej poważna znajomość, ale przelotny romans. Brak wstydu może oznaczać, że taka osoba nie wykształciła w sobie cech pożądanych we wspólnym pożyciu, takich jak odpowiednie komunikowanie się czy akceptacja barier, których partner nie chce przekraczać.

Nie oznacza to, że sextingu należy się bać, ale kiedy po drugim spotkaniu otrzymujesz od swojej randki ostrego esemesa lub jej zdjęcie, na którym nie ma ona na sobie ubrań, powinieneś mieć się na baczności.


INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje