Reklama

Seks-EROzja: Rajska plaża niszczona przez spółkujących turystów

Seks na plaży? Brzmi romantycznie i pociągająco? Nie dla obrońców środowiska /123RF/PICSEL

Plaża Es Cavallet na Ibizie to miejsce znane z wyjątkowych widoków, pięknych i rzadkich białych piasków, niepowtarzalnej atmosfery oraz... plaży dla nudystów. Teraz ten skrawek raju na Ziemi jest zagrożony zniszczeniem przez ludzi, którzy masowo uprawiają tam seks...

Reklama

Z jednej strony widok na miasto Ibiza i równiny solne, z drugiej na błękitne morze i urokliwą wysepkę Formentera. Zjawiskowe białe wydmy, fale rozbijające się cicho o skały i słońce. Idealne miejsce do relaksu. Najlepiej nago.

Bo Es Cavallet to najpopularniejsza na Ibizie oficjalna plaża dla nudystów, każdego dnia wypełniona po brzegi turystami zażywającymi kąpieli słonecznych w stroju Adama i Ewy.

Reklama

Ostatnio jednak grupa hiszpańskich geologów i biologów podniosła alarm. Okazuje się bowiem, iż rzesze nagich plażowiczów można spotkać nie tylko w ciągu dnia - są tutaj także w nocy. Z tym, że oddają się innym rozrywkom niż opalanie.

Według naukowców wzmożona aktywność seksualna turystów w obrębie plaży niszczy będące pod ochroną białe wydmy. Przez ostatnie kilka lat uległy one niepokojącej erozji, pomimo że podlegają pod rezerwat przyrody Ses Salinas. Teren chroniony jest otoczony siatką, ale odwiedzający z łatwością mogą pokonać ogrodzenie i oddać się wiadomym aktywnościom. A wydawać by się mogło, że to jedna z najbardziej naturalnych rzeczy, jakie człowiek może robić...

Es Cavallet to jedno z najpopularniejszych miejsc w Europie wybieranych jako wymarzona lokacja do uprawiania seksu. Nie dość, że sceneria zapiera dech w piersiach, to wydmy chronią przed oczami przypadkowych obserwatorów.

Zdaniem badaczy to właśnie powoduje osuwanie się wydm i naruszanie ich struktury. Ludzie baraszkujący masowo wśród białych piasków niszczą takżewątłe i łamliwe rośliny, które są bardzo ważnym elementem mikrośrodowiska plaży. Ich brak tworzy luki w naturalnej ścianie chroniącej wydmy przed silnym morskim wiatrem, co przyspiesza proces erozji.

Działacze apelują o stały nadzór plaż, gdyż sam zakaz jakoś nie powstrzymuje żądnych wrażeń turystów. Póki co nie ma jednak środków na to, by umieścić stałe patrole na Es Cavallet, więc seks-wyprawy zapewne nie ustaną.

Taki problem ma nie tylko słynna plaża dla nagusów na Ibizie. Es Cavallet cieszy się szczególną uwagą miłośników przyrody (no i nie tylko przyrody...) oraz ekologów, gdyż jest częścią rezerwatu, ale z problemem turystyki seksualnej niszczącej środowisko dotyczy wielu innych obiektów na Balearach chociażby Majorce czy Menorce. 

Świadomość tego zjawiska jest jednak na razie znikoma. Naukowcy mają nadzieję, że kiedy sprawa zostanie nagłośniona, napaleni plażowicze zaczną przenosić się do hoteli. Inaczej, jak twierdzą, za jakiś czas ani niegrzecznych zabaw, ani plażowania zarówno w ubraniu jak i bez niego w takich miejscach jak Es Cavallet nie uświadczymy. Bo po prostu ich nie będzie. 


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje