Rząd bije na alarm. Chińskie prezerwatywy są za małe

Prezerwatywa powinna być dobrze dopasowana /123RF/PICSEL

Czy zdarzyło się wam kiedyś siłować ze zbyt małą prezerwatywą? Dla mężczyzn z Zimbabwe jest to przykra norma. Sprawa jest na tyle poważna, że głos w sprawie zbyt małych gumek zabrał nawet minister zdrowia tego afrykańskiego kraju.

Reklama

Ministerstwo Zdrowia Zimbabwe prowadzi kampanię, mającą na celu uświadamianie zagrożeń płynących z epidemii wirusa HIV. Szacuje się, że ponad 10 proc. mieszkańców tego państwa może być zarażonych.

Rozmiar ma znaczenie

"Południowa Afryka ma największą ilość zarażeń wirusem HIV i chcemy promować stosowanie prezerwatyw" - zapowiedział szef resortu David Parirenyatwa podczas wystąpienia w Harare, stolicy Zimbabwe.

Reklama

W trosce o zdrowie obywateli do kraju sprowadzane są prezerwatywy z Chin. To jednak nie rozwiązuje problemu.

"Prezerwatywy robione przez chińskie koncerny są za małe dla mężczyzn w Zimbabwe" - narzekał minister zdrowia.

Szansa dla biznesu

Przedstawiciele chińskich koncernów już ogłosili, że rozważą produkcję większych - niestandardowych - rozmiarów, z myślą o mieszkańcach tego afrykańskiego kraju.

Władze Zimbabwe przy okazji "problemu rozmiarowego" namawiają lokalnych przedsiębiorców do wzięcia sprawy w swoje ręce.

"Musicie być w stanie robić własne prezerwatywy. Jeśli chcecie osiągnąć sukces jako biznesmeni, to róbcie je dla naszego regionu - zachęcał przedsiębiorców minister zdrowia.

Jak informują afrykańskie media, w ramach walki z epidemią wirusa HIV, w 2016 roku w Zimbabwe rozdano ponad 100 milionów prezerwatyw. Pytanie, ile z nich... "leżało jak ulał".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje