Reklama

Praca marzeń: Ambasador aplikacji randkowej. Haczyk? Nie ma żadnego!

"Haczyków" co prawda nie ma, ale konkurencja na pewno jest potężna! /123RF/PICSEL

Opiekun rajskiej wyspy, tester trunków, profesjonalny przytulacz pand. Do najlepszych rzeczy, jakie można robić za pieniądze na tym świecie dochodzi teraz kolejna - ambasador aplikacji randkowej.

Reklama

Wyobraź sobie, że znajdujesz ogłoszenie o pracę, w której zakres obowiązków to roczna podróż po Stanach i Australii przy jednoczesnym umawianiu się na randki przez aplikację.

Takiego kogoś szukają właśnie ludzie stojący za serwisem Bumble - jednej z największych platform łączących użytkowników w pary na świecie. Ponieważ aplikacja używa ula w swoim logo, a użytkowników nazywa “pszczółkami", oficjalna nazwa stanowiska to “Globalna Pszczoła Integrująca". Jeśli kandydat przeboleje to niefortunne określenie pracy (jak to wytłumaczyć znajomym albo rodzicom?) i wygra rywalizację z konkurencją, otrzyma ofertę rocznego kontraktu. W ramach obowiązków ma latać po całym terytorium Australii oraz USA i umawiać się ze wspomnianymi “pszczółkami".

Reklama

Po co to wszystko? Dla testów. Bumble chce stworzyć konkurencję dla aplikacji będącej numer jeden w świecie serwisów randkowych na urządzenia mobilne, czyli Tindera. Aby tego dokonać, ich oprogramowanie musi działać perfekcyjnie. Potrzebują więc kogoś, kto sprawdzi działanie aplikacji w praktyce.

Poza tym potrzebują promocji.

Już samo ogłoszenie wywołało nie lada szum w mediach. Dodatkowo zatrudniona osoba będzie miała za zadanie dokumentować swoje przygody: pisać bloga, odpowiadać na komentarze i angażować nowych użytkowników. Jak sami przyznali, przedstawiciele Bumble szukają kogoś, kto “uwielbia przygody i posiada zmysł kreatywności".

Kandydaci muszą mieć ważny paszport i mieć możliwość wjazdu do Australii, Kanady, Indii, Niemiec, Meksyku, Norwegii i oczywiście USA. Najwyraźniej firma planuje po jakimś czasie rozszerzyć zasięg działania “Pszczoły Integrującej". Ostatnim wymogiem jest wiek - trzeba mieć ukończone 18 lat. Wszystkie wydatki poniesione w trakcie wykonywania kontraktu zostaną pokryte.

Brzmi zachęcająco?


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje