Playboy dla niewidomych: magazyn, którego chciano zakazać

Pierwsze edycje ukazały się już na początku lat 70. /Flickr /domena publiczna

Był obiektem drwin, żartów, a politycy chcieli go nawet zakazać. Mimo to miał przez lata swoich wiernych czytelników. Mało kto o tym wie, ale słynny magazyn dla panów wychodził w języku Braille’a.

Reklama

Wśród czytelników pisma znanego bardziej z obrazków niż słów znaleźli się tacy, którym musiało wystarczyć tylko czytanie.

Wypustki zamiast nagich fotek

Zanim niewidomi mogli korzystać ze smartfonów i komputerów, które czytają tekst, musieli radzić sobie w bardziej tradycyjny sposób. Kilka tytułów prasowych było tłumaczonych specjalnie dla nich w edycjach pisanych językiem Braille’a.

Reklama

Wśród tych tytułów znalazło się również czasopismo Playboy. Choć kojarzone głównie z fotografiami kobiet, Playboy publikował (i nadal publikuje) sporo artykułów. W latach 70. w amerykańskiej edycji pisma ukazywały się nawet treści o bieżących wydarzeniach autorstwa znanych dziennikarzy i twórców. Obok Esquire czy Rolling Stone był to jeden z najważniejszych magazynów lifestylowych.

W tym właśnie czasie Biblioteka Kongresu (największa biblioteka na świecie) rozpoczęła finansowanie produkcji Playboya w języku Braille’a w ramach narodowego programu dla niewidomych i niedowidzących (dzięki programowi wydawano 35 innych czasopism).

Edycja była pozbawiona reklam i, co o wiele gorsze, nawet opisów obrazków. Było to tylko tłumaczenie tekstów na białym papierze w prostej, czarnej okładce z charakterystycznym króliczkiem.

Wątpliwi strażnicy moralności

Playboy stał się szóstą najczęściej wypożyczaną pozycją w Bibliotece Kongresu. Nie wszystkim jednak odpowiadało to, że Kongres finansuje publikację pisma kojarzonego z nagością. Do braillowej edycji "Króliczka" doczepiło się kilku konserwatywnych polityków. Nie interesował ich za bardzo fakt, że w tej wersji nie ma ani pół słowa na temat pornografii, nie mówiąc o obrazkach.

Zaczęło się w 1981, kiedy republikański senator zaapelował o zaprzestanie finansowania tego tytułu. W końcu jednak wycofał się, aby przepchnąć ustawę o budżecie (która swoją drogą gwarantowała politykom wyższe płace).

Kilka lat później, inny przeciwnik dogadzania niewidomym i lider Izby Reprezentantów, Chalmers Wylie zamiast zamykać bezpośrednio wydawanie Playboya dla niewidomych, obciął finansowanie programu o 103 tys. dolarów - dokładnie tyle, ile potrzeba było do wyprodukowania przez rok tysiąca kopii czasopisma.

- Playboy atakuje tradycyjne moralne wartości i propaguje seks. W momencie, w którym mamy problem z budżetem, nie powinniśmy finansować czegoś takiego z pieniędzy podatników - mówił polityk.

Batalia o króliczka

Decyzja spotkała się z ostrym sprzeciwem kilku organizacji, które wspólnie pozwały Bibliotekę Kongresu i jej dyrektora. - To po prostu wprowadzanie cenzura wobec wielu niewidomych obywateli i czytelników w całym kraju - komentował jeden z powodów, szef Amerykańskiej Rady Niewidomych, Oral Miller.

Podczas rozprawy przedstawiono setki listów i zapisów rozmów z czytelnikami pozbawionymi dostępu do swojego ulubionego pisma. "To dla nas kwestia dumy", pisał jeden z czytelników, "Dzięki temu możemy poczuć się ‘normalni’. Co daje wam prawo do decydowania, co mogę czytać, a czego nie?".

28 sierpnia 1986 sąd nakazał przywrócenie edycji pisma w języku Braille’a. Od tego czasu nikt nie wpadł na podobny pomysł. Playboy dla niewidomych powoli umarł śmiercią naturalną. Ostatnie dane na temat jego czytelnictwa pochodzą z roku 2000 - wtedy ponoć miał 500 stałych czytelników.

Czasopisma w języku Braiile’a zostały jednak wyparte przez urządzenia czytające tekst. W Stanach już tylko co piąty niewidomy w ogóle posługuje się tym językiem.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje