Reklama

Kłusowniczka wysłała fotkę ze zdobyczą. Nie wiedziała, z kim rozmawia

Fanka niekoniecznie legalnego polowania na zwierzynę łowną pochwaliła się swoją zdobyczą na portalu randkowym. Nie wiedziała, kto jest po drugiej stronie.

Kobieta, której danych nie ujawniono, została oskarżona łącznie już o kilka przestępstw związanych z kłusownictwem na terenie Stanów Zjednoczonych. Władze nie wpadłyby na jej trop, gdyby sama nie udostępniła przez aplikację randkową zdjęcia z martwym zwierzęciem.

Reklama

Wysłała je gościowi, który na co dzień pracuje jako strażnik łowiecki.

Rozmowa zaczęła się zwyczajowym "co tam?", ale odpowiedź nie była już zwyczajna. Zamiast klasycznego "a nic", kobieta odpisała "właśnie zabiłam sporego jelenia".

Po drugiej internetowego flirtu był akurat Cannon Harrison, gajowy ze stanu Oklahoma. Na taką wiadomość zareagował z zimną krwią i jak gdyby nigdy nic zapytał, jak i gdzie się to stało. Nie podejrzewając niczego, wysłała mu nawet fotkę potwierdzającą fakt zabicia zwierzęcia poza sezonem. Przyznała się też do użycia zabronionego reflektora oślepiającego.

Wszystkie przesłane materiały oraz rozmowy posłużą jako dowody przeciwko niej w sądzie. To cenna lekcja na przyszłość - zawsze warto pomyśleć dwa razy, zanim przyznasz się nieznajomemu do swoich grzeszków.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje