Reklama

Flirt w pracy jest jak hazard

Podobno mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Według najnowszych badań, różnice pomiędzy sposobami myślenia i zachowaniami obu płci rzeczywiście są duże. Kobieta i mężczyzna, tworząc związek, nie unikną konfliktów.

Podstawą relacji między kobietami i mężczyznami jest seks. Nauka twierdzi, że konflikt płci powstaje, gdy koszty i korzyści z kopulacji z wieloma partnerami są różne dla samców i samic. Według ustaleń ekspertów, w przypadku ludzi konflikt płci jest nieuchronny.

Reklama

Według amerykańskiego sondażu kobiety i mężczyźni inaczej postrzegają zdradę. 45 proc. mężczyzn uważa, że jeśli jest się w nowym związku, to regularne utrzymywanie kontaktów z byłą partnerką stanowi akt zdrady. Tę samą sytuację za zdradę uważa zaledwie 27 proc. kobiet.

Masaż erotyczny wykonany przez zaprzyjaźnioną osobę odmiennej płci jest uznawany za zdradę przez 45 proc. mężczyzn i tylko 35 proc. kobiet. Aż 50 proc. mężczyzn i tylko 27 proc. kobiet twierdzi, że zdrada była przyczyną rozpadu przynajmniej jednego z ich dawnych związków.

Dziwna erotyka

Jeśli ocena zdrady jest tak odmienna, to jak obie płci oceniają swe życie erotyczne? Zespół naukowców kierowany przez dr Edwarda Laumanna z uniwersytetu w Chicago przeprowadził w 29 krajach długotrwałe badania życia seksualnego ludzi w wieku od 40 do 80  lat.

Opublikowane dane - analizowano życie 27,5 tys osób z całego świata - wykazują, że większość osób w związkach małżeńskich lub wieloletnich konkubinatach jest aktywna seksualnie w drugiej połowie życia. Ustalono też, że mężczyźni w wieku średnim wieku i starsi są bardziej zadowoleni z życia seksualnego niż ich rówieśniczki.

Radość z seksu

Okazuje się, że na ocenę życia seksualnego w niewielkim stopniu wpływa wiek człowieka. Bardziej zależy to od kultury w jakiej żyje dana osoba. Naukowcy odkryli, że fizyczną i emocjonalną radość z seksu czerpie większość mieszkańców Europy, Ameryki Północnej i Australii, czyli tam gdzie kobiety i mężczyźni mają mniej więcej równy status.

Z kolei w kulturach krajów, gdzie społeczności zdominowane są przez mężczyzn, znacznie mniejszy procent osób obojga płci uznaje swe życie seksualne za udane. Dotyczy to głównie Chin, Indonezji, Japonii, Tajwanu i Tajlandii.  Mimo różnic kulturowych, za każdym razem ustalano, że to dojrzali mężczyźni są bardziej zadowoleni z życia seksualnego niż ich rówieśniczki. 

Flirt w pracy

Analizy amerykańskich ekspertów dowodzą, że do flirtów w miejscu pracy bardziej skorzy są mężczyźni, niż kobiety. Opublikowane na początku kwietnia 2006 r. dane wskazują, że aż 92 proc. panów ma ciągoty do atrakcyjnych współpracownic, a 36 proc. pożąda swojej szefowej.

Z kolei 57 proc. kobiet wykazuje seksualne zainteresowanie swoim szefem lub kolegą z pracy. Jednocześnie 25 proc. panów i aż 81 proc. pań wspomina z odrazą próby flirtu podejmowane przez koleżanki i kolegów w miejscu pracy.

Atrakcyjny mężczyzna zwraca uwagę kobiet, jednak większość pań potrafi zapanować nad emocjami. Jeśli chodzi o panów, sprawa wygląda inaczej. Pod koniec kwietnia 2006 r. dr Bram Van den Bergh i dr Siegfried Dewitte, ekonomiści z belgijskiego uniwersytetu Leuven ustalili, że mężczyźni o wysokim poziomie testosteronu, a więc supersamce tracą głowę na widok pięknej, roznegliżowanej kobiety.

Flirt jak hazard

Belgijscy naukowcy oparli swój eksperyment na hazardzie - grze o prawdziwe, choć niewysokie stawki, testując ok. 200 losowo dobranych mężczyzn. W trakcie gry podsuwali panom zdjęcia seksownych pań w bikini. Najostrzej grali oczywiście mężczyźni o wysokim poziomie testosteronu.

Jeśli jednak zobaczyli wizerunki modelek w bikini, to zadowalali się mniejszą wygraną. Na mężczyznach o niższym poziomie testosteronu widok półnagich kobiecych ciał robił mniejsze wrażenie i grali w sposób typowy dla każdego z nich. Eksperci z uniwersytetu w Leuven zakładają, że widok potencjalnej atrakcyjnej partnerki sprawia, iż supermężczyźni stają się bardziej wrażliwi. Wybierają niski, ale pewniejszy zysk, zamiast ryzykować grę o wysoką stawkę, co grozi całkowitą przegraną.

Badania przeprowadzone przez dr Wiliama Rice i dr Adam K. Chippindale z University of  California w Santa Barbara wskazują, że rozmnażanie płciowe jest najlepsze, bo zapewnia szybkie rozprzestrzenianie się zmienności genetycznej. Stwarza to większą szansę na powstanie potomstwa lepiej przystosowanego do środowiska. Ludzkość nie uniknie więc stanu dwupłciowości.

Pocieszać się możemy tym, że inne gatunki mają gorzej. Jak w styczniu 2006 r. ustalił zespół amerykańskich naukowców, u niektórych gatunków wodnych chrząszczy występują dwie odmiany samic. To już nie dwie, ale trzy płci, czyli więcej niż u ludzi powodów do zwady.

Anna Kurska

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje