Reklama

​BARE: Nagi Tinder, którego można było się spodziewać

Nadchodzi aplikacja randkowa z nagimi zdjęciami/mat. prasowe BARE DATING /123RF/PICSEL

Od kiedy aplikacje randkowe zaczęły zdobywać popularność, było tylko kwestią czasu, aby ktoś wpadł na taki pomysł. W tym roku ruszy serwis analogiczny do Tindera, z tym, że użytkownicy będą mogli wrzucać swoje nagie fotki.

Reklama

- Świat definitywnie jest na to gotowy - mówią twórcy aplikacji BARE (ang. "goły"). - Wszyscy uprawiają teraz sexting, wysyłając sprośne wiadomości. My chcemy sprawić, aby było to bezpieczne i z poszanowaniem dobrych manier.

Serwis według planów ma mieć premierę jeszcze w 2019, początkowo będzie funkcjonował na terenie Wielkiej Brytanii, by po jakimś czasie przenieść się do innych krajów. Głównym założeniem "gołego Tindera" ma być szukanie i dopasowanie profili z intymnymi zdjęcia w raczej wiadomym celu.   

Reklama

Ale użytkownicy nie będą mogli od razu wrzucać nagich zdjęć i prezentować ich innym. Każdy będzie musiał najpierw przedstawić swoją tożsamość i potwierdzić ją skanem dowodu osobistego. Taka praktyka ma zablokować możliwość tworzenia fake’owych profili. Według twórców BARE dzięki temu korzystający z aplikacji nie będą musieli martwić się tym, że otrzymają porno spam.

Zdjęcia mają być podzielone na panele - sześć fragmentów, które będzie można przewijać w górę i w dół

Co więcej nie ma żadnego przymusu, aby wrzucać fotki bez ubrań. Każdy może zamieścić takie fotografie, jakie chce. Autorzy pomysłu zapewniają, że każdy ma czuć się komfortowo korzystając z aplikacji. Nie ma na razie żadnej informacji, kiedy BARE pojawi się w Polsce.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje