Reklama

Seks: Wolniej znaczy lepiej

W wakacje nie trzeba się spieszyć. Tę maksymę warto zastosować także w odniesieniu do swoich poczynań w sypialni. Dlaczego warto zwolnić? Powodów jest przynajmniej kilka.

Pośpiech jest złym doradcą. Znane porzekadło ma swoje przełożenie także na sferę intymną. Okazuje się, że zwolnienie tempa może przynieść rezultaty, z których zadowolony będziesz nie tylko ty, ale i twoja partnerka.

Według badań mężczyzna szczytuje średnio po dwóch minutach intensywnych igraszek, kobiecie osiągnięcie podobnego stanu zajmuje nawet sześć razy więcej czasu. Jak wyrównać tę różnicę? Oczywiście poprzez zwolnienie tempa.

Tym sposobem nie tylko sprawisz, iż partnerka faktycznie "osiągnie szczyt". Całkiem możliwe, że przeżyjesz chwile uniesienia w tym samym momencie, a na pewno będzie to bardziej prawdopodobne niż przy "szybkim numerku".

To jednak nie koniec dobrych wieści.

Twój "wypracowany" orgazm będzie intensywniejszy. To dlatego, że nie będziesz do niego dążył od pierwszej minuty stosunku. Stopniowe budowanie napięcia z pewnością ci się opłaci.

Nie mówiąc już o zadowoleniu partnerki, która uzna taki seks za pozytywną odmianę. I nie chodzi tutaj tylko o poświęcenie większej ilości czasu na sam miłosny akt. Zwolnienie tempa to także zmiana panującej w sypialni atmosfery.

Spiesz się powoli

Pamiętaj o tym, że wolniej wcale nie znaczy "w nieskończoność". Stosunek nie powinien trwać zbyt długo. Całość, podobnie jak dobra powieść, musi mieć nie tylko początek i rozwinięcie, ale i zakończenie. Od tego ostatniego zależy bardzo dużo, dlatego też nie każ na nie czekać zbyt długo...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: seks | lepszy seks | boski w łóżku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje