Reklama

Ptaszek, Wacek i Fujarka

Wielu mężczyzn wykazuje się dużą pomysłowością przy nazywaniu swojego penisa. Być może nie chcą, aby rządził nimi ktoś, kogo nawet nie znają...

Uczymy się ciał naszych partnerów i chcemy czerpać rozkosz z tego, co odkrywamy. Ale czasem w chwili zbliżenia podniecenie może odebrać mowę. Przyczyną może być też brak odpowiednich słów, by bez skrępowania nazywać intymne części naszego ciała.

Reklama

Jak go nazwać?

Określenia, które stosujemy w odniesieniu do genitaliów podkreślają zarówno entuzjazm, jak i lęki przez nie wywołane. Niezbędne wydaje się więc stworzenie własnego słownika. Język naukowy nie jest romantyczny. Slang brzmi wulgarnie.

Często ludzie używają wyrazów, nie mając pojęcia, co one oznaczają. Na przykład słowo "pussy", którym określana jest pochwa, kojarzy się zazwyczaj z czymś miłym, na przykład kociątkiem. Wyraz ten jednak pochodzi od starogermańskiego słowa "puss", znaczącego sakiewkę.

Mały dyktator

Bywa, że cały męski świat kręci się wokół penisa, dlatego ważne jest by nadać mu imię. Istnieje mnóstwo określeń na męskie genitalia, co oznacza, że każdy mężczyzna nadaje przyrodzeniu takie imię, które byłoby najbardziej dla niego charakterystyczne. "Pyton" świadczy o męskości, a "rozbójnik" o temperamencie. "Jednooki walet", "dolna jedynka", czy "interes" też wskazują na pewne cechy. Ciężko jednakże zrozumieć skąd biorą się takie nazwy jak np. "Wacek"?

Penis i jego mężczyzna

Maggie Paley, autorka książki "The book of the Penis", uważa, że mężczyźni nadają imiona swoim penisom, ponieważ penis to dla nich osobny byt. Traktują go jak kompana albo przyjaciela, a nie jak zwykłą część swojego ciała. "W istocie mężczyzna nie potrafi nad nim panować", pisze Paley. Facet nie zawsze jest pewien, czy będzie miał erekcję, czy jego penis zachowa się tak, jakby tego oczekiwał. Wielkość i zachowanie penisa wpływa na samopoczucie i pewność siebie mężczyzny.

A co z kobietami?

Virginia Braun i Celia Kitzinger prowadziły badania, które miały doprowadzić do powstania kobiecego słownika genitalialnego. Poprosiły uczestników ankiety o wpisanie najbardziej popularnych nazw okreslających kobiece narządy płciowe. Wyniki pokazały, że na czele listy znalazło się "krocze" i "pochwa". Kobiety w porównaniu do mężczyzn mają ogromne zaległości, co do nazywania własnych, intymnych części ciała. Utrudnia to porozumienie z partnerem, czy wyrażanie własnej seksualności. Może więc mężczyzna powinien nadawać też nazwę genitaliom swojej partnerki?

Katarzyna Waśko

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wacek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje