Reklama

Lekcja 2.: Naga prawda

Program wyższej szkoły uwodzenia to nie jest zabawa dla nowicjuszy. Doświadczeni gracze zdradzają, jak sięgnęli po wygrane, o których marzy większość facetów. Wysłuchał ich Marek Szecht z "Men's Health". Lekcja druga.

LEKCJA # 2
Naga prawda
Michał, 31 lat, architekt

Reklama

Jak duża część moich znajomych, wyjechałem za granicę w poszukiwaniu sensownie płatnej roboty. Znalazłem nie tylko pracę, ale i przygodę mego życia.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Nataszę, pomyślałem, że to najseksowniejsza kobieta w całym klubie. A był to jeden z najlepszych klubów tańca erotycznego w całym Londynie, konkurencja była więc ostra. Stary sposób na szukanie kontaktu wzrokowego był w tych okolicznościach kompletnie nieprzydatny. Takie dziewczyny świetnie wiedzą, jak sprawić, byś czuł się najseksowniejszym facetem na świecie. Tak zdobywają klientów, chętnych, żeby zapłacić za prywatne tańce.

W przeciwieństwie do pornografii, striptiz lepiej podziwiać w większym towarzystwie. Czasami dziewczyna zainteresuje się jakimś odosobnionym smutasem, ale tylko w zamian za dużą kasę. Z drugiej strony, dziewczyny rzadko zwracają uwagę na duże grupy facetów. Wychodzi na to, że najlepiej wybrać się do klubu z jednym kolegą.

Nie musisz obawiać się konkurencji - striptizerki często pracują w duetach. Układ dwie dziewczyny na dwóch facetów pozwala się zrelaksować i porozmawiać swobodnie. Pamiętaj, żeby kupować drinki. Im więcej czasu spędzisz z nimi zanim zadadzą Ci fundamentalne pytanie "Czy chciałbyś, żebym dla Ciebie zatańczyła", tym lepiej i taniej na tym wyjdziesz.

Oczywiście, trudno udawać brak zainteresowania, kiedy naprzeciw siedzi na wpół ubrany kociak, ale warto spróbować. Jasne, musiałem się mocno wysilać, żeby co chwila nie zaczynać rozmowy od "Masz piękne piersi", no bo rzeczywiście miała. Najlepszy sposób to wyobrazić sobie, że jest całkowicie ubrana i skupić się na normalnej, niezobowiązującej rozmowie. Później dowiedziałem się, że to właśnie wyróżniało mnie spośród innych i pozwoliło mi zdobyć jej zainteresowanie na trochę dłużej niż jeden wieczór.

Ale istota tej lekcja jest taka, że nawet jeśli przebijesz się przez maskę profesjonalizmu takiej dziewczyny, nie znaczy, że zaciągniesz ją do łóżka jeszcze tej samej nocy. Wszystko, co możesz na razie zrobić, to wzbudzić zainteresowanie i zadbać, by schowała Twoje namiary za podwiązkę. W końcu, po raz pierwszy, naprawdę przydają się wizytówki.

Kiedy dwa dni później usłyszałem w telefonie "Cześć, mówi Natasza. Pamiętasz mnie?", o mało nie spadłem z krzesła. Umówiliśmy się, że zjemy razem lunch. Spotykaliśmy się potem na lunchu kilka razy w tygodniu i za każdym razem bardzo dbałem o to, by wybierane przeze mnie miejsce w żaden sposób nie kojarzyło się z nocnym klubem. Powiedziała mi potem, że to jej się właśnie spodobało: "Mężczyźni poznają Cię w nocnym klubie i nawet jeżeli widzą Cię gdzie indziej, nie mogą uwolnić się od tej myśli" - powiedziała mi po naszej pierwszej oficjalnej randce.

Kiedy już mi zaufała, znów się rozebrała - ale tym razem już nie płaciłem. Dowiedziałem się też, że Natasza (a właściwie Natasha) to klubowy pseudonim, a naprawdę nazywa się Kamila (a właściwie Camille) i urodziła się we Francji. Może nie był to romans stulecia, ale oboje świetnie się bawiliśmy, kiedy trwał.

Men's Health

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Men's Health | dziewczyny | lekcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje