Reklama

Gdzie TO robić?

Podniecenie wyczuwalne w powietrzu, aura tajemniczości i nietuzinkowa sceneria. Miejsca o takiej charakterystyce działają na wyobraźnię i rozgrzewają do białości ciała kochanków. Przedstawiamy ranking 5 najlepszych miejsc, w których warto zrobić to, co tygrysy lubią najbardziej.

1. Dzikość serc

Reklama

Obcowanie z naturą. Powrót do czasów przodków, kiedy to po ziemi chodziły mamuty, a w powietrzu fruwały pterodaktyle. Do czasów, kiedy to mężczyźni - łagodnie mówiąc - byli bardzo "niegrzeczni". Właśnie w zoo można poczuć się przez chwilę jak bohaterowie filmu "Walka o ogień". Aby zwiększyć doznania, mężczyźni mogą zastosować stylizację praczłowieka - nieogoleni, niedomyci, ale jak bardzo męscy! Potem już tylko skok w zarośla i możecie oddawać się nieopanowanej namiętności w stylu praprzodków.

Trzęsące się listowie i dzikie wrzaski na pewno nikogo nie wzruszą. No, może tylko jednego z największych mieszkańców zoo. Słoń może próbować dowiedzieć się "co jest grane". Jego wszędobylska trąba będzie myszkować po zaroślach. Ale cóż, nagłe pojawienie się takiego instrumentu może tylko podziałać na wyobraźnię. Należy pamiętać jednak, żeby nie rozrzucać ubrań. Rozdrażniony bałaganem słoń potrafi wymierzyć trąbą solidnego klapsa.

2. Pociąg pospieszny

Cel 1: dworzec kolejowy. Dopiero co podstawiony pociąg odjeżdża za kilka minut. Cel 2: odnaleźć pusty przedział. Potem szybki numerek z lekkim dreszczykiem ryzyka. To misja a la James Bond - trzeba się spieszyć, działać szybko i sprawnie, niczym grupa agentów wykonujących tajne zadanie. Nie można choćby na chwilę się zapomnieć. Jeśli dojdzie do próby odnalezienia punktu "G", można przeoczyć godzinę "W", a wtedy ląduje się kilka kilometrów od domu, a dodatkowo trzeba kupić bilet. W razie czego warto więc wziąć ze sobą legitymację studencką. Nieplanowany przejazd zawsze wyjdzie taniej.


3. Ukryte pragnienia

Wokół cisza i pustka. Wypolerowane kafelki delikatnie odbijają światło z opustoszałych witryn sklepowych, nawet ruchome schody zastygły jakby w oczekiwaniu. Jesteście tylko wy i... puste centrum handlowe. Hmm... skoro nie można wpaść w zakupowy szał to... warto oddać się jeszcze większej przyjemności, która nie uszczupli żadnych kieszeni, a męskie wręcz wypchnie (a przynajmniej jedną). Możecie być pewni, że nikt nie przerwie "w trakcie", ponieważ grupa ochroniarzy będzie zbyt zaabsorbowana widokiem, który pojawi się na ich monitorach. Ba! Może nawet usłyszycie ciepłe słowa dopingu, a po wszystkim - gromkie brawa.

4. Tropikalne miasto

Każdy marzy o seksie pod palmą. Nic prostszego wbrew pozorom. Trzeba tylko wybrać się do centrum Warszawy. Liczba palm nie jest może powalająca (sztuk jeden), ale przynajmniej nie grozi nikomu nagłe spotkanie z kokosem (palma z rodzaju niepłodnych). Można się poczuć jak na tropikalnej zamorskiej wyspie. No - prawie, bo zamiast gorącego piasku pod wami znajdzie się chłodny asfalt. A zamiast małych łodzi rybackich ujrzycie kilka przejeżdżających "poldków". Ale przecież, czyż liczy się coś więcej niż ta jedna chwila zapamiętana do końca życia? Policyjne kroniki nie odnotowały dotychczas podobnego przypadku. Kto pierwszy, ten lepszy.

5. Pozytywne wibracje

Całe ciało przyjemnie drży, a namiętnym zapasom towarzyszy delikatne, pobudzające warczenie... Hmm, a już myśleliście, że wiecie wszystko o seksie? Takie niezapomniane wrażenia zapewnia zwykła domowa pralka. W tym przypadku cena nie ma znaczenia. Liczy się za to, model i data produkcji. Im starszy sprzęt, tym większe wibracje. Im większe wibracje, tym silniejsze doznania. Warto więc połączyć przyjemne z pożytecznym: ubranka się piorą, a tymczasem można wykorzystać wolne chwile na sprawdzenie paru nowych pozycji. Co ciekawe, taka próba może zachęcić przedstawiciela płci z reguły niechętnego do prac domowych do częstszych wizyt w łazience i perfekcyjnego opanowania instrukcji obsługi pralki.

Sebastian Kucharski

dlaczego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje