Reklama

Peugeot

Zalipie: Z wizytą w malowanej wsi

Są miejsca w Polsce, które urzekają wyjątkową atmosferą. Jedną z takich miejscowości jest Zalipie, które słynie z chat malowanych w kolorowe, kwieciste wzory. Jeśli jeszcze tam nie byliście, czas nadrobić zaległości i wybrać się w podróż do najbardziej kolorowej wsi w Małopolsce.

Cała zabudowa wioski przypomina skansen, dlatego Zalipie znalazło się na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce. To wyjątkowe miejsce rozsławiła tamtejsza artystka Felicja Curyłowa, która, oprócz umiejętności artystycznych, potrafiła sprawnie promować swoją wioskę. Dzisiaj dom Curyłowej to oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie i za drobną opłatą można zwiedzić jego wnętrze z przewodnikiem.

Reklama

Komfortowa podróż

Zalipie położone jest na Powiślu Dąbrowskim, około 30 kilometrów od Tarnowa. Samochodem tę trasę pokonacie w 40 minut. Ten środek transportu to znacznie lepszy wybór niż zatłoczony autobus lub pociąg. Z Tarnowa do wyboru macie drogę wojewódzką 973 albo krajową 74 przez Dąbrowę Tarnowską. Jeżeli jedzie z Krakowa, warto wyruszyć trasą nr 79 - za Winiarami Dolnymi skręcacie w prawo na Zalipie. Kilka kilometrów dalej, w Opatowcu, znajduje się prom, który przeprawia samochody na drugą stronę Wisły. Jeśli w drodze powrotnej nie chcecie przeprawiać się promem, kierujcie się na Szczucin (potem znów na drogę nr 79) lub na Bogumiłowice i trasę A4.

Kiedy dotrzecie na miejsce, samochód zostawcie przed Domem Malarek. Znajduje się tam przestronny parking, plac zabaw dla dzieci i kilka ławeczek (oczywiście ręcznie malowanych), gdzie można odpocząć, zjeść posiłek i zrobić plan zwiedzania. 

Chaty jak kwiaty

Ten rodzaj ludowego zdobnictwa ma swój początek w XIX wieku. Wcześniej w wiejskich chatach nie było kominów i dym z paleniska uchodził przez otwór w dachu, dlatego ściany wewnątrz były zabrudzone dymem. Aby rozjaśnić wnętrze, gospodynie malowały wapnem ściany na biało. Kiedy już kominy pojawiły się w każdej chacie, a sadza nie osadzała się na ścianach, gospodynie zamieniły biel wapna na kwieciste ornamenty. Używano do tego ręcznie rozrabianych farb i pędzli z końskiego włosia. Z czasem kwiaty pojawiły się również na frontach chat. To dało początek pięknej tradycji, która dziś cieszy oczy turystów z całej Polski. Co ciekawe, zalipianie ozdabiają kwiatami nie tylko chaty mieszkalne, ale też płoty, studnie i miejsca użytku publicznego. Pomalowano dom kultury, remizę, sklep czy dom parafialny. 

Zagroda Felicji Curyłowej

Zwiedzanie Zalipia zacznijcie od Zagrody Felicji Curyłowej. Dom artystki to jedna z największych atrakcji. Po jej śmierci zagroda trafiła w ręce Cepelii, która przekazała budynki Muzeum Okręgowemu w Tarnowie. Obecnie turyści mogą zwiedzać stajnię, stodołę oraz przeniesioną obok malowaną chałupę z klepiskiem.

Dom Curyłowej to dwie izby oraz sień - każde z pomieszczeń bogato zdobione kwiatami. Imponująco wygląda malowany piec i wiszące w oknach firanki-wycinanki, wykonane z papieru przez wnuczkę malarki. Uwagę zwraca również rózga weselna oraz oryginalne meble i sprzęty domowe używane przez Curyłową.

Dom Malarek  

Oprócz Zagrody Felicji Curyłowej warto wstąpić do Domu Malarek. To lokalny dom kultury, w którym prezentowane są prace zalipiańskich artystów. Możecie tam poszerzyć swoją wiedzę na temat kultury ludowej, a zarazem nacieszyć się widokiem wspaniałych dzieł sztuki. W Domu Malarek można również nabyć pamiątki oraz wyroby ludowych twórców.

Budynek w środku i na zewnątrz jest bogato zdobiony motywami kwiatowymi. W jego otoczeniu znajdują się również inne "ukwiecone" obiekty: altanka, stoły z ławami, studnia  czy ule.

Urok malowanej wioski

Będąc w Zalipiu warto także wstąpić do kościoła św. Józefa Oblubieńca. Budynek nie tylko od zewnątrz przyciąga wzrok - jego wnętrze również ozdobione jest zalipiańskimi kwiatami.

Poza tym niemal każdy dom w Zalipiu posiada bogato zdobioną fasadę, dzięki czemu, spacerując przez wieś, ma się wrażenie, że to jedno wielkie dzieło sztuki. Warto zatrzymać się na chwilę przed prywatnymi domami - zdarza się bowiem, że mieszkańcy, przyzwyczajeni do obecności turystów, zapraszają gapiów do środka. Może wam się poszczęści.

Niestety wieś jest bardzo mała, dlatego obiad trzeba zaplanować gdzieś "na trasie". Po drodze nie brakuje miejsc, w których można dobrze zjeść.

Artykuł powstał we współpracy z marką Peugeot

INTERIA.PL

Reklama