Reklama

Odległość nie ma znaczenia

Miejsce pracy: auto, Polska. Czyli zamiast do biura – za kierownicę

„Jeżeli są sytuacje, w których czuję, że bezpieczniej będzie zatrzymać się i zjechać na bok, to właśnie to robię. Dopiero wtedy mogę poświęcić sto procent uwagi sprawie, którą się zajmuję” – mówi Dominika, która połowę każdego dnia pracy spędza na prowadzeniu samochodu.

Większość osób myśląc o pracy wyobraża sobie jedno konkretne miejsce. Zazwyczaj codziennie czeka na nas to samo biuro. Są jednak ludzie, którzy kojarzą pracę zupełnie inaczej. Nigdy nie wiedzą czy przyjdzie im prowadzić biznesową rozmowę w lesie czy na środku zakorkowanego miasta. Jak wygląda praca z perspektywy osoby, która spędza za kierownicą połowę dnia? Bohaterką naszego artykułu jest Dominika, która jako przedstawicielka handlowa w dużej firmie dziennie pokonuje samochodem kilkaset kilometrów, a za kółkiem spędza znaczną część każdego dnia.

Naturalny ciąg dalszy

Reklama

Górska wioska, południowa Polska, dziesięć lat wcześniej. Dominika ma 17 lat i za zgodą rodziców zaczyna robić prawo jazdy. Mieszkanie w małej miejscowości oznacza, że wszędzie jest daleko. Samochód jest tutaj przymusem, a nie wyborem. Dokument odbiera tuż po osiągnięciu pełnoletności. Pierwsze dystanse? 40 kilometrów dziennie, droga tam i z powrotem do szkoły średniej.

Dominika: - Przez to, że odległości nie były dla mnie straszne, chciałam studiować dalej od domu. Cztery miesiące kursów przygotowawczych na uczelnię oznaczało pokonywanie 240 kilometrów dziennie przez cztery dni w tygodniu.

Podróżowanie autem kojarzy się jej z wolnością, jest też ulubionym sposobem pokonywania odległości. Wybór formy pracy był naturalną koleją rzeczy. Kiedy podstawowe narzędzie pracy to samochód, żaden dzień nie jest taki sam. To nie tylko kwestia tego, że codziennie poruszasz się innymi trasami. To także różnorodność zdarzeń na drodze. Po dziesięciu latach nie wyobraża sobie codziennej pracy przy biurku. Kiedy siada za kierownicą, automatycznie staje się skupiona i spokojna.

Centrum sterowania wszechświatem

Mimo, że ośmiogodzinny dzień pracy w jednym miejscu często kojarzy nam się z nudą, to wiążą się z nim niezaprzeczalne udogodnienia. Bezproblemowy dostęp do internetu i urządzeń biurowych, rutynowe godziny, wygoda. Jednak do pracy w korporacji wcale nie trzeba "przychodzić". Dominika pracuje jako przedstawiciel handlowy w dużej firmie zajmującej się dystrybucją kosmetyków. Dziennie pokonuje autem kilkaset kilometrów. Jak wygląda praca w terenie? Po pierwsze - mówi Dominika - pracując w samochodzie decydujesz się na to, że staje się on twoim przenośnym domem.

Dzień zaczyna się już o siódmej rano i zwykle trwa do dziewięciu godzin. Prawie połowa tego czasu upływa na prowadzeniu auta. Śniadanie, spakowane wcześniej do pudełka, zjada już w drodze przed pierwszym spotkaniem. Zatrzymuje się tylko na chwilę, po kawę.

Dominika: - Zanim zaczęłam pracę przedstawiciela, nie zdawałam sobie sprawy jak ważne jest wyposażenie samochodu, jego gabaryty i niezawodność.

Bagażnik to nie tylko przestrzeń, w której wozi sprzęt biurowy. Musi się tam także zmieścić rower, jedyny akceptowany przez Dominikę zamiennik samochodu. Auto to także przenośna garderoba. Na wypadek bardziej formalnych spotkań wozi ze sobą także koszule, garsonki, kilka par butów. Inne bagaże? Materiały dla klientów, pudełka z jedzeniem. Kluczowym aspektem jest funkcjonalnie urządzony bagażnik, w którym wszystko jest na swoim miejscu i nie przemieszcza się swobodnie. Zawód Dominiki wymaga od niej całkowitego zaufania do samochodu, którym jeździ.

Nietypowe wykorzystanie przestrzeni? Lusterka i oświetlenie okazują się niezawodnymi sprzymierzeńcami podczas robienia makijażu, na który nie było czasu rano. Tylna kanapa to doskonałe miejsce na przebranie się w bardziej formalny strój.

Wyruszyć w podróż

Kiedy biurem jest samochód, liczy się nie tylko jego funkcjonalne wnętrze, ale także wszechstronność. Dojazd do klienta to nie zawsze prosta i wygodna autostrada. Bardzo często zdarza jej się podróżować do mniejszych miejscowości. Z uwagi na stan polskich dróg, mocno eksploatowany samochód musi oferować niezawodność.

Praca przedstawiciela handlowego nie kojarzy się już z domokrążcą czy akwizytorem. Oprócz sprzedaży, do jego obowiązków należy zaliczyć budowanie wizerunku firmy. Jednak to nie jedyne zadanie Dominiki. W swojej pracy zawiera umowy, utrzymuje relacje z obecnymi klientami i pozyskuje nowych. W pracę wpisana jest konieczność bycia cały czas w kontakcie. Jednego dnia odpowiada na e-maile klientów z parkingu przy dużym centrum handlowym, drugiego wysyła oferty stojąc nieopodal lasu. Tydzień kończy długą rozmową prowadzoną w korku na autostradzie. Jak pogodzić prowadzenie samochodu i opiekę nad klientem?

Dominika: - To, w jaki sposób prowadzę rozmowę, wymuszone jest przez warunki. Dostosowuję się do tego, co w danym momencie dzieje się na drodze. Jeżeli jest bezpiecznie, odbieram telefon przez zestaw głośnomówiący.

Stanowisko w dziale handlowym w dużej firmie wymaga od niej umiejętności szybkiej reakcji na potrzeby klienta. Nigdy do końca nie wie, gdzie danego dnia się znajdzie oraz jakim potrzebom będzie musiała sprostać.

"Baba za kółkiem"

Przewidywane trasy sprawdza zanim wyruszy. Nie lubi słabo oświetlonych dróg, stanowią problem zwłaszcza zimą. Jeden z większych koszmarów? Niedoświetleni piesi. Dominują zwłaszcza na drogach poza miastem. Trudno znaleźć kogoś kto posiada choćby drobny odblask, nie wspominając o światełku na plecaku.

Wsiadając za kierownicę miała silnie wdrukowany stereotyp kobiety prowadzącej auto. - Wypadek na prostej drodze? Od razu myślałam "acha, baba za kółkiem" - śmieje się Dominika. Jednak z czasem zmieniła postrzeganie. Według niej kobiety jeżdżą dużo ostrożniej niż mężczyźni, powodują mniej wypadków. Zauważyła także różnicę w podejściu kierowców płci męskiej. Da się w nich wyczuć dużo większy szacunek.

Kierowców dzieli na dwie grupy. Ci jeżdżący po mieście są bardziej opanowani i skupieni, przyzwyczajeni do dużej ilości uczestników ruchu. Druga grupa? - Poza miastem panuje dużo mniejsza ostrożność - kwituje krótko.

Dominika codziennie łamie również stereotypy w kwestii drobnych napraw czy uzupełniania płynów eksploatacyjnych. Nie tylko wymiana oleju to nie problem. Intuicyjne zestawy pomogły w nauczeniu się jak zmienić koło, czego jeszcze niedawno sama sobie nie wyobrażała.

Praca za biurkiem? Nie teraz

Dominika: - Jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za innych użytkowników drogi. Pracując w biurze możesz przez chwile popatrzeć przez okno, napić się kawy i wrócić do obowiązków. Prowadzenie samochodu jest wymagające pod kątem energii. Rozproszenie jest niemożliwe nawet przy długich trasach.

Po dziesięciu latach pracy w takim trybie zmienia się postrzeganie odległości. Ile kilometrów to dużo? Dla Dominiki jednorazowo to siedemset kilometrów. Później wystarczy osiem godzin snu i może ponownie pokonywać duże odległości.

Co jeszcze jest trudnego w byciu przedstawicielem? Irytujące bywają ograniczenia, które niesie ze sobą samochód. W tak małej przestrzeni znajduje się nie tylko stanowisko pracy. Wnętrze pojazdu to także przestrzeń, która służy za stołówkę czy garderobę.

Zalety? Dla Dominiki największą zaletą jest sama możliwość prowadzenia samochodu.  Ale także brak rutyny, prawie nieograniczone opcje co do miejsca, z którego można pracować. To jednocześnie okazja do sprawdzenia się w różnych sytuacjach (konieczność sprostania oczekiwaniom każdego klienta) oraz możliwość stałego rozwoju.

Dominika: - Może za jakiś czas poczuję, że ten "przenośny dom" czas zamienić na stabilną pracę w biurze. Jednak to jeszcze nie jest ten moment.

 

Artykuł powstał we współpracy z marką Mitsubishi

INTERIA.PL

Reklama