Reklama

​Watchmen: Najważniejszy serial ostatnich lat [recenzja DVD]

Watchmen są czymś więcej, niż serialem o superbohaterach... /Album Online/East News /East News

Zrobienie kontynuacji do wiekopomnego dzieła jest nie tyle ryzykowne, co po prostu szalenie trudne. Serial HBO "Watchmen" nie tylko jest świetnym sequelem komiksowego pierwowzoru, ale i prawdopodobnie najważniejszym serialem ostatnich lat.

Reklama

"Strażników" Alana Moore'a wielu uważa za "powieść graficzną wszech czasów" (to dosłowny cytat z okładki). Osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale bynajmniej nie odmawiam temu komiksowi jego wywrotowego charakteru, unikalnej szaty graficznej, jak i czegoś więcej, niż zabawy warstwą narracyjną. Po "przygodach", a może raczej przeżyciach, grupy wcale-nie-tak-super-herosów, komiksy traktujące o trykociarzach nigdy nie były już takie same. 

Z dziedzictwem wiekopomnego dzieła mierzył się zarówno Zack Snyder, autor jego kinowej adaptacji, jak i szereg komiksowych autorów odpowiedzialnych za prequelowe historie. Jednak dopiero Damonowi Lindelofowi (scenarzyście "Zagubionych" i "Pozostawionych") udało się sprawić, aby w Strażnikach czuć było ducha Moore'a i widać było odbicie dzisiejszego świata.

Bez tego ostatniego elementu "Watchmen" byłby kolejnym mrocznym serialem superbohaterskim ze świetną obsadą i efektami, które jak na telewizyjne standardy są nadspodziewanie dobre. 

Akcja serialu toczy się współcześnie, ale nie w rzeczywistości, którą znamy. I wcale nie chodzi tu wyłącznie o obecność superherosów. Całość jest sequelem komiksu i znajomość pierwowzoru jest moim zdaniem konieczna, aby zrozumieć wszystkie niuanse tej wyjątkowej produkcji. Nadspodziewana aktywność białych suprematysów w stanie Oklahoma jest zaledwie punktem zapalnym dla historii, której nie da się ubrać w ramy jednego gatunku lub konwencji.

Reklama

Jednak komiksowy rodowód to tylko efektywna przykrywka dla naprawdę trudnych tematów poruszanych przez Lindelofa. Rasizm, zemsta, tożsamość - i to nie tylko rasowa - aż po próbę odpowiedzi na pytanie, jak daleko można się posunąć w celu stanowienia prawa. Wszystko to w sosie eksperymentalnego podejścia do prowadzenia historii i elementów hard science-fiction. 

Celowo unikam tutaj nawet próby krótkiego streszczenia chociażby wprowadzenia, gdyż całość ogląda się najlepiej wtedy, kiedy wszystkie tajemnice odsłoni przed wami sam serial. Zdradzę tylko tyle, że nie powinniście się spodziewać niczego, do czego przyzwyczaiły was filmy Marvela i DC. Dostaniecie o wiele, wiele więcej. I to w jednym sezonie trwającym dziewięć odcinków. Perfekcja!

Wydanie DVD:

Watchmen na polskim rynku ukazał się w trzypłytowym wydaniu DVD, które wzbogacono aż o półtorej godziny dodatków specjalnych. Naprawdę jest co oglądać, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że bonusy dostępne są tylko w języku angielskim. Niemniej, dokumenty traktujące o produkcji i tematyce "Watchmen" są powodem, dla którego warto włączyć to wydanie do swojej kolekcji. Sam serial obejrzycie zarówno w wersji z lektorem, jak i w oryginale z polskimi napisami. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Watchmen | strażnicy | Damon Lindelof | wydanie DVD | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje