Reklama

Rahim: Ogrodnik to aktor totalny, ale bałem się, że tego nie udźwignie

"Maciek, k***! Coś ty tu napisał? W moim domu nie godajom po ślonsku! Byłem wściekły" - opowiada o filmie biograficznym "Jesteś Bogiem" Rahim /materiały prasowe


Reklama

- Ej, Dawid, proszę cię - zagadnąłem go. - Jesteśmy tu i teraz. Robimy nasz film. Jesteś Rahimem - zmieszał się lekko i na moich oczach przepoczwarzył się w Dawida Ogrodnika, a w zasadzie jego wersję gotową do pracy. Nie trwało to długo. Szybko znowu podkurczał ręce, jakby robił to mimowolnie. Odruchowo. - Dawid! Ej!

I tak w kółko. W życiu nie widziałem kogoś takiego jak on. To aktor totalny. Ale z rapem radził sobie nie najlepiej. Pamiętam pewną rozmowę z Leszkiem Dawidem na ten temat. - Jest przypał - poinformowałem go. - Dawid nie potrafi rapować, chyba tego nie udźwignie. Wypada z rytmu. Może trzeba będzie mu podłożyć wokal... Sam nie wiem.

Pamiętam spojrzenie Leszka. "Rahim, daj mu szansę. Zobaczysz. Poświęć mu czas". I co? I Ogrodnik to udźwignął. Jasne, że udźwignął. Leszek miał rację. Jak zawsze zachowywał spokój, cierpliwie wszystkich wysłuchiwał i jako reżyser podejmował dobre decyzje. Kiedy wszystko buzowało, wchodził Leszek, rozładowywał napięcie i nagle się okazywało, że wszystko można zrobić. Fokus, Leszek Dawid i ja mieliśmy kolaudację - komisyjny odbiór filmu - w kinie Kosmos w Katowicach.

Obejrzeliśmy wersję niepokolorowaną, bez wgranych offów i w pięciu procentach inaczej zmontowaną. Ale to generalnie było to. To był ten film. Czuliśmy się zestresowani. Nasza wyobraźnia podsuwała nam wizje klęski. Jeżeli okazałoby się, że film jest spieprzony, to na tym etapie nie byliśmy w stanie już nic poprawić. A co, jeżeli nas źle zagrali? A co, jeżeli cała opowieść nie działa? Zaczęliśmy oglądać. Trochę się śmialiśmy, trochę nas to bawiło, ale ostatnie sceny "Jesteś Bogiem" skończyliśmy w absolutnej ciszy.

Nie wiem, jak opisać tę ulgę, ale to było to. Film się udał i okazał się k***sko dobry. Na premierze "Jesteś Bogiem" podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni dostaliśmy tak długie owacje, że aż nie mogłem w to uwierzyć. A Dawid Ogrodnik? Zgarnął nagrodę za wcielenie się w rolę Sebastiana Salberta. Nieprawdopodobne, nie?

To patrzcie na to. Oto lista nagród zdobytych przez film podczas 37. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni:

- Nagroda za debiut reżyserski lub drugi film;

- Nagroda za drugoplanową rolę męską (Dawid Ogrodnik);

- Nagroda za drugoplanową rolę męską (Tomasz Schuchardt);

- Nagroda za debiut aktorski (Marcin Kowalczyk);

- (Nagroda) Wschodząca Gwiazda Elle (Marcin Kowalczyk);

- Nagroda Internautów Wirtualnej Polski;

- Nagroda dziennikarzy za "oryginalne przedstawienie autentycznej historii artysty, osadzonej we współczesnej kulturze młodzieżowej".

Oficjalna prapremiera "Jesteś Bogiem" odbyła się w Katowicach. Pojawiło się dużo dziennikarzy, byli członkowie ekipy, ale również nasze rodziny, bliscy, przyjaciele, ludzie z tamtych lat. Kiedy po zakończonym seansie usłyszeliśmy z Fokusem od ludzi, którzy znali nas całe życie, że widzieli w tym filmie nas, a często tym słowom towarzyszyło szczere wzruszenie, to mieliśmy już pewność, że film się udał.

Chodziło o odbiór wśród ludzi, którzy wyczuliby nawet najdrobniejszy fałsz - w sensie emocjonalnym oczywiście, a nie narracyjnym, bo jak już wspominałem, film fabularny rządzi się swoimi prawami. Nie wierzycie? Moja mama powiedziała, że widziała w tym filmie mnie z tamtych lat. Przełknęła nawet to, że w rzeczywistości nie mówiła gwarą. Ruchy, zachowania, gesty na ekranie - wszystko odtworzone. Wszystkich można oszukać, ale matki nie oszukasz.

Cholerny Dawid Ogrodnik, nie?


materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje