Reklama

Netflix: Ciężkie początki giganta, któremu wieszczono niepowodzenie

Od wypożyczalni DVD do serialowego giganta. Droga, którą przebyli założyciele Netflixa była bardzo długa /Mario Hommes/DeFodi Images /Getty Images

Reklama

(...)

Późnym czwartkowym wieczorem, po małym wspólnym "smakowaniu", Arthur zdradził Mitchowi, że Mindset dokonał nowego przełomu: ich procesy kodowania i kompresowania stały się tak szybkie, że mogliby praktycznie transferować analogowe taśmy na płyty DVD w czasie rzeczywistym. Ta zwiększona prędkość zdaniem Arthura miała zrewolucjonizować rynek płyt DVD. Szukali właśnie jakiegoś projektu z krótkim czasem oczekiwania, który mogliby wykorzystać do "testu na żywo" ich procesów i upewnienia się, że są tak szybkie, jak im się wydaje.

Reklama

Mitch potrzebował mniej niż dwudziestu czterech godzin - i kilku butelek wina - żeby znaleźć idealnego kandydata.

Osiem miesięcy wcześniej rozpoczęło się śledztwo w sprawie romansu prezydenta Billa Clintona z Moniką Lewinsky. W połowie sierpnia skandal osiągnął moment krytyczny: po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych urzędujący prezydent został wezwany na przesłuchanie przed wielką ławą przysięgłych. Chociaż jego zeznanie było objęte tajemnicą, zostało sfilmowane i miesiąc później, w piątek 18 sierpnia 1998 roku, kontrolowana przez Republikanów Komisja Sprawiedliwości ogłosiła, że dla dobra publicznego nagranie to zostanie przekazane największym stacjom telewizyjnym. Zeznanie miało zostać udostępnione po weekendzie, trzy dni później - o dziewiątej w poniedziałek, 21 września.

Kiedy tamtego ranka Mitch pojawił się w biurze, nie potrafił opanować ekscytacji.

- To jest to - oznajmił, rzucając na moje biurko wydruk z Yahoo! News. - Popatrz. To będzie idealne. Clinton! Nagrajmy własne DVD.

Patrzył na mnie wyczekująco, a po chwili, zdawszy sobie sprawę, że nie mam najmniejszego pojęcia, o czym mówi, zaczął relacjonować mi swoją rozmowę z Arthurem.

- Gadałem już z kolegą z KTVU - ciągnął, mając na myśli filię Bay Area Fox. - Powiedział, że może nam nagrać kopię na taśmie prosto z transmisji. To tylko cztery godziny. Poczekam na miejscu i pojadę z tą taśmą od razu do Mindset, a oni będą już przygotowani do nagrania płyty matki, by tłoczyć kopie po południu tego samego dnia. Możemy zacząć je rozsyłać następnego ranka.

- Okej, zwolnij trochę - rzuciłem. - Zastanówmy się.

Ale musiałem przyznać - Mitch miał dobry pomysł. Może to nie Watergate, ale prawie.

Kiedy Mitch poleciał nadać sprawie bieg, ja wezwałem do siebie Christinę i Te, żeby ich wtajemniczyć w całą operację.

Jak można się było spodziewać, Te była zachwycona. Wyciągnęła jeden z ołówków, które nieustannie nosiła we włosach, żeby nie psuła jej się fryzura, i zrobiła jakieś notatki, jednocześnie mówiąc:

- Pewnie uda nam się zainteresować tym media ogólnokrajowe. Mam tu na myśli Times, Post, może nawet Journal.

Christina gryzła paznokieć, marszcząc brwi.

- Coś nie tak? - zapytałem ją.

- To fajny pomysł, ale nie możemy rzucić się na niego bez namysłu - wyjaśniła, podnosząc głos. - Jak będzie wyglądać projekt graficzny do płyty, jak zamierzamy ją wysłać, ile pieniędzy sobie za nią zażyczymy? Musimy przygotować wszystko w systemie! - Pokręciła z frustracji głową. - Nie ma mowy, żebyśmy wyrobili się z tym do poniedziałku.

- Ale tutaj czas jest kluczowy - odparłem. - Nie zdążymy zadbać o wszystkie szczegóły. I nie musimy. Wystarczy nam jakieś minimalne opracowanie graficzne, wyślemy to w standardowej kopercie. To tylko sprzedaż, nie wypożyczenie. Płyta nie musi do nas wrócić.

Zawahałem się. W mojej głowie krystalizował się pomysł.

- I nie bierzmy za to pieniędzy. Niech ta płyta będzie za darmo. Zróbmy to pro publico bono, coś dla dobra współobywateli od prawdziwych patriotów z Netflixa.

- To szaleństwo - stwierdziła Te, kręcąc głową. - Szaleństwo, które może zadziałać.

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje