Reklama

Koronawirus: Kto przewidział pojawienie się zarazy z Chin?

Korona wirus to jak na razie najpoważniejszy globalny problem roku 2020 /Russell Kightley /East News

Koronawirus w popkulturze 

Gdzie jeszcze znajdziemy możemy znaleźć przepowiednie dotyczące koronawirusa? Zwykło się mówić, że najwięcej znaczących wydarzeń z najnowszej historii świata przewidzieli... Simpsonowie. Nie wierzycie? 

Serial animowany emitowany od 1989 r. liczy sobie już blisko 700 odcinków. Twórcom przygód Homera, Marge, Lisy, Maggie i Barta udało się zawrzeć niezliczoną liczbę żartów, które po latach... stały się rzeczywistością. 

Reklama

Wybór Trumpa na prezydenta USA, wątpliwa funkcjonalność autokorekty, występ Lady Gagi na Superbowl, zakup studia filmowego 20th Century Fox przez Disneya, ważny zwrot akcji "Grze o tron", zwycięzcę nagrody Nobla, a nawet równanie pozwalające obliczyć masę cząstki elementarnej zwanej bozonem Higgsa.

To tylko niektóre z przykładów na to, że fani Simpsonów wiedzą o przyszłości więcej, niż reszta społeczeństwa. Czy serial o rodzinie z miasteczka Springfield mógł przewidzieć też koronawirusa?

Odpowiedź brzmi... nie! Sieć zdążyła już zalać fala obrazków przedstawiających sceny z Simpsonów, gdzie pojawia się hasło "koronawirus", ale internauci szybko udowodnili, że to zwykłe fotomontaże.

Widoczna powyżej plansza fikcyjnej telewizji oglądanej przez bohaterów serialu w rzeczywistości nie dotyczyła koronawirusa, tylko... grypy kotów domowych, którą media okrzyknęły mianem "Czasu Kociokalipsy" ("Apocalypse Meow" jest nawiązaniem do filmu "Apocalypse Now" znanego u nas pod tytułem "Czas apokalipsy").

Warto jednak zauważyć, że w jednym odcinku serialu z roku 1993 r. życie mieszkańców Springfield zagrożone jest przez "grypę z Osaki". W pierwszych minutach epizodu zatytułowanego "Marge in Chains" widzimy jak pracownik fabryki sokowirówek w Japonii kaszle do paczki, którą zamówił... Homer. Jak nietrudno się domyślić, choroba błyskawicznie rozprzestrzenia poza dom rodziny Simpsonów. 

Podobieństwo tej kuriozalnej sytuacji do paniki związanej z odbieraniem przesyłek zamówionych na AliExpress nie jest przypadkowe.

Koronawirus, a właściwie to "Coronavirus" pojawił się jeszcze - i to dosłownie - w bliższym nam kulturowo dziele, jakim jest komiks o przygodach dwóch dzielnych Galów. Mowa o Asteriksie i Obeliksie, którzy podczas wizyty w Italii (numer 37, autorzy: Jean-Yves Ferri i Didier Conrad) wzięli udział w wyścigu Transitalia. Jednym z ich rzymskim przeciwników okazał się nie kto inny jak... Coronavirus!

"Bo oto przed nami nasz faworyt prosto z Rzymu! Czempion mający na koncie MCDLXII wiktorii! Zwany aurigą w masce, wielki Coronavirus i jego wierny Bakcylus!" - grzmi opis jednego z kadrów komiksu wydanego w 2017 r. 

Nie zdradzimy tu, kto jako pierwszy pokonał linię mety wyścigu przez całe Włochy - w tym celu powinniście zapoznać się z albumem "Asterix w Italii". Jednak wymiana zdań między głównymi bohaterami na jego łamach przypomina nam o tym, abyśmy koronawirusa - tego prawdziwego, nie z kart komiksu, nie przestawali brać na serio.

- "Ma ładny uśmiech." 

- "Obeliksie, to tylko maska!"

Michał Ostasz

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | Wuhan | zaraza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje