Reklama

Emigracja Malcolma XD: Trudna droga do UK

"Emigracja" to pisarki debiut autora ukrywającego się pod pseudonimem Malcolm XD. W sieci jest on bezsprzecznym "królem polskich past" /materiały prasowe

Reklama

Wychodzimy z szoferki i widzimy, jak Stefan, który po drodze na bliską Szkocję miał mnie podrzucić pod Londyn, awanturuje się z niemieckimi policjantami. Dookoła stoją nasi wczorajsi kompani i jeszcze kilku innych kierowców i wspierają go moralnie komentarzami, że tak jest, jak on mówi, i w ogóle dajcie ludziom żyć. Okazuje się, że chwilę przed moją pobudką miała miejsce następująca sytuacja:

O 6 rano jakiś inny tirowiec obudził Stefana, żeby kawałek przesunął naczepę, bo on nie może wykręcić czy coś takiego. Stefan jako dobry kolega przestawił kawałek furgon, a potem poszedł na stację się odlać. Na stacji policjanci tankowali paliwo i widzieli Stefana przestawiającego tira, a następnie jak powyginany po ciężkiej nocy idzie na stację. 

Postanowili zagadnąć go niby sympatycznie, ale jednak bardzo podstępnie, mówiąc do niego GUTEN MORGEN. Stefan odpowiedział GUTEN MORGEN, co siłą rzeczy spowodowało wydech powietrza z jego ust. 

Reklama

W tym oto właśnie wydychanym powietrzu policjanci wyczuli nutkę spożywanego z nami poprzedniego dnia alkoholu, więc jak Stefan wychodził z kibla, to czekali już na niego z alkomatem i z miejsca wykonali pomiar orzekający zawartość 0,6 promila w oddechu. A że Stefan na ich oczach manewrował tirem po parkingu, chcieli zrobić mu przypał za jazdę po pijaku, na co absolutnie nie mógł się zgodzić, więc jako doświadczony szofer wyciągnął w swojej obronie bogaty zbiór kruczków prawnych:

  • że parking to nie jest droga publiczna, tylko jakiś tam prywatny, wyasfaltowany plac, na którym przepisy formalnie nie obowiązują, tak samo jak po swoim ogródku można sobie jeździć dowolną maszyną w dowolnym stanie
  • że go boli serce że wypił łyżkę syropu z alkoholem na kaszel i to zafałszowało wynik
  • że go bardzo boli serce
  • że on wcale nie jeździł, a na parkingu nie ma monitoringu, to niech mu udowodnią
  • że go jeszcze bardziej boli serce i chyba ma zawał i trzeba do szpitala
  • że Gestapo

Wystraszyłem się wtedy o pana Stefana, ale Zbyszek mi wytłumaczył, że on jest mistrzem takich zagrywek. Teraz będą czekali pół godziny na karetkę. Potem pół godziny dyskusji z lekarzem na miejscu, bo Stefan nagle zapomni, jak się mówi po niemiecku. Potem pół godziny jazdy do szpitala, potem dwie godziny badania w szpitalu i dopiero jak mu się wtedy zawał skończy, to mu zrobią znowu badanie na alkohol, a do tego czasu to już będzie miał 0,0 promila, jak dziecko po pierwszej komunii. 

Zbyszek opowiadał też, że raz w ten sposób Stefan przetrzymał belgijską drogówkę na parkingu 7 godzin, aż mu zeszło z 1,1 promila na 0,2, a jak już było to 0,2, to powiedział, że zjadł z u cioci na imieninach jedną czekoladkę z ajerkoniakiem, bo nie wypadało odmówić. 

Reasumując, o Stefana mogłem się w ogóle nie martwić, za to o siebie już bardziej, bo w świetle przedstawionych powyżej faktów to nie wyruszy on na Szkocję wcześniej niż za 10 godzin. 

Mając świadomość, że Stomil w tym momencie dojeżdża już do Londynu, a po opuszczeniu autokaru najprawdopodobniej stanie na przystanku i nie będzie wiedział, co zrobić, nie mogłem sobie pozwolić na takie opóźnienie. Za poradą Zbyszka stanąłem na wyjeździe ze stacji i zacząłem łapać stopa z nadzieją, że znajdę kogoś jadącego z grubsza w kierunku Wysp Brytyjskich.


INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Malcolm XD | emigracja | emigracja z Polski | Wielka Brytania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje