Reklama

​Ant-Man i Osa - Marvel w najlżejszym wydaniu [recenzja Blu-Ray]

Ant-Man i Osa nie zawodzą. I to nawet przy drugim seansie! /materiały prasowe

Ostatnia produkcja Marvela z 2018 r. trafiła niedawno na fizyczne nośniki. Jak najmniejszy członek drużyny Avengers radzi sobie na kilkudziesięciocalowym ekranie?

Reklama

Drugi seans Ant-Mana i Osy - już z płyty Blu-Ray - podobał mi się bardziej niż ten na sali kinowej. Nie wiedzieć czemu żarty, które nie trafiły do mnie podczas wizyty w kinie, tym razem spowodowały małe i kontrolowane, ale jednak wybuchy śmiechu. O wiele bardziej doceniłem też familijny i przyjazny ton całości. Była to zaskakująca odmiana po mrocznej - nawet jak na standardy Marvela - Wojnie Nieskończoności. W skrócie: było warto wejść jeszcze raz do wymiaru kwantowego.

Wspomniany MacGuffin (obiekt, wokół którego kręci się akcja filmu) został wykorzystany przez scenarzystów w charakterze ogniwa spajającego ze sobą wątki rodzinne, zwariowane science-fiction rodem z lat 50. i 60. ubiegłego wieku i budowanie szerszej narracji dla całego uniwersum Marvela. Wyróżnienie Osy - partnerki Ant-Mana - w samym tytule filmu też mówi o kierunku obranym przez autorów kontynuacji.

Reklama

To już nie tylko opowieść o Scotcie Langu, odbywającym areszt domowy superbohaterze i rozwiedzionym ojcu, ale także o Hope Van Dyne. Osa próbuje uratować uwięzioną w wymiarze kwantowym matkę, którą prawdopodobnie spotkał w nim fajtłapowaty protagonista części pierwszej. 

Brzmi bardzo skomplikowanie, ale reżyser Peyton Reed nigdy nie pozwala zagubić się widzom w komiksowym meandrach i zmyślonych rozwiązaniach "naukowych" problemów. Podlana humorem akcja płynie wartko i widowiskowy sposób aż do napisów końcowych. Po zakończonym seansie przez głowę nie przebiega myśl o tym, że właśnie zobaczyło się arcydzieło. Raczej ta, że bardzo przyjemnie spędziło się ostatnie dwie godziny. I oto też chodzi w Ant-Manie, który zwłaszcza dla młodszych widzów może być przyjaznym zaproszeniem do świata superbohaterów.

Wydanie Blu-Ray

Poza filmem w wersji oryginalnej i z polskim dubbingiem (bez obaw są napisy w rodzimym języku) na płycie znalazły się także dodatki poświęcone kulisom powstawania filmu. Nieco ponad 20 minut reportaży oraz gagi z planu i sceny niewykorzystane. Pakiet jest wystarczający, chociaż szkoda, że nie znalazł się w nim również komentarz reżysera. 

Żadnych zarzutów nie można mieć do strony technicznej. Obraz jest ostry jak brzytwa, a dźwięk w formacie 7.1 DTS-HD pozwala faktycznie poczuć się jak w wymiarze kwantowym. I właśnie dlatego Ant-Mana i Osę warto dołączyć do swojej filmowej kolekcji!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ant-Man i Osa | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje