Reklama

Zbrodnie fałszywych proroków

Owen LeBaron był przekonany, że Bóg nakazuje mu uprawianie seksu z psem. Jim Jones twierdził, że otrzymał wizję, według której powinien leczyć homoseksualne skłonności swoich wyznawców uprawiając z nimi seks. Oto religijni szaleńcy XX wieku.

Zanim Charles Milles Manson skończył 13 lat, miał już na koncie dwa wyroki za rozbój z bronią w ręku. W zakładach poprawczych, do których trafiał 18 razy, był systematycznie bity i gwałcony przez współwięźniów, a w zakładzie "Plainfield w stanie Indiana został raz poddany torturom i zgwałcony, a obserwujący to strażnik onanizował się przy tym". Z czasem jednak Manson, zwany "ulubionym psychopatą Ameryki" nauczył się bronić (dokonując homoseksualnych gwałtów na kolegach z celi).

Reklama

Seks z zakonnicą, seks z ojcem

W więzieniu Manson czytał pisma religijne, podobno znał na pamięć całą Biblię. Od scjentologów nauczył się sztuki manipulowania ludźmi, która później pomogła mu nakłaniać swoich wyznawców do popełniania makabrycznych zbrodni. Do większości z nich być może by nie doszło, gdyby strażnicy więzienni wysłuchali próśb Mansona, który bał się życia na wolności i "prosił strażników, aby go nie wypuszczali, bo nie jest przystosowany do życia poza murami".

Po wyjściu z więzienia Manson trafił do San Francisco, gdzie zatrzymał się u byłej zakonnicy, która "porzuciła klasztor dla LSD i seksu". Tam zaczął organizować swoją wspólnotę. Jedną z pierwszych jej członkiń została Susan Atkins. Dziewczyna była nie tylko uczennicą, ale i kochanką "proroka" (jak go nazywała). Podczas wielogodzinnych stosunków Charles kazał jej wyobrażać sobie, że kocha się ze swoim ojcem i twierdził, że wtedy Susan miała "największy orgazm w swoim życiu".

Manson jak Nixon

Kiedy grupa wyznawców powiększyła się, Manson wyprowadził ich na pustynię, po której podróżowali autobusem wymienionym za fortepian, który mężczyzna otrzymał od "zafascynowanego nim pastora", uważającego Charlesa za "proroka". Ów prorok uważał się za Chrystusa, ponieważ jego nazwisko sugerowało, że jest synem kogoś szczególnego (ang. man - człowiek, son - syn), w co wierzyli również jego wyznawcy (mieli być inkarnacją biblijnych apostołów).

Po zabójstwie dokonanym 9 sierpnia 1969 roku w domu Romana Polańskiego (zginęła tam ciężarna żona reżysera), opinia publiczna jednogłośnie okrzyknęła Mansona największym szaleńcem wszech czasów. Byli jednak i tacy, których fascynowała inteligencja zabójcy. Obecni na procesie adwokaci byli pod wrażeniem przemówienia Mansona, który odniósł się w nim do potępiających zbrodnie słów Richarda Nixona: "oto mamy człowieka, którego obwinia się o wymordowanie setek tysięcy Wietnamczyków i on oskarża mnie o to, że jestem winien popełnienia ośmiu zabójstw".

Boski nakaz seksu z psem

O braciach LeBaron, którzy byli najsłynniejszymi spośród mormońskich poligamistów, pisaliśmy wiele, między innymi TUTAJ. Warto jednak wspomnieć o rodzicach opisywanych już wcześniej bohaterów, którzy od wczesnego dzieciństwa cierpieli na zaburzenia psychiczne, tzw."kompleks prorocki".

Benjamin LeBaron miewał wizje od 9 roku życia, kiedy to zaczął utrzymywać, że jest "Bogiem" lub "lwem Izraela". By potwierdzić swoje proroctwa, już jako nastolatek, Benjamin położył się na ulicy, zrobił 200 pompek, a następnie obwieścił, że nikt nie potrafi powtórzyć tego wyczynu, co dowodzi, że jest on człowiekiem "Potężnym i Moc mającym". Brat samozwańczego proroka, Ross, również miewał różnorodne wizje, które rozpowszechniał na antenie radia w Salt Lake City. Głosił między innymi, że "Chrystus przybędzie na Ziemię w statku kosmicznym". Inny członek rodziny, Owen, w jednej ze swoich wizji otrzymał boskie polecenie "uprawiania seksu z psem".

Warto podkreślić, że prorocy z rodu LeBaron nie lubili konkurencji, dlatego Ervil LeBaron najpierw zabił swojego brata, a potem kazał zamordować farmera Roberta Simonsa, który "po przejściu terapii elektrowstrząsowej w szpitalu psychiatrycznym zaczął się uważać za proroka i nawracać tubylczych Amerykanów na mormonizm".

Oczyszczanie nasieniem

Jeffrey Don Lundgren również był mormonem, któremu udało się przekonać niewielką (ok. 12 osobową), grupę wyznawców do oddawania mu czci. Lundgren był w dzieciństwie molestowany przez ojca, podobnie jego żona, która już kilka miesięcy po ślubie zaczęła czuć obrzydzenie do seksualnych fascynacji męża, które obejmowały "fascynację własnymi fekaliami i skłonności do seksu analnego", podczas którego mężczyzna zastępował lubrykanty krwią. Z seksem związane były też wszystkie rytuały, które obowiązywały w sekcie. Najbardziej powszechnym była wspólna masturbacja, podczas której Lundgren kazał kobietom ubierać bieliznę poplamiona jego nasieniem, a mężom kobiet - studiować Biblię i przyrzekać wieczną wierność.

Jedyny heteroseksualista na świecie

Podobne rytuały odbywały się też na farmie Jima Jonesa, który sam o sobie mówił, że jest nie tylko inkarnacją "faraonów, Buddy czy Jezusa Chrystusa, ale także W. Lenina".

Na 300-akrowej farmie w Guajanie Jones zorganizował wspólnotę, która przypominała obóz koncentracyjny. Za każde przewinienie groziła surowa kara, np. pedofilię karano "biciem penisa gumową pałką", cudzołóstwo śmiercią, a ...biegunkę - koniecznością publicznego wypróżniania. Powszechne były też orgie, których głównym bohaterem był "prorok" (Jones uważał, że "każdy mężczyzna jest ukrytym homoseksualistą, a tylko on jest prawdziwym heteroseksualistą", więc uprawiał seks również z mężczyznami, chcąc ich "wyleczyć).

"Prorok" miał obsesję na punkcie zdrady, więc co często organizował tzw. Białe Noce, podczas których kazał wiernym pić biały napój, który miał być trucizną. Ci, którzy wypili, odznaczać się mieli wiernością. W roku 1977 fałszywa trucizna zastąpiona została prawdziwą. Jones, który wcześniej należał do wspólnot adwentystycznych i zielonoświątkowych, uważał, że on i jego wierni muszą popełnić zbiorowe samobójstwo, które "miało umożliwić jego wiernym przedostanie się na inną planetę, gdzie będą żyli wiecznie". Podczas "masakry w Guajanie" otruło się 913 z 1100 wyznawców (w tym 260 dzieci).

Co ciekawe ludzie, którzy przeżyli, nigdy nie żałowali, że przebywali we wspólnocie i nie widzieli w zachowanych proroka nic złego.

-----

Od opisanego powyżej zbiorowego samobójstwa minęło już ponad 30 lat, jednak nadal co jakiś czas członkowie różnorodnych sekt podejmują próby religijnego przeniesienia się do lepszego świata (zazwyczaj przy pomocy trucizny lub sznurów). Kilka dni temu szeryf Steve Whitemore z policji w Los Angeles poinformował, że nie doszło do samobójstwa członków grupy, którzy kilka dni temu zostawili list o treści "wkrótce pójdziemy do nieba i tam spotkamy naszych zmarłych krewnych i Jezusa" i zniknęli.

Katarzyna Pruszkowska

Korzystałam z książki Jacka Sieradzana "Od kultu do zbrodni. Ekscentryzm i szaleństwo w religiach XX wieku", z której pochodzą wszystkie cytaty.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: fałszerstwo | zbrodnie | jones | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje