Reklama

W co wierzą Polacy?

95 proc. Polaków deklaruje wyznanie katolickie, 59 proc. wierzy w piekło, 33 proc. w reinkarnację, a 42 proc. w to, że zwierzęta mają duszę... Jaka jest nasza wiara? Karłowata, oparta na strachu i lęku przed karą boską, czy dojrzała, zbudowana na teologii?

"Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego Stworzyciela nieba i ziemi". Z tymi słowami, według spisu przeprowadzonego przez CBOS w lutym 2009 roku, be wątpliwości zgadza się 60 proc. Kolejne 26 proc. przyznaje, że miewa wątpliwości co do Jego istnienia. Polaków. Dalsze słowa "Credo", czyli chrześcijańskiego wyznania wiary, również dzielą Polaków. W Zmartwychwstanie ("I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo") wierzy 66 proc. respondentów, w Sąd Ostateczny ("I powtórnie przyjdzie w chwale, sądzić żywych i umarłych") 73 proc., a w życie pozagrobowe ("I oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie") - 69.

Reklama

Przeczytaj relację z czata na temat religijności Polaków z dr hab. Zbigniewem Paskiem z Katedry Kulturoznawstwa i Filozofii Wydziału Humanistycznego AGH w Krakowie

W co jeszcze wierzą Polacy? 33 procent wierzy w reinkarnację, 42 proc. w to, że zwierzęta mają duszę. Tylko 59 proc. wierzy w piekło, ale aż 68 proc. - w cuda.

Sporne piekło

Wśród ponad 40 proc. Polaków, którzy nie wierzą w piekło, jest wielu katolików.

- Nie wierzę w piekło, bo w Biblii jest napisane, że Bóg jest miłosierny. Może nie w Starym Testamencie, ale w Nowym - mówi 18-letni Piotrek, uczeń jednego z krakowskich liceów, spotkany po mszy św. u krakowskich Dominikanów. - To nie jest możliwe, żeby Bóg karał kogoś wiecznymi torturami.

- W piekle nie ma tortur, cierpi się z powodu oddalenia Boga - wchodzi w słowo Piotrkowi koleżanka, która nie chciała się przedstawić z powodu "zbyt rozpoznawalnego imienia" - wizja z diabełkami jest dla dzieci.

- Tak czy inaczej piekła nie ma - skończył chłopak.

Dlaczego nie wierzą?

O to, dlaczego część Polaków przestaje wierzyć w istnienie piekła, zapytałam dra. Andrzeja Molendę, psychoterapeutę, psychologa religii.

- Warto zwrócić uwagę na to, że wiele osób ma bardzo infantylny obraz piekła, przekazywany w przedszkolu i pierwszych klasach szkoły podstawowej. Są to wizje z szatanem, diabłami, kotłami ze smołą i torturami. Może działa tu zasada zaprzeczenia - że z jednej strony coś tak infantylnego, a z drugiej coś tak strasznego nie może istnieć?

Zdanie naukowca zdają się potwierdzać słowa Piotrka, który tak zakończył rozmowę: "nie wiem, czy tak do końca nie wierzę, ale wierzyć chyba nie chcę, bo to komplikuje życie".

Czy rzeczywiście?

- Przy nieumiejętnym nauczaniu chrześcijaństwa czasem wprowadza się młodego człowieka w religijność tylko od strony obowiązków i kary za ich nieprzestrzeganie - dodaje dr Molenda.- Wtedy lęk przed piekłem może być w centrum motywacji religijnej i religia może trwale kojarzyć się głównie z karą.

W poszukiwaniu zagubionego sensu

Z cytowanych już badań wynika, że 95 proc. Polaków to katolicy. Tymczasem regularnie praktykuje nieco połowa z nich.

- Wierzę w Boga, byłam chrzczona, miałam bierzmowanie i nawet poszłam na kurs przedmałżeński, chociaż nawet nie mam chłopaka - powiedziała koleżanka Piotrka. - Ale do kościoła chodzę coraz rzadziej, bo szczerze mówiąc, nie mam po co, wszystko jest zawsze takie samo, jakoś ta religia stała się zbyt przewidywalna.

Dr Molenda uważa, że takie podejście reprezentują ludzie, którzy nie dostrzegają sensu praktyk religijnych.

- Kiedy sens się rozmywa, łatwo z czegoś zrezygnować. Mamy na przykład osoby, które nazywają siebie wolnymi chrześcijanami. Wierzą w Boga, modlą się, ale nie uczestniczą we mszach i twierdzą, że im tego nie brakuje. Dzieje się tak wtedy, kiedy sens zanika, lub jeśli nigdy go nie było.

Jak dodaje psycholog, religijność części osób oparta jest na lęku, dlatego kojarzy im się jedynie z zakazami, nakazami i obowiązkami, które należy spełniać.

- Są osoby, które mają szanse poznać dojrzałe chrześcijaństwo i są osoby, które nie mają nawet szansy posłuchania uczciwego, katolickiego kazania - dodaje dr Molenda.- To oczywiście nie jest sprawiedliwe, nie powinno tak być, ale przecież nie ma w Kościele selekcji w tym względzie. Najważniejszy jest dobry nauczyciel chrześcijaństwa, który umiejętnie wyprowadzi z religijności opartej na lęku do religijności opartej na pragnieniu.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje