Reklama

Czy nadchodzi koniec świata?

W kalendarzu gregoriańskim datą odpowiadającą podanej w kalendarzu Majów dacie końca świata miałby być 21 grudnia 2012 roku.

Żyjemy w czasach obfitujących w "proroków" i "proroctwa". Dość powiedzieć, że przepowiednie dotyczące bliskiego końca świata cieszą się wielkim zainteresowaniem i stanowią inspirację dla setek książek i programów telewizyjnych. Niezliczone strony internetowe opisują fantastyczną planetę Nibiru czy kalendarz Majów, z którymi miałaby się wiązać najbliższa przyszłość Ziemi zmierzającej do katastrofy.

Reklama

Fantastyczne przepowiednie

Zecharia Sitchin, autor powieści osadzonych w kontekście cywilizacji sumeryjskiej, twierdzi, że odnalazł i przetłumaczył sumeryjskie przekazy dowodzące, iż ta starożytna kultura została stworzona przez pozaziemską rasę Anunnaków, pochodzących z niewidocznej planety Nibiru, która rzekomo wchodzi w orbitę słoneczną tylko raz na trzy tysiące sześćset lat. Podająca się za jasnowidzącą Nancy Lieder, która "utrzymuje kontakt z obcymi z gwiazdy Zeta Reti culi", ujawniła, iż powiadomili ją oni o bliskim zagrożeniu dla naszej planety. Kataklizm - który przeważnie występuje w tego rodzaju przepowiedniach - był zapowiadany początkowo na maj 2003 roku.

Ponieważ (dzięki Bogu) w tym terminie nic podobnego się nie stało - jako następną datę podano grudzień 2012 roku. Fantastyczne przepowiednie Sitchina i Lieder zostały ostatnio z sobą powiązane za sprawą antycznego kalendarza Majów, według którego obecna Era Złota (piąta era ludzkości) ma się zakończyć właśnie w tym okresie. Poprzednie cztery ery (kolejno: Wody, Powietrza, Ognia i Ziemi) kończyły się, według wyznawców tej przepowiedni, straszliwymi kataklizmami spowodowanymi zamianą ziemskich biegunów magnetycznych.

Zniknięcie Boga z ludzkiego horyzontu

Poważni badacze starożytnej kultury mezopotamskiej i prekolumbijskiej nie potwierdzają w najmniejszym stopniu owych przewidywań i wierzeń związanych z ruchem New Age. Jednakże jedną z cech naszej epoki jest właśnie owa naiwna wiara w "cokolwiek", nawet jeśli jest to zupełnie irracjonalne. Skądinąd coraz bardziej aktualne staje się zdanie przypisywane katolickiemu pisarzowi Gilbertowi Keithowi Chestertonowi: "Kiedy ludzie przestają wierzyć w Boga, to nie znaczy, że w nic nie wierzą, tylko że wierzą w cokolwiek".

Zniknięcie Boga z ludzkiego horyzontu, indyferentyzm, relatywizm, tak charakterystyczne dla naszych czasów, uczyniły człowieka jeszcze bardziej podatnym na działanie mitów, przesądów, nieraz wręcz oczywistych bredni, rozpowszechnianych przez to nadzwyczajne i wielce efektywne - ale także niebezpieczne - narzędzie komunikacji, jakim jest internet.

Kiedy zakończy się nasze życie?

Człowiek wierzący powinien zachować słuszny dystans wobec owego natłoku mrocznych i apokaliptycznych hipotez. Kto otrzymał dar wiary w Jezusa Chrystusa, wie dobrze, że Bóg kieruje historią i trzyma pewnie jej wodze, i to właśnie On zapewnił człowiekowi ostateczne zwycięstwo dobra nad złem. Chrześcijanin, dzięki temu, że ma Pismo Święte - "Słowo Boże", zawierające także tekst Apokalipsy, dobrze wie, jak bardzo jego własne życie, w każdym momencie, zależy od Tego, Który mu je dał. Dlatego też, zamiast gorączkowo śledzić przepowiednie i przewidywania bliskich katastrof, powinien raczej uświadomić sobie, iż Sąd i koniec jego własnego czasu może nastąpić w każdej chwili - nie znamy przecież dnia ani godziny, kiedy zakończy się nasze życie.

W nawiązaniu do istoty wiary katolickiej nie można zapomnieć, pomimo wielkiej liczby pseudoproroków apokalipsy w naszych czasach, że prawdziwe proroctwo jest zakorzenione w chrześcijaństwie i że w sposób szczególny łączy się z objawieniami maryjnymi. Nasuwa się pytanie o powód stałej obecności Maryi w historii ludzkości, szczególnie w dwóch ostatnich wiekach. Odpowiedź, mądra i zarazem prosta, wskazuje na głębokie pragnienie, jakie żywi Najświętsza Maryja Panna, by nam pomagać, wymagając jednak równocześnie - jako oznaki naszej dobrej woli - uwzględnienia Jej napomnień. W jednej z najbardziej znanych i popularnych pieśni maryjnych Santa Maria del cammino słychać błaganie: "Przyjdź, o Matko, bądź wśród nas, do nas zejdź". I Ona przychodzi stale, lecz niewielu - nawet tych, którzy Ją o to prosili - jest gotowych rozpoznać Jej obecność i przyznać, że naprawdę spełniła to, o co tak usilnie błagano. (...)

By ratować lud Boży

Objawieniom towarzyszą najczęściej przekazy, cuda i zjawiska nadprzyrodzone, służące jako znaki wiarygodności. Ponadto ukazywanie się Maryi stanowi wielki i nadzwyczajny znak naszych czasów. Objawienia fatimskie na przykład świadczą, że nasz wiek w zbawczym projekcie Boga jest "wiekiem Maryi". Najświętsza Maryja Panna powiedziała Łucji w drugim objawieniu 13 czerwca 1917 roku: "Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałabym ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy będą je odmawiać, obiecuję zbawienie. Te dusze będą umiłowane przez Boga i jak kwiaty otaczać mnie będą przed Jego tronem".

To przesłanie, wywodzące się z jednego z najważniejszych i profetycznie najbardziej "dynamicznych" objawień zeszłego stulecia, ukazuje, że właśnie nasze czasy są "erą Maryi", erą Jej szczególnej, stałej i macierzyńskiej bliskości. Wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny jest intensywniejsze, działa jako narzędzie Ducha, by ratować lud Boży od wszelkiego niebezpieczeństwa. Podobnie ostatni papieże wskazywali, iż nasze czasy są epoką, w której Maryja jest obecna w sposób szczególny. (...)

Uprzywilejowani odbiorcy orędzia

Wniosek, jaki można wyciągnąć z historii objawień maryjnych, jest taki, że poza Jej macierzyńskim udziałem w ludzkich losach Matka Boża wyraża swoją bliskość także za pośrednictwem objawień i proroctw. I Sobór Watykański, zwołany przez Piusa IX i przerwany zajęciem Rzymu w roku 1870, podkreślał, iż nie tylko cud, ale również przepowiednie należy uznawać za znak. Zasadniczo jeśli przepowiednia wypowiedziana przez ukazującą się Dziewicę Maryję rzeczywiście się spełnia, stanowi to potwierdzenie i gwarancję prawdziwości samego objawienia, oczywiście, o ile pewne jest, że świadek objawienia nie mógł znać z wyprzedzeniem faktycznego rozwoju zdarzeń.

Ojciec Antonio Gentili, teolog, nie ukrywa, że przepowiednie maryjne stawiają wiele problemów: "Język lub gatunek literacki, w jakim są przekazywane; uprzywilejowani bezpośredni odbiorcy orędzia, wywodzący się, można by rzec - nieuchronnie - spośród »maluczkich« i »prostaczków«, którym jako jedynym objawione są »tajemnice Królestwa« (por. Mt 11, 25); kontekst i instrumentalne, polityczne ich wykorzystywanie (na przykład podczas wyborów we Włoszech w roku 1953 - pierwszych według nowego prawa wyborczego nazwanego »oszukańczą ustawą« - kiedy rzekomo w Syrakuzach ukazała się płacząca Madonna); geograficzne umiejscowienie objawień, a także towarzyszące im zjawiska, z których najjaskrawsze, szczególnie w ostatnich latach, są płaczące lub pocące się krwią figury. Pomimo to proroctwo maryjne niewątpliwie stanowi jeden z owych »znaków czasu«, jakie Sobór zalecał »analizować i interpretować w świetle Ewangelii« (Gaudium et spes 4), a więc badać mieczem rozsądku, jakim jest słowo Boże (por. Hbr 4, 12)". (...)

Upadek moralności, upadek społeczeństw

Matka Boża istotnie po wielokroć pojawia się, nakłaniając ludzi do pokuty, do porzucenia grzechu dla uniknięcia straszliwych katastrof. Jako Matka duchowa ludzkości Maryja nie może ograniczać się jedynie do patrzenia, jak rodzaj ludzki sam siebie niszczy przez grzech i egoizm. Jak zauważył Jan Paweł II w swojej słynnej homilii w Fatimie w roku 1982:

"Czy Matka, która całą miłością, jaką budzi w Niej Duch Święty, pragnie zbawienia każdego, może milczeć w obliczu kwestionowania samej podstawy ich zbawienia? Nie, nie może. Tak więc, ponieważ orędzie Matki Boskiej Fatimskiej jest orędziem macierzyńskim, jest ono silne i jednoznaczne. Brzmi poważnie. Brzmi jak mowa Jana Chrzciciela na brzegu Jordanu. Nawołuje do pokuty. Ostrzega. Wzywa do modlitwy. Poleca Różaniec. Orędzie jest skierowane do każdego człowieka. Miłość Matki Zbawiciela dosięga każdego miejsca, którego dotknęło dzieło zbawienia. Jej troska rozciąga się na każdą jednostkę naszych czasów, na wszystkie społeczeństwa, narody i ludy. Społeczeństwa zagrożone przez apostazję stoją przed groźbą degradacji moralnej. Upadek moralności pociąga za sobą upadek społeczeństw". (...)

"Wzorzec" represji

Donald Anthony Foley w książce poświęconej objawieniom maryjnym zauważył, że reforma protestancka stanowiła osłabienie ideału i jedności chrześcijaństwa, a jednym z jej najpoważniejszych skutków stała się sekularyzacja kultury zachodniej, która z kolei utorowała drogę Oświeceniu i rewolucji francuskiej.

Od tamtej chwili do naszych czasów światem wstrząsnęły nazizm, komunizm, dwie wojny światowe i oto dziś wkraczamy w XXI wiek, wiek rosnącego postępu ekonomicznego, ale zarazem wiek upadku moralnego i kulturowego. Dalej pisze, iż odnosi się wrażenie, że "objawienia maryjne były swego rodzaju preludium do jakiegoś wydarzenia rewolucyjnego lub odpowiedzią na nie. Pierwszym przykładem jest seria objawień Matki Boskiej w Guadalupe, które miały miejsce w Meksyku w kulminacyjnym momencie reformacji - w roku 1531. To samo można powiedzieć o objawieniach z Rue du Bac w roku 1830 - równoczesnych z rewolucją, która wybuchła wtedy w Paryżu.

Objawienia w La Salette wydarzyły się w roku 1846 - także burzliwym momencie dziejów - i poprzedziły falę ruchów rewolucyjnych, które objęły całą Europę w 1848 roku. Objawienia w Pontmain i Knock to lata siedemdziesiąte XIX wieku, epoka jakże bolesna dla Kościoła: Kulturkampf i prześladowania katolików w Niemczech stały się »wzorem« dla represji w innych państwach europejskich".

Ateistyczna rewolucja

Podobnie, pisze dalej Foley, "wydarzenia fatimskie w roku 1917 i ich pełne mocy orędzie dotyczące przyszłych błędów Rosji i ogólnie postępów ateizmu, który zaczął się rozprzestrzeniać na całym świecie - miały miejsce tuż przed rewolucją październikową. Objawienia w Banneux i Beauraing nastąpiły w latach 1932- 1933 - w kluczowym momencie, gdy sąsiednie Niemcy obierały drogę nazizmu. Jakkolwiek nie uznane dotąd oficjalnie przez Kościół ukazania w Tre Fontane we Włoszech oraz w L'Île-Bouchard we Francji - oba w roku 1947 - wydają się autentyczne i są jak gdyby odpowiedzią na groźbę komunizmu, jaka w obu tych krajach pojawiła się w latach czterdziestych.

Jeśli nawet brak szczególnych zdarzeń rewolucyjnych związanych z Lourdes, gdzie Matka Boska objawiła się w roku 1858, to jednak także te objawienia w małej pirenejskiej wiosce zdają się potwierdzać powyższy wzór, w kontekście opublikowania w roku 1859 przez Karola Darwina książki O pochodzeniu gatunków, która promowała materialistyczną ewolucję i stanowiła zaczątek nowoczesnej, ateistycznej rewolucji intelektualnej". (...)

Powyższy tekst jest fragmentem książki Andrei Tornielliego i Saveria Gaety "A.D. 2012. Czy nadchodzi koniec świata?", która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.

Tytuł oraz śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje