Reklama

Testoviron - najbardziej znienawidzony Polak na YouTube

Testoviron jest dla wielu "Wybitnym idiotą" i "mistrzem kloacznego humoru", inni widzą w nim "prowokatora tysiąclecia" i "króla trolli". Kim naprawdę jest człowiek, wrzucający do sieci filmy, w których obraża Polaków i szarga każdą świętość?

Schemat jest zawsze ten sam - ujęcia z ręki lub statywu dobrane tak, aby nie widać było twarzy ich autora, ogromna ilość przekleństw rzucanych "z offu" i wreszcie temat wypowiedzi będący szpilą wbitą w narodowe kompleksy Polaków. To charakterystyka wszystkich filmów niejakiego Testovirona, Polaka-emigranta z Illinois, które publikuje on w serwisie YouTube.

"Kononowicz w raju" - taki tytuł nosił pierwszy materiał wideo Testovirona Sfilmował on wnętrze samochodu, czerwonego Forda Mustanga, chwaląc się jednocześnie tym, że dzięki emigracji do Stanów Zjednoczonych może on w końcu żyć na poziomie. "Trzeba chcieć, żeby mieć" - wykrzykuje zza kółka i zza kamery Testoviron. "Pozdrawiam wszystkich buraków, którzy jeszcze nie zdecydowali się jeszcze na wyjazd do Ameryki" - kończy swoją pierwszą odezwę. Film ten był dopiero niewinną zapowiedzią tego, co miało dopiero nastąpić.

O autorze rzeczonego klipu zrobiło się jednak głośno dopiero za sprawą jego późniejszego dzieła, w którym pokazywał swoje "bogactwo". W trwającym kilka minut nagraniu przechadzał się on po swoim domu komentując głośno wartość i zastosowanie posiadanych przez siebie rzeczy.

Reklama

Elektryczne szczoteczki do zębów, których "nie ma przecież w Europie", nowy sterowany radiem samochodzik, hurtowe ilości kosmetyków i środków czystości - te i wiele innych przedmiotów znalazło się przed obiektywem.

Odtwarzając ten film widz słyszy, poza padającymi regularnie przekleństwami, że jeśli nie opuści Polski, to będzie mógł tylko pomarzyć o takich dobrach. Całość stała się "hitem internetu" krążącym po serwisach społecznościowych.

Testoviron zyskał dzięki niemu swoje pięć minut sławy oraz... oddanych fanów i nie mniej zawziętych hejterów. Wideo, które w sieci znajdziecie właśnie pod nazwą "Bogactwo" było pierwszym, i skutecznym atakiem Polaka z Illinois. W komentarzach pod filmem pojawiły się zarówno ostre słowa krytyki, jak i pierwsze zachwyty nad formą w jakiej Testoviron "trolluje", czyli prowokuje rodaków do rzucania wyzwiskami oraz groźbami.

Internauci złapali przynętę. Testoviron zaczął tworzyć jeszcze więcej podobnych nagrań. Do krótkich wideo o prezentach na święta ("A wy co dostaliście pod choinkę? Pewnie jakieś g**** od swoich biednych rodzin?") czy kwot przeznaczanych na codzienne zakupy ("Wydałem dzisiaj prawie 1600 zł na same kosmetyki. A wy ile wydaliście na piankę Gillette i maszynkę Bica z jednym ostrzem?") szybko dochodziły kolejne. Tyle, że poza standardowymi sformułowaniami typu "nie stać was na to, polskie śmieci" zawierały one często jeszcze mocniej prowokujące elementy.

Testoviron z zegarmistrzowską wręcz precyzją dobierał bulwersujące Polaków tematy - w jednej, przez wielu jego zwolenników uważanej za kultową, produkcji dowodził, iż Bóg nie istnieje, gdyż nie może dać mu najnowszego modelu Rolexa. Upragniony zegarek "dostaje" dopiero po prośbie skierowanej do samego Szatana.

To nie był jedyny raz, kiedy Testoviron próbował grać na uczuciach rodaków związanych z religią. W wielu filmach przekonuje, że jest Żydem. Już samo to "wyznanie" bulwersuje wielu polskich internautów.

"Apel do wszystkich s********* dalej trzymających swoje brudne łapska na majątkach swoich przodków - oddajcie wszystkie kamienice. (...) Zachowujecie się jak hieny. Kiedy moi przodkowie po nocach uczyli się języków obcych i trudnej sztuki kupiectwa, wasi przodkowie chlali i współpracowali z nazistami. (...) Tylko biednym społeczeństwem można kierować tak jak stadem brudnych psów" - mówi Testoviron w nagraniu pod tytułem "Przesłanie Izraela".

Nie trzeba znać innych jego dzieł, aby wyczuć, że owe przesłanie też jest prowokacją. Mimo to dla wielu działa ono niczym płachta na byka.

"Te majątki to sami zagrabiliście nam, zwykłym ludziom Polakom" - pisze w komentarzu pod filmem jeden z użytkowników serwisu YouTube. "Bycie żydkiem to taki sam powód do dumy jak bycie czarnuchem, rzeczywiście jest czym się chwalić. Co za debil" - odpowiada inny. "Ciekawe czy w obozie koncentracyjnym byś był kaki kozak?" - czytamy w jednej z dalszych wypowiedzi.

Mężczyzna z Illinois, którego dociekliwi internauci zdemaskowali właściwie na początku jego działalności, umiejętnie gra na kompleksach Polaków. Jego prowokacjom, choć chamskim, wyolbrzymionym i obrazoburczym, czasami nie sposób odmówić przekazywania gorzkiej prawdy. W filmie "Kompendium wiedzy o Polakach" z ust Testovirona padają słowa:

"W normalnym cywilizowanym kraju jak się na kogoś popatrzysz i ta osoba to zauważy, to albo się do ciebie uśmiechnie albo podejdzie i zapyta czy, aby przypadkiem się nie znacie. A w Polsce? Ja p*******... W Polsce jak lesie. Albo gorzej - w chlewie. Polak, kiedy zauważy, że na niego patrzysz, to podejdzie i ci w********. Ewentualnie krzyknie - <<Czego chcesz, k****?>>"

To oczywiście przerysowana sytuacja, ale czy aby na pewno tak daleko jej do tego, o czym często słyszymy lub nawet widzimy na własne oczy? Niestety, powody, dla których Testoviron szydzi z Polaków często znajdują odzwierciedlenie w komentarzach pisanych przez nich samych.

Czytanie wypowiedzi na temat Testovirona skłania do refleksji. Wielu internautów decydujących się na polemikę - najczęściej na żenująco niskim poziomie - wychodzi na antysemitów, często kreujących się jeszcze na męczenników, którym niepotrzebne są do szczęścia pieniądze. Trudno nie odnieść jest wrażenia, że komentując nagrania Testovirona, i używając przy tym tych samych wulgaryzmów co on, próbują się oni wybielić. W końcu zmieszali z błotem internetowego trolla plującego na Polskę, prawda?

Zwycięzcą w tej batalii jest nie kto inny, jak sam Testoviron, którego filmy cieszą się niesłabnącą popularnością. To właśnie zaaferowani i oburzeni zapewniają mu oglądalność i motywują do dalszych prowokacji. Nie trzeba być ekonomistą, aby zauważyć, iż na poletku "obrony dobrego imienia Polski" w sieci także działają prawa podaży i popytu. "Testo" i jemu podobni nie mieliby racji bytu, gdyby Polacy przechodzili obok ich działalności obojętnie.

Czy ten prowokator naprawdę nienawidzi swojej ojczyzny? Światło na tę sprawę rzuca wywiad telefoniczny, którego udzielił on jednemu z użytkowników serwisu YouTube. Po domniemanych przez wielu "chorobach psychicznych", "upośledzeniu umysłowym" i kilku innych syndromach nie ma w nim ani śladu. Są za to dowody, że mężczyzna ten doskonale wie co zrobić, aby o wykreowanym przez niego alter ego zrobiło się w sieci naprawdę głośno.

Michał Ostasz

Dowiedz się więcej na temat: Testoviron | troll internetowy | hit internetu | Izrael | Żydzi | bogactwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje