Reklama

Plotka, w którą uwierzyły miliony

Paul McCartney to jednak nie on, a czerwona rtęć zagraża istnieniu świata. Do tego czarna Wołga, faceci też w czerni i grasujący po lasach Chupacabra. Mamy już pełen przekrój legend miejskich, które żyją własnym życiem.

Wszystkie legendy miejskie łączy jedno: są nieprawdopodobne i zawsze ktoś o nich słyszał, zawsze ktoś widział, ale nigdy nie wiadomo kto, co i kiedy. Termin ten został wymyślony przez amerykańskiego folklorystę i pisarza, Richarda Dorsona, w 1968 roku. Określił w ten sposób wszystkie plotki, które mogły się prawdopodobnie wydarzyć, bo "znajomy znajomego" o nich słyszał. Jednak są to na ogół fałszywe pogłoski, które się tworzą i są przekazywane dalej niczym wirus poprzez współczesne środki przekazu.

Reklama

Sami jesteśmy najlepszymi przekaźnikami tego typu informacji. Bo kto nie chciałby uchronić swoich bliskich od śmierci w bólach? Takie podłoże miała plotka związana z "listą z Villejuif". Był to fałszywy dokument, którego treść zamieniła się w miejską legendę. Lista zawierała wykaz bezpiecznych dodatków do żywności z numerami E. Niektóre z tych substancji zostały opisane jako kancerogeny. Lista ta wywołała masową histerię w Europie Zachodniej na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Choć lista nie miała żadnego podłoża naukowego. Na przykład jednym z czynników wywołujących raka miał być kwasek cytrynowy, czyli E330.

Według plotki lista miała powstać w szpitalu we francuskim mieście Villejuif. Najstarsza znana lista "wyciekła" w lutym 1976 roku we Francji, a miała formę jednej strony maszynopisu. Kopie robione w domach pojawiały się w całej Europie przez 10 lat w formie ulotek lub broszur rozdzielanych pomiędzy znajomymi.

Podmieniony Beatles

Podobnie rzecz się miała z plotką dotyczącą śmierci Paula McCartney’a w 1966 roku i zastąpienia go w zespole The Beatles przez sobowtóra. Pierwszy raz plotka w formie drukowanej pojawiła się 17 wrześnie 1969 roku w czasopiśmie Uniwersytetu Drake’a "Times-Delohic". Niecały miesiąc później, 12 października, powtórzył ją DJ Russ Gibb, pracujący w stacji radiowej WKNR-FM z Dearborn w USA. Oficjalna wersja była taka, że do radia zadzwonił niejaki Tom z informacją, że jeden z Beatlesów nie żyje, równocześnie zasugerował, aby posłuchać piosenki "Revolution 9" od tyłu. Dzięki temu ponoć można było usłyszeć: "Turn me on, dead man" (Podkręć mnie, martwy człowieku).

Plotka rozrosła się do tego stopnia, że kiedy Roby Yonge, DJ radia WABC, powiedział na antenie, iż jest to nieprawdopodobne, a cała informacja nie trzyma się kupy, został zwolniony pod naciskiem opinii publicznej.

Analityk legendy "Paul is dead", Joel Glazier, w 1978 roku postawił hipotezę , że "uwielbienie" Johna Lennona do paragramów i edycji w studio mogła wpłynąć na ukrycie wskazówek w późniejszych albumach.

Rozwój internetu przyczynił się do tego, że powstały strony, których autorzy twierdzą, że McCartney przed i po 1966 roku to niekoniecznie ta sama osoba. Istnieje również seria wideo "Paul is dead − the rotten apple", próbująca udowodnić, że Paul nie żyje. Oczywiście zapewnienia samego zainteresowanego, że to on, niczego nie zmieniły.

Anglosasi przodują w produkowaniu miejskich legend. Jedną z najpopularniejszych jest historia "Diabła z New Jersey", legendarnego potwora zamieszkującego południową część stanu New Jersey. Cała historia zaczęła się w połowie XIX wieku, kiedy to zaczęto dziwnie wyglądającego stwora oskarżać o zabijanie domowych zwierząt.

Nie ma niestety zgodności co do wyglądu samego stwora. Jednak najczęściej jest opisywany jako dwunożne stworzenie  podobne do kangura, z długą szyją i skrzydłami nietoperza. Górne kończyny ma krótkie i zakończone szponami, a ogon wyglądem przypomina szczurzy. Czasem w opowieściach pojawia się towarzyszący mu pirat, lub wilkołak. Legenda mówi, że urodził się jako niechciane dziecko i został zabity przez własną matkę, wówczas zamienił się w diabła i zaczął grasować po całym stanie.

Pozostałością po legendzie o Diable z New Jersey jest nazwa drużyny hokejowej z tego stanu - New Jersey Devils.

Podobnie miała się sprawa z Chupacabrą. Legenda tego stworzenia zaczęła się pod koniec lat 80-tych, kiedy portorykańskie gazety El Vocero i El Nuevo Dia doniosły o śmierci wielu zwierząt różnego gatunku, takich jak konie, krowy i kozy. Jako sprawcę czasopisma wskazały "El Vampiro de Moca" (Wampira z Moca). W miejscowości tej w latach 70-tych miały miejsce bardzo podobne wydarzenia. Później zabite w analogiczny sposób zwierzęta zaczęto znajdywać w innych rejonach kraju. Każde ze zwierząt było pozbawione krwi przez szereg takich samych nacięć na ciele.

Niedługo potem Chupacabra stał się bohaterem opowieści w całej Ameryce Łacińskiej, aż w końcu trafił do USA. Do dziś w Stanach Zjednoczonych trwają poszukiwania łuskowatego stwora, przypominającego dinozaura. Niestety poszukiwania trwające ponad dwadzieścia lat nic nie dały.

Faceci w czerni

Podobnie nieuchwytni są ludzie w czerni, zwani też facetami w czerni. Tak dobrze kojarzycie. Na podstawie tej plotki powstała seria filmów z Willem Smithem i Tommym Lee Jonesem. Plotka powstała na przełomie lat 50-tych i 60-tych. We wszystkich opowieściach schemat jest podobny: do domu zamieszkanego przez osoby zgłaszające kontakt z UFO przychodziło  dwóch lub trzech agentów, przedstawiających się jako pracownicy rządu. Siadali przy stole razem ze świadkami spotkania z obcą cywilizacją, wyciągali czarne pudełko i starali się nakłonić mieszkańców do zmiany zeznań, lub zaniechania dalszych działań. Czarne pudełko miało być urządzeniem, które wpływało na ludzkie umysły i powodowało, że świadkowie zapominali o zdarzeniu. Jednak zwykle agenci wychodzili z kwitkiem i bardzo zdenerwowani. Powodem takiego zachowania miała być nieefektywna praca urządzenia czyszczącego pamięć.

Jeszcze większe zagrożenie dla świata stanowi czerwona rtęć. Jest substancja, która miała służyć do budowy broni jądrowej o niesamowitej mocy. Jedna z teorii mówiła, o czerwonej rtęci, jako niesłychanie silnym materiale wybuchowym. Współczesna bomba termojądrowa wymaga do detonacji użycia bomby atomowej, jako swoistego zapalnika w celu wytworzenia ekstremalnie wysokiego ciśnienia i temperatury potrzebnych do rozpoczęcia reakcji syntezy jąder. Eksplozja czerwonej rtęci miałaby być na tyle silna, że sama rozpoczęłaby reakcję syntezy bez konieczności użycia reakcji rozszczepienia. Bomba skonstruowana na bazie czerwonej rtęci miała być najsilniejszą bronią w historii. Nikt jednak nie potwierdził istnienia tej substancji.

W Polsce bardzo popularnymi legendami były te o czarnej wołdze, które występowały w różnych mutacjach. Wołgą miały jeździć zakonnice, księża, Żydzi, ewentualnie sataniści lub wampiry. Miały one porywać dzieci spacerujące samotnie po zmroku. Ofiarom miano spuszczać krew, która później była sprzedawana Niemcom cierpiącym na białaczkę. W innej wersji ofiary miałby być pozbawiane organów, które były sprzedawane na Zachód.

W połowie lat 90-tych furorę robiły opowieści o hamburgerach z McDonalda, do których miały być dodawane dżdżownice. Po mistrzostwach świata w piłce nożnej w Korei i Japonii w 2002 roku pojawiły się plotki o rzekomym romansie prezydenta Kwaśniewskiego z Edytą Górniak.

Wiele plotek nadal rodzi się i umiera. Niektóre żyją jednak bardzo długo, jak te o Diable z New Jersey, czy śmierci Paula McCartney'a.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: plotka | miejska legenda | Paul McCartney | beatles | czarna wołga | Polska | ciekawostki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje