Reklama

Męskie stereotypy za kierownicą

Uwielbiamy je. Pozwalają nam zrozumieć świat i łatwiej ocenić sytuację, wszystko dobrze poukładać sobie w głowie. Mowa oczywiście o stereotypach. Tych jest mnóstwo w każdej dziedzinie. Korzystają z nich kobiety, a także - rzecz jasna - faceci. Tym razem wzięliśmy pod lupę stereotypy, które pokutują wśród mężczyzn zasiadających za kierownicą swoich samochodów.

Podczas jazdy nie ma czasu na długie rozmyślania. Decyduje refleks i szybkość twoich reakcji. Musisz błyskawicznie oceniać potencjalne zagrożenia, jakie stwarzają inni uczestnicy ruchu. W ocenie tej "pomagają" stereotypy drogowe.

Reklama

Zebraliśmy te najważniejsze, z których polscy kierowcy korzystają podczas jazdy, a także kilka takich, które z motoryzacją w kraju nad Wisłą łączą się nierozerwalnie.
 I jeszcze jedno: podczas czytania niniejszego tekstu radzimy zachować zdrowy dystans. Nasi bohaterowie są fikcyjni, a wszelkie podobieństwo osób czy zdarzeń jest rzecz jasna niezamierzone i czysto przypadkowe.


Baba za kółkiem


Najgorsze zło, jakie może spotkać człowieka na drodze. Wlecze się niemiłosiernie, nie wie jak korzystać z lusterek, a zmiana pasa zajmuje jej każdorazowo dwie do pięciu minut. Na światłach zamiast obserwować sygnalizację poprawia makijaż albo plotkuje przez telefon z przyjaciółką. Na pewno o fatałaszkach i kosmetykach! Nie wiesz, kto dał jej prawo jazdy. Prawdopodobnie załatwił je tatuś albo bogaty mąż.

Rada - babę za kółkiem omijać należy szerokim łukiem...



Samochód firmowy


Wystarczy jeden rzut oka i już wiesz wszystko. Masz do czynienia z gościem w aucie służbowym. - No jedź, ty akwizytorze od siedmiu boleści! - Gdzie parkujesz handlarzyno? - narzekamy, kiedy krzywdę na drodze wyrządzi nam samochód zarejestrowany "na firmę".
Po czym go poznamy? Wiadomo - kratka "ciężarowa" w okolicach tylnej szyby, białe nadwozie (nie trzeba dopłacać za lakier) i czarne zderzaki czy naklejki na wszystkich częściach karoserii. Wprawni drogowi detektywi wiedzą, że auto na "warszawskich blachach" też bankowo zwiastuje wóz firmowy. "Oktawie w lizing wziął mecenas jeden. Ale mnie nie oszuka!"...

Dawcy nerek


Gość na jednośladzie? Dawca nerek - proste. Najlepiej przywaliłbyś takiemu "przypadkowo" otwartymi drzwiami, zanim urwie ci lusterko. Na całe szczęście oni prędzej czy później rozbijają się sami. Jeżdżą swoimi "hajabusami" na złamanie karku. Najczęściej w szeleszczących krótkich spodenkach i bezrękawnikach. Nie ma sensu im ustępować, nawet jeśli jadą szybciej. Są mniejsi - niech się podporządkują!
 A co z tymi na skuterach i starszych motocyklach? To jedna i ta sama hołota. Tylko ich pewnie na ścigacze nie stać...



Grzyb


Weekend. Droga w okolicach marketu albo kościoła. Drogą ślamazarnie porusza się kupiony zapewne jeszcze w Peweksie bolid. Ma ponad 20 lat, ale znikomy przebieg. Może to być łada, "faworitka", czasem nexia czy astra classic. Za kierownicą starszy jegomość. Wytrawnemu znawcy polskich dróg od razu zapala się lampka kontrolna pod czaszką. Drogę właśnie zajechał ci rasowy "grzyb". Jak to u grzyba - często rozpoznasz go po kapeluszu.
Dziadziuś kurczowo trzyma się kierownicy, auto ryczy niemiłosiernie, bo silnik żyłowany jest na za niskim biegu. Co robisz? Oczywiście trąbisz na klarneta, wyzywając go na odchodne...

LPG i diesel


Komfortową podróż nagle zakłóca ci przykry swąd kuchenki gazowej? Zapewne gdzieś obok ciebie podąża samochód z instalacją LPG. A kto montuje instalacje? Wiadomo, że biedota. Prawdziwy facet ma w żyłach benzynę i basta!
Podobnie jest z samochodami napędzanymi olejem napędowym. "Diesel engines are for senior citizens" - myślisz sobie widząc "ropniaka" i uśmiechając się pod nosem dociskasz mocniej pedał gazu. Możesz poszaleć, bo sam masz w aucie "sekwencję". Ale to się nie liczy, bo była zamontowana jeszcze zanim kupiłeś auto, a poza tym spece w warsztacie dobrze ukryli kranik od LPG. Nikt się nie zorientuje!

Kierowcy TIR-ów


Zapoceni, z zarostem pamiętającym poprzedni ustrój. Przepisy drogowe mają za nic. Savoir-vivre kojarzy im się pewnie z tanim francuskim winem z dyskontu. Na drodze sieją popłoch i żłobią głębokie na pół metra koleiny w jezdni. Sami uważają się za herosów z amerykańskich filmów o dzielnych truckerach.
Na TIR-owców nie ma rady. Trzeba trzymać się od nich z dala i omijać jeszcze szerszym łukiem niż babę za kółkiem...

Złotówy


Jedziesz główną, aż tu nagle z podporządkowanej wyskakuje ci mercedes "baleron" z kogutem "Taxi" na dachu. No tak - to "złotówa" w swojej gablocie. Na siedzeniu drewniane koraliki na futrzanej narzucie, kręcony taksometr i nieświadomy niczego klient. Ze "złotówą" nie ma lekko. Możesz mu rzucić wiązankę bluzgów, ale prawdopodobnie odpowie lepszą. Więcej nie kombinuj, bo po chwili może okazać się, że "złotówa" w okolicy ma kilkunastu znajomych ze śrubokrętami i kluczami do kół...



Młodzi gniewni


Z oddali słyszysz nasilające się rytmiczne łupanie. Po chwili orientujesz się, że masz do czynienia z młodym-gniewnym w jego sportowym wozie. Może to być calibra, stare BMW albo golfik "dwójeczka". Od pulsującego basu na pewno pęka mu szpachla na łączeniach karoserii ze spojlerami, przyciemniająca szyby folia lada dzień zacznie odłazić całymi płatami, a za pseudoksenonowe światła najbliższy patrol drogówki odbierze kierowcy dowód rejestracyjny.

Nie zmienia to jednak faktu, że w wozie dla lepszego efektu przydałyby się jeszcze szklane drzwi. Po co? No jak to? Żeby lepiej eksponować paski na dresie...

Świeżaki


Kiedyś bardziej popularny, ale wciąż jeszcze spotykany. Naklejony na szybę "zielony listek" oznacza początkującego kierowcę, czyli krótko mówiąc totalnego świeżaka. Oczywiście, nasza życzliwość nie pozwala nam przejść obojętnie obok takiego drogowego zjawiska. Klaksonem i prostymi żołnierskimi słowami "naprostowujemy" delikwenta, dzięki czemu szybciej oswaja się on z prawami miejskiej dżungli...

Polski kierowca


Jesteś kierowcą idealnym. Masz refleks jak Michael Schumacher za najlepszych lat. Jeździsz szybko, ale (jakżeby inaczej) bezpiecznie. Wiesz, gdzie czai się niebezpieczeństwo i jak go unikać, a z wszelkich opresji wychodzisz obronną ręką. Twój samochód to znakomite połączenie szyku, klasy, ekonomii i osiągów. Wielu chciałoby taki mieć.

Poruszasz się dostojnie, ale biada tym, którzy nadepną ci na odcisk. Nigdy nie miałeś wypadku, a jeśli już, to nie z twojej winy. Na dowód możesz pokazać full zniżek na OC. Świat byłby lepszy, gdyby te wszystkie jełopy jeździły choć w połowie tak dobrze jak ty...

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje