Reklama

Kijŏngdong - wioska pośrodku pola minowego

Na granicy obu Korei, w najbardziej zmilitaryzowanej strefie na świecie, gdzie do wycięcia drzewa mobilizuje się potężne siły wojskowe, znajduje się niewielka wioska - Kijŏngdong.

Jest to nietypowa wioska, która powstała w wyniku nadal trwającej wojny. Po zawieszeniu działań wojennych w Korei i podpisaniu rozejmu ustanowiono czterokilometrowej szerokości strefę zdemilitaryzowaną. Po dwa kilometry z jednej i drugiej strony granicy, ustanowionej na 38 równoleżniku.

Reklama

Nad przestrzeganiem rozejmu mieli czuwać członkowie ONZ: po północnej stronie byli to Polacy, Czesi i Słowacy, a po południowej Szwajcarzy i Szwedzi. Rola strefy polegała na ograniczeniu fizycznego i wzrokowego  kontaktu sił obu stron konfliktu, co miało zminimalizować szanse na niespodziewane akty agresji. A powodów i okazji do wzniecenia wojny jest wiele.

Paradoksalnie, mimo że strefę nazywa się zdemilitaryzowaną, to jest to najbardziej zmilitaryzowany obszar na świecie. Zgromadzono tu potężne jednostki pancerne, artyleryjskie, broń chemiczną, biologiczną oraz środki do jej przenoszenia. W strefie tej znajduje się również największe na świecie pole minowe. Powstały tu też dwie najdziwniejsze wioski na świecie.

Kijŏngdong

Kijŏngdong to wioska znana również jako Kijŏng-tong i Wioska Pokoju, a po południowej stronie granicy jako Wioska Propagandy. Jest jedną z dwóch wsi, które mogły powstać w strefie na mocy rozejmu z 1953 roku. Drugą jest południowokoreańska Daseong-Dong, w której stacjonuje dowództwo ochrony strefy.

Oficjalnie w Wiosce Pokoju mieszka 200 rodzin. Na jej terenie znajdują się przedszkola, szkoły - aż do poziomu liceum - oraz szpital. Jednak obserwacje prowadzone z południa przeczą tym doniesieniom. Wieś ma być niezamieszkana, a budynki są jedynie atrapami.

Wioska Propagandy

Władze Korei Północnej wybudowały tę wioskę wielkim kosztem w połowie lat 50. XX wieku w celach propagandowych. Miała zachęcić Koreańczyków z Południa do dezercji i przejścia na komunistyczną stronę. Po wybudowaniu stała się garnizonem dla artylerzystów i budowniczych podziemnych instalacji wojskowych umieszczonych tuż za strefą.

W Kijŏng-tong wybudowano wiele pomalowanych na jaskrawe kolory betonowych budynków użyteczności publicznej i bloków mieszkalnych. Do większości z nich doprowadzono, ponosząc ogromne koszty, energię elektryczną. W latach 50. na prowincji była to nowość, bo większość wsi jeszcze nie była zelektryfikowana. Miało to sugerować, że Północ jest rajem dla biednych, zmęczonych wojną chłopów.

Prawda okazała się inna. Kiedy za pomocą teleobiektywów zrobiono zdjęcia wioski, wyszło na jaw, że budynki są jedynie szkieletami, wewnątrz często nie ma nawet pomieszczeń, otwory okienne świecą pustkami, a dykta imituje drzwi. Żołnierze północnokoreańscy chodzą wieczorami po obiektach i włączają losowo w niektórych "mieszkaniach" światło, aby stworzyć złudzenie aktywności mieszkańców.

Wojna masztowa

W 1980 roku w Daeseong-dong rząd Korei Południowej wybudował maszt o wysokości 98,4 m, na którym zawisła ważąca 130 kg flaga państwowa. Koreańczycy z Północy poczuli się urażeni, zwłaszcza Kim Ir Sen, który ponoć wpadł we wściekłość i kazał wybudować jeszcze wyższą budowlę. Tym samym w Kijŏng-tong postawiono 160-metrowy maszt, na którym zawisła 270-kilogramowa flaga Korei Północnej.

Maszt stoi niecały kilometr od granicy i w chwili wybudowania był drugim co do wielkości masztem flagowym na świecie, po maszcie w azerbejdżańskim Baku. Dziś stanowi jeden z symboli strefy zdemilitaryzowanej i jeden z najczęściej fotografowanych obiektów w Korei Północnej.

Wojna Propagandowa

Od początku lat 60. aż do roku 2005 zamontowane na kilku budynkach megafony nadawały propagandowe pogadanki i agitowały do przejścia na północną stronę półwyspu.

Na początku wychwalano ustrój i przywódców Korei, a także wzywano żołnierzy i chłopów do dołączenia do ruchu rewolucyjnego. Kiedy okazało się, że ta metoda się nie sprawdza, pojawiły się hasła potępiające Stany Zjednoczone i rząd Korei Południowej, a także muzyka patriotyczna. Wszystko to było emitowane przez 20 godzin na dobę.

Do dziś wieś jest niedostępna dla postronnych. Można ją oglądać jedynie z daleka, z południowej stronie granicy.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje