Reklama

Codex Seraphinianus - najdziwniejsza książka świata

Przerażające, ale i intrygujące obrazy, język, którym nie posługuje się żaden lud na ziemi i wreszcie sama postać autora - to tylko niektóre z elementów układanki o nazwie Codex Seraphinianus. Czym jest to tajemnicze dzieło i czy kiedykolwiek uda się je odszyfrować?

Zetknęliście się kiedyś z Krainą Grzybów, tajemniczym, psychodelicznym projektem, który przybliżyliśmy wam kilka miesięcy temu? Jeśli odpowiedź brzmi "tak", to wiedzcie, że Codex Seraphinianus to coś jeszcze dziwniejszego.

Napisana przez Luigiego Serafiniego książka od ponad trzydziestu lat rozpala umysły wielu internautów próbujących odkryć tajemnicę tej swoistej encyklopedii nie z tego świata. Czy kolejne strony dzieła wyglądającego jak średniowieczny manuskrypt faktycznie niosą jakieś przesłanie? Przyjrzyjmy się faktom.

Serafini napisał swoją książkę w trzydzieści miesięcy i wydał ją w 1981 r. w pięciu tysiącach kopii. Pozycja napisana w nieznanym języku, okraszona kolorowymi ilustracjami spod ręki autora szybko znalazła swoich fanów próbujących dociec, czy całość przypadkiem nie ma ukrytego sensu.

Reklama

Domorosłych badaczy przybywało wraz z każdą reedycją Codexu. W próbie zinterpretowania całości pomógł też internet. To dzięki niemu szybki przepływ informacji między czytelnikami stał się wreszcie możliwy.

I tak udało się dociec, że numeracja zastosowana Codex Seraphinianus opiera się na liczbie 21. To jednak nie jedyny trop. Pewien internauta od dobrych kilku lat próbuje rozgryźć zasady gramatyczne rządzące językiem w jakim Serafini napisał książkę. Jego praca rzuciła nowe światło na stopień skomplikowania tej osobliwej encyklopedii. To jednak nie wszystko. Podjął się on również próby przetłumaczenia tajemniczego manuskryptu. Nie można jednak w żaden sposób stwierdzić, że opracowany przez niego system translacji jest właściwy.

Wspomniane dokonania to jednak nic przy przypadku J.P Harding. Kobieta ta chorowała na zapalenie opon mózgowych. Wysokie gorączki utrudniały jej zasypianie, co w efekcie powodowało krótkie, ale intensywne sny. Według zapewnień Harding nigdy wcześniej nie widziała ona na oczy Codexu, ani nawet nie słyszała o Luigim Serafinim, a mimo to w snach... widziała identyczne nieznane pismo i postacie rodem z jego książki!

"Kiedy byłam z wizytą u mojej przyjaciółki, ta pokazała mi książkę, którą sama określiła jako niezwykle dziwną i do tego drogą. Twierdziła, że mi się spodoba. Kiedy ją otworzyłam dosłownie zamarłam - jej tekst wyglądał zupełnie jak alfabet, który śnił mi się w czasie choroby (...). Przez kolejne dwa dni nie mogłam zasnąć" - pisze ona na swojej stronie internetowej.

Harding jest przekonana, że wprowadzając się w stan podobny do medytacji jest ona w stanie odczytać całe zdania. Jak do tej pory udało jej się "przetłumaczyć" trzy rozdziały książki Serafiniego.

"Ta książka zmieniła moje życie i wierzę, że zmieni ona także rodzaj ludzki na lepszy. To coś więcej niż encyklopedia. To poradnik z elementami filozofii, nauki, alchemii, który niesie oświecenie. A do tego jest on dość zabawny" - przekonuje Harding.

Naukowcy nie zajęli się tym przypadkiem, ale fani Codexu są święcie przekonani, że coś jest na rzeczy. I to mimo słów samego autora, który w jednej z niewielu publicznych wypowiedzi zarzekał się, że książka "nie ma sensu i jednej właściwej interpretacji".

W tym miejscu warto przyjrzeć się bliżej innej, równie zdawkowej wypowiedzi Serafiniego zawartej w najnowszym wydaniu Codexu z 2013 r. Otóż przyznaje on, że w napisaniu go pomógł mu... biały kot. W jaki sposób? Artysta sądzi, że to właśnie pod postacią zwierzęcia pojawił się przy nim inny pisarz, który telepatycznie wpłynął na jego myśli.

Brzmi to bardzo dziwnie i wręcz niedorzecznie, jednak biorąc pod uwagę to, co znajduje się w książce Serafiniego nie można wykluczyć nawet tej ewentualności.

Codex Seraphinianus wciąż pozostaje jedną wielką zagadką i... sporym źródłem zysku dla jego autora. Ostatnia reedycja określana mianem "luksusowej" miała jedynie sześćset sztuk nakładu. Już teraz osiąga ona niebotyczne ceny na aukcjach. Jednak posiadaczem własnego egzemplarza dzieła włoskiego artysty można stać się za o wiele mniejsze pieniądze. Zwykłe wydanie tej niezwykłej książki można nabyć za około 80 dolarów. Nawet jeśli nie interesuje was rozwiązanie jej zagadki, to i tak warto ją mieć w swojej kolekcji. Drugiej takiej pozycji po prostu nie ma.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje