Reklama

Yellowstone: Podziemny potwór, który zniszczy 20 stanów w USA

Grand Prismatic Spring, ogromne źródło termalne na terenie Parku Yellowstone - miejscu, które może stać się przyczyną zagłady połowy USA /Patrick Gorski/NurPhoto /Getty Images

Od kilku lat mnożą się oznaki, że superwulkan Yellowstone znów budzi się do życia. Pomiary wykazały, że w latach 20. ubiegłego wieku kaldera podniosła się o około metr. Następnie - między rokiem 1985 a 1995 - obniżyła się o 20 centymetrów, by na początku nowego tysiąclecia znów zacząć gwałtownie "rosnąć": nawet o 7 centymetrów rocznie! 

Reklama

Geolodzy tłumaczą to następująco: gazy i magma rozprzestrzeniają się na dużej powierzchni, stapiają coraz więcej skał, powodując tym samym, że teren przemieszcza się w górę i w dół, niczym klatka piersiowa śpiącego olbrzyma. Istnieje wiele apokaliptycznych teorii na temat tego, co się stanie, kiedy ten potwór się obudzi. Tak naprawdę jednak nikt nie jest w stanie tego przewidzieć... 

Póki co wiadomo, że jeśli wulkan wybuchnie, park Yellowstone dosłownie eksploduje. Na powierzchnię wydostanie się co najmniej 2000 razy więcej lawy niż w przypadku "zwykłej" erupcji. Wrzące strugi o temperaturze nawet 1200°C zaleją kilka stanów na zachodzie USA, a do stratosfery wystrzelą tysiące kilometrów sześciennych popiołu o sile wybuchu kilku tysięcy bomb atomowych. Eksperci sądzą, że wulkaniczna chmura na długo przesłoniłaby niebo nad USA. O uprawie roślin i hodowli zwierząt nie byłoby mowy. Taki stan wyjątkowy utrzymywałby się latami.

- Yellowstone to śpiąca Godzilla. Kiedy się obudzi , dosłownie wyrwie Ameryce wnętrzności. Z 50 stanów pozostanie najwyżej 30 - wyjaśnia Michio Kaku, fizyk i autor bestsellerów. Wielkie erupcje superwulkanu zdarzają się - zdaniem naukowców - średnio raz na 700 tysięcy lat. Kto właśnie pomyślał: "Och, żaden problem, mamy jeszcze 60 tysięcy lat zapasu", jest jednak w głębokim błędzie. Yellowstone to nieprzewidywalny potwór. I nic nie stoi na przeszkodzie, by rozpoczął dzieło zagłady wcześniej.

Mimo że prognozy są przerażające, megaerupcja Yellowstone jest dla środowiska naturalnego... niezbędna. Przez długi czas naukowcy widzieli w wybuchu superwulkanu jedynie niszczącą siłę, zamieniającą urodzajny region w pustynię popiołu. Patrząc na to krótkofalowo, trudno nie zgodzić się z taką oceną. Jednak w szerszej perspektywie przecież to właśnie ogień i popiół uczyniły z tego regionu to, czym jest - zapierający dech w piersiach cud przyrody. 

Kiedy po ostatniej eksplozji łąki i drzewa uległy zniszczeniu, bogaty w minerały oraz składniki odżywcze osad pozwolił na powstanie żyznych, długo utrzymujących wilgoć gleb. Efekt: zarodki spalonych drzew zaczęły kiełkować, pojawiły się nowe gatunki roślin i zwierząt, życie rozkwitło na nieznaną wcześniej skalę. 

- Fascynujące krajobrazy, które oglądamy w Yellowstone, zostały ukształtowane również przez śmiercionośne piekło znajdujące się pod powierzchnią - wyjaśnia geolog Robert Christiansen. Dowód? Choć po ostatnim wielkim wybuchu warstwa popiołów przykryła te tereny na długie lata, dziś w dolinach i lasach Parku Narodowego Yellowstone możemy znaleźć ok. 2000 gatunków roślin. 

Bobry budują tamy, pomiędzy drzewami wędrują rysie, pumy i niedźwiedzie, a na bujnych łąkach pasą się bizony i jelenie. O tym, że pod ziemią bulgocze wrząca lawa, świadczą jedynie gorące źródła tryskające na powierzchnię. I to z mocą, jakiej nie miały od stuleci...

Świat Wiedzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje