Reklama

Ukrzyżowanie Jezusa: Zagadka najsłynniejszej egzekucji świata

Co naprawdę stało się tego dnia? (kadry z filmu "Pasja") /LONDON FEATURE/East News /East News

Kiedy człowiek umiera na krzyżu?

Frederick Zugibe przez ponad 30 lat pracował jako patolog sądowy w Rockland County w stanie Nowy Jork. W swojej ponurej karierze widział ponad 25 tysięcy zwłok: poćwiartowanych kobiet, uduszonych dzieci, zastrzelonych mężczyzn. Jednak żadna sprawa nie zafascynowała go tak bardzo, jak zabicie Chrystusa, które miało miejsce prawie 2000 lat temu.

Reklama

Jak długo człowiek może wisieć na krzyżu? Czy to możliwe, że Jezus przeżył egzekucję? Jakie siły działały na rozpięte na poprzecznej belce ramiona? Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania, Zugibe przez lata wieszał na krzyżu ochotników (także wielu własnych krewnych). Dzięki temu stał się największym ekspertem w kwestii tego, jaki wpływ na organizm ma ukrzyżowanie.

Uczestnicy eksperymentu zakładali skórzane rękawiczki ochronne, a następnie pozwalali przywiązać się do ponad dwumetrowego narzędzia tortur. Lekarz pobierał im krew oraz kontrolował rytm serca i oddychanie. Zwykle już po kilku minutach tętno „skazańca” wzrastało do ponad 160 uderzeń na minutę. Wyniki były wstrząsające. Sam fakt, że rozciągnięte ramiona muszą unieść ciężar całego ciała, oznacza dla ukrzyżowanego potworny ból. W przypadku osoby ważącej 92,5 kg na ręce naciska siła równa obciążeniu masą 109­ kg.

– Ma się wrażenie, jakby ramiona miały zostać wyrwane – wspomina syn naukowca, Kevin, który kilkakrotnie brał udział w eksperymencie. Wziąwszy to pod uwagę, większość lekarzy uznaje, że najbardziej popularny wizerunek ukrzyżowanego Jezusa jest... fałszywy. Gwoździe nie mogły bowiem przebijać dłoni skazańca – nie utrzymałyby one ciężaru jego ciała, pomimo że był raczej szczupły. Naukowcy przypuszczają, iż Chrystusa przybito do krzyża za nadgarstki – nie tak łatwo je bowiem przerwać.

Co więcej, przebiegają przez nie wyjątkowo wrażliwe nerwy, dlatego taki sposób powoduje większy ból. Osoby „torturowane” przez Amerykanina po kilku minutach skarżyły się na skurcze podudzi, ogromne bóle kolan i zdrętwienie mięśni. Wielu ochotników pociło się tak bardzo, że pod krzyżem tworzyła się kałuża.

– Nikt nie wytrzymał dłużej niż godzinę. Przeważnie chcieli przerwać procedurę dużo wcześniej – opowiadał Zugibe. Na podstawie tych wyników trudno uwierzyć, iż skatowany i ciężko ranny Jezus przeżył na krzyżu prawie sześć godzin. Jednak fizycznie jest to możliwe, nawet jeśli lekarze i historycy są przekonani, że z powodu ogromnego bólu przez większość czasu był nieprzytomny.

Frederick Zugibe był pewny – w akcie zgonu Chrystusa należałoby napisać: „Przyczyna śmierci: zatrzymanie akcji serca w wyniku utraty krwi i szoku”. Jednak nie wszyscy eksperci podpisaliby się pod tak sformułowaną diagnozą...

Świat Tajemnic

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jezus | ukrzyżowanie | golgota

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje