Reklama

Tak wygląda prawdziwe laboratorium CSI

Kiedy pomyśli się o technikach kryminalistyki, to od razu w pamięci pojawia się obraz bohaterów seriali z cyklu CSI. Nic bardziej mylnego. W rzeczywistości nie można odczytać wytłoczenia ze śrubki z odległości ponad stu metrów. Jednak prawdziwi technicy też potrafią zrobić cuda.

Bohaterowie CSI przyjeżdżają na miejsce zbrodni, gdzie już przewalił się tłum policjantów, wyciągają swoje walizki i zawsze znajdują wszelkie możliwe ślady, po kilkunastu minutach mają już wszystko posprawdzane i spokojnie mogą wracać na komendę, gdzie na wielkich ekranach przeskakują porównywane odciski palców i po chwili komputer sam znajduje winnego. Naprawdę, to nieco bardziej skomplikowany proces.

Reklama

- Trzeba myśleć jak przestępca - mówi Robert Adach, technik z wieloletnim doświadczeniem. Członek słynnego zespołu Archiwum X, który zajmuje się najtrudniejszymi, dawnymi sprawami.  - Ważne jest, by zastanowić się, jak przebiegało samo zdarzenie. Nie ma bowiem sensu zabezpieczać wszystkiego, co znajdziemy w mieszkaniu. Na pewno na każdym przedmiocie będą ślady, ale w większości będą pochodziły od domowników.

Być jak złodziej

Technicy mówią, że najłatwiej rozwiązuje się sprawy, kiedy wczuwa się w przestępcę. Kiedy "idzie się jego krokami" i zwraca uwagę na to, w jaki sposób mógł się zachowywać w czasie włamania, czy zabójstwa.

Złodziej na początku sprawdza teren. Obserwuje ofiarę i stara się zapamiętać jej zwyczaje. Godziny wyjścia z domu, powrotu, dłuższe wyjazdy. W ten sposób zostawia całą masę śladów, po których można go zidentyfikować. Są to ślady zostawione na tzw. trasie dojścia i odejścia - ścieżkach, którymi poruszał się przestępca.

Jakie to mogą być ślady? Wyobraźcie sobie, że przestępca dość długo już czeka przed domem. Nasłuchuje, sprawdza okna, przystawia ucho do drzwi, sprawdzając czy nikogo już nie ma wewnątrz. Zwykle na tym etapie nie zakłada rękawiczek, zostawiając wszędzie ślady, a nawet jeśliby założył, to i tak małżowina uszna zostawia równie niepowtarzalny ślad, co opuszek palca.

Złodzieje zakładają rękawiczki najczęściej po wejściu do mieszkania. Po obserwacji doskonale wie, gdzie leżą kosztowności, pieniądze, sprzęt elektroniczny wart zabrania. Po kilku, kilkunastu minutach wychodzi chyłkiem zadowolony, że udało mu się uciec niezauważonym. Nic bardziej mylnego.

Psi trop

Po otrzymaniu zgłoszenia na miejsce przestępstwa jedzie zespół techników, który najpierw zabezpiecza miejsce przed postronnymi. Później na plac boju wkraczają specjaliści. Zaczyna się od zabezpieczenia zapachu. Tak zapachu. Każdy z nas posiada unikalny zapach, który zostawiamy po sobie w każdym miejscu, w którym się pojawimy.

Technicy szybko ustalają, gdzie przestępca mógł się zatrzymać na dłuższą chwilę i tam rozkładają specjalne maty, wyglądające jak kawałki ligniny, pochłaniacze, w które wsiąka zapach. Po około 40 minutach pochłaniacz pakowany jest do słoika i szczelnie zamykany. Jak mówi Dariusz Fabriś, specjalista osmolog, tak zabezpieczony zapach może być przechowywany nawet 20 lat i nie straci na jakości. Oczywiście, im dłużej pochłaniacz leży na miejscu przestępstwa, tym zapach jest silniejszy. Z drugiej strony, im później od popełnienia przestępstwa, tym trudniej go przechwycić.

Później, już w trakcie czynności procesowych, zapach w słoiku z miejsca przestępstwa jest umieszczany w specjalnym pomieszczeniu wraz z pięcioma innymi słoikami, które służą jako indykatory. Wówczas wpuszczany jest pies wraz z opiekunem. Sprawdza on, który zapach został znaleziony na miejscu przestępstwa. I nigdy się nie myli. Wszystko dzięki niesamowitemu węchowi, który jest nawet 10 tysięcy razy lepszy od ludzkiego i codziennemu treningowi.

Fotografia

Po zebraniu śladów zapachowych na miejsce zbrodni wkraczają fotografowie. Fotografują każdy znaleziony przedmiot, czy ślad, przykładając do niego stalówkę, czyli wykonaną z twardego materiału biało-czarną linijkę. Później takie zdjęcia nanosi się na plastyczną mapę wykonaną w specjalnym programie o nazwie Quick Map 3D. Po wrzuceniu wszystkich danych z miejsca przestępstwa na ekranie komputera pojawia się mapa, na podstawie której można sprawdzić, jak poruszał się przestępca, albo kto jest winien kolizji drogowej.

Do bazy programu można wprowadzić na stałe jakieś obiekty i później wystarczy nanieść jedynie najpotrzebniejsze dane. Tak na przykład jest ze wszystkimi skrzyżowaniami, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków. Kiedyś należało za każdym razem rysować szczegółowo każdy element skrzyżowania i później nanosić dane na papier milimetrowy. Dziś wystarczy wczytać odpowiedni folder i gotowe.

Po śladach do celu

Kiedy już zabezpieczone są ślady zapachowe i zrobiona jest dokumentacja zdjęciowa, zabezpiecza się ślady butów, opon samochodowych, czyli tzw. ślady traseologiczne. Jednak to nie one wskażą przestępcę. Specjaliści zwracają uwagę, że mają one jedynie za zadanie udowodnić, że ktoś ubrany w takie obuwie albo samochód z takim wzorem opon był na miejscu zdarzenia. A przede wszystkim określić, czy była to kobieta, czy mężczyzna, czy osoba ta niosła coś, czy biegła, a może się skradała. Każdy taki szczegół jest bardzo ważny.

Odkurzacz na DNA

Kiedy zabezpieczone są ślady traseologiczne, na miejscu pojawia się odkurzacz. Nie, policjanci nie będą sprzątać. Do odkurzacza wkłada się specjalne filtry, które zbierają naskórek albo rzęsy. Nawet niewielka ilość materiału porównawczego wystarcza, aby wskazać sprawcę.

Naprawdę łakomym kąskiem dla specjalistów jest krew, której w żaden sposób nie można usunąć. Nawet jeśli się wyszoruje miejsce zbrodni bardzo dokładnie, to ślady krwi pozostaną. Jedynym sposobem, aby się ich pozbyć jest zniszczenie miejsc, gdzie są jej plamy. W innym przypadku wystarczy spryskać pomieszczenie luminolem i od razu wszystkie plamy krwi będą świeciły na niebiesko.

Klasyka kryminalistyki

W każdym filmie sensacyjnym prędzej czy później są pobierane odciski palców. Zawsze wygląda to tak samo: policjant dociska palce do podkładki z tuszem, a później na specjalny formularz. W serialach pokroju CSI taki formularz trafia do skanera, a później na monitorze mrugają setki odcisków palców, po czym komputer wskazuje winnego wraz z całą jego kartoteką. W rzeczywistości wygląda to inaczej.

Policja posiada live scannery, do których przykłada się palec podejrzanego. Odciska palca jest skanowany i automatycznie trafia do bazy. Tam specjaliści oznaczają najbardziej charakterystyczne punkty odcisków. Dzięki temu system będzie mógł łatwiej porównać odcisk z bazy i ten z miejsca przestępstwa.

Jednak ostateczna decyzja, czy jest to taki sam odcisk, należy do człowieka, a nie do maszyny. To specjaliści określają, czy osoba, od której pobrano odcisk, była na miejscu przestępstwa. Obecnie w polskiej bazie znajduje się około 4 milionów odcisków palców.

Jak zostać ekspertem kryminalistyki?

Fundamentem laboratorium jest 13 wyspecjalizowanych pracowni: badań narkotyków, alkoholu w płynach ustrojowych, osmologii; badań identyfikacyjnych,  wizualizacji śladów, traseologii; badania dokumentów, badań komputerowych, fotografii, technik wizualnych;  mechanoskopii, balistyki, wypadków drogowych. Uzupełnia je wojewódzka registratura daktyloskopijna, czyli daktyloskopijny bank danych.O ich pracy również można się dowiedzieć z programu telewizji ID pod tytułem "Na miejscu zbrodni" (True CSI).

Jak zostać ekspertem kryminalistyki i pracować w jednym z nich? To proste: trzeba mieć wyższe wykształcenie, najlepiej zbieżne z przyszłą specjalizacją laboratoryjną trzeba zaliczyć egzamin sprawdzający predyspozycje kandydata, przejść cykl szkoleń, łącznie z kursami resortowymi - bo ekspert to przecież także policjant, następnie wykonać określoną liczbę ekspertyz, obronić pracę zaliczeniową i przystąpić do egzaminu końcowego. Po tym można już łapać, wydawałoby się, nieuchwytnych przestępców. 


Sławek Zagórski

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje