Reklama

Tajemniczy Pacjent HM: Człowiek bez pamięci

Henry Molaison pozostaje jedną z największych zagadek świata nauki /domena publiczna

Mózg w lodówce

Reklama

Henry Molaison stał się prawdziwym fenomenem dla specjalistów. Nauka nigdy wcześniej nie miała do czynienia z takim przypadkiem. Na przestrzeni wielu lat Henry był najważniejszym pacjentem w amerykańskich instytutach zajmujących się badaniami nad ludzkim mózgiem. Przeprowadzano na nim, jak na króliku doświadczalnym, setki rozmaitych eksperymentów. Jednak zaawansowane badania rozpoczęły się dopiero po śmierci Henry’ego Molaisona, który zmarł w prywatnym sanatorium 2 października 2008 roku. 

Jego zgon został potwierdzony przez Suzanne Corkin - neurologa z Instytutu Technologii w Massachusetts -  która pracowała z nim przez dziesięciolecia. Obecnie słynny mózg "pacjenta HM" znajduje się w laboratorium badań neurologicznych na Uniwersytecie Kalifornijskim. 

Kierownik projektu, profesor Jacopo Annese, dopiero niedawno podał do publicznej wiadomości nazwisko najbardziej zagadkowego pacjenta na świecie. Co więcej, naukowiec zaprosił reporterów do swojego "królestwa". 

Amerykańska, a w ślad za nią również światowa społeczność dowiedziała się wiele nowego na temat przypadku Molaisona. Okazało się, że jego mózg od kilku lat jest przechowywany w specjalnej lodówce, w której utrzymuje się stały poziom temperatury i wilgotności. Sprzęt chłodzący, niczym ogniotrwały sejf, jest w stanie przetrwać pożar, trzęsienie ziemi, powódź, a także inne klęski żywiołowe. Profesor pokazał go dziennikarzom, po czym bez cienia zakłopotania powiedział:

 - Kiedy go badam, czuję się jak archeolog! Jacopo Annese wcale nie przesadza, a najciekawsze badanie przeprowadził na oczach milionów widzów - operacja mająca na celu zgłębienie tajników mózgu Molaisona była transmitowana na żywo w Internecie. Wszyscy użytkownicy sieci, w tym również koledzy po fachu profesora, otrzymali dostęp do unikatowego materiału. 

Wiedza w plasterkach

Najpierw mózg zamrożono, a następnie przez trzy dni specjalny instrument medyczny zdejmował z niego warstwę po warstwie, fotografując równocześnie poszczególne cięcia. Łącznie powstało około 2,5 tysiąca zdjęć. Pozwoliły one uczonemu stworzyć szczegółową mapę mózgu. Poza tym można było ustalić interesujące fakty. 

Okazało się, że w trakcie operacji chirurg usunął około 5 cm części przyśrodkowych obydwu płatów skroniowych oraz oba hipokampy. Czyżby wyciął właśnie te fragmenty, które odpowiadały za zapisywanie wspomnień? Póki co naukowcy nie są w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Niemniej  wspomniany Annese twierdzi, że:

- Co chwilę trafiają do naszego mózgu nowe informacje o tym, co dzieje się wokół. W ten sposób tworzy się nasza pamięć. Wygląda to tak, jakbyśmy układali kolejne warstwy na piętrowym torcie naszych wspomnień, wskutek czego staje się on coraz grubszy. I właśnie dlatego nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie zdarzeń ze 100-procentową dokładnością - ciągle dodajemy kolejne warstwy. Wszyscy tak funkcjonujemy, poza Henrym Molaisonem. I w tym tkwił jego fenomen. 

Reklama


Świat Tajemnic

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: pacjent hm | Mózg | pamięć | Henry Molaison

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje