Reklama

​Radiodonty: Czym naprawdę były drapieżniki doskonałe?

Najstarszy, najgroźniejszy i najlepiej przystosowany do arcytrudnych warunków - radiodonty to gatunek drapieżników przy których dzisiejsze rekiny mogą uchodzić za potulne stworzenia. Dzięki staraniom naukowców wreszcie wiemy więcej o bestiach, które 500 milionów lat stały na samym szczycie oceanicznego łańcucha pokarmowego.

Najlepsze wyobrażenie o tym czym były radiodonty dają nawet nie grafiki, ale słowa Johna Patersona z University of New England, autora najnowszych badań nad tymi fascynującymi stworzeniami.

Reklama

"Radiodonty były naprawdę dziwne - wyglądały jak kilka różnych zwierząt złączonych w jedno. Wyrostki na głowie służące do chwytania ofiar, okrągły otwór gębowy z wieloma ostrymi jak brzytwa zębami, para wielkich oczu i ciało przypominające to należące do kałamarnicy" - cytuje uczonego Daily Mail.

Paterson na łamach czasopisma naukowego "Science Advances" dodaje, że radiodonty były jednymi z pierwszych zwierząt, jakie zamieszkiwały naszą planetę. Jak wynika z odkryć jego zespołu "ewolucyjną przewagę" zapewniały im wspomniane wcześniej oczy. Okazuje się, że drapieżniki potrafiły widzieć w ciemnościach, co skutkowało umiejętnością polowania nawet w najtrudniejszych warunkach.

Paterson nazywa to wprost "wyścigiem zbrojeń" między drapieżnikami i ich ofiarami. Kiedy tym pierwszym coraz lepiej szły polowania, mniejsze i słabsze organizmy nie próżnowały i wykształcały coraz lepsze metody obrony. Naukowcy nie mają najmniejszych wątpliwości: to dzięki tej walce o przetrwanie, która rozegrała się aż 500 milionów lat temu, mamy dzisiaj na Ziemi tak wiele różnych organizmów. 

Badania archeologiczne, na podstawie których wyciągnięto te wnioski, realizowano na wyspie Kangaroo Island na południu Australii. Znalezione skamieliny pozwoliły zespołowi Patersona stwierdzić, że ci dalecy kuzyni dzisiejszych stawonogów, takich jak pająki, stonogi i skorupiaki, miały doskonały wzrok. 

Niech przemówią liczby: 28 tysięcy soczewek tylko w jednym oku radiodonta pozwoliło mu na polowanie w absolutnych czeluściach oceanu. Dla porównania: równie imponującym "spojrzeniem", ze zwierząt, które obecnie zamieszkują Ziemię, mogą pochwalić się tylko ważki.

Najciekawsze okazuje się jednak to, że największe radiodonty wcale nie były tymi najgroźniejszymi. Jak przekonują uczeni osobniki, które liczyły dwa metry długości odżywiały się raczej planktonem. Nie brakowało też odpowiedników dzisiejszych żarłaczy białych. 

Która dieta dawała większe szanse na przeżycie? Odpowiemy pytaniem: a czy radiodonty dalej stanowią śmiertelne zagrożenie?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: radiodonty | prehistoria | kambr | drapieżnik | nauka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje